Na marginesie moje polemiki z moim dobrym znajomy, który mocno zaangażował się po stronie Dudy, choć ma świadomość nieudolności PiS-u na poziomie lokalnym. Przejęcie prezydentury ma niewielki wpływ na rządy w Polsce.
PiS już tak wiele zmienił zgodnie ze swoim interesem, że nie musi podejmować żadnej kontrowersyjnej legislacji, by obawiać się veta prezydenta z innej opcji. Nie musi się obawiać także inicjatywy legislacyjnej prezydenta, bo ona musi przejść przez Sejm, a tam PiS ma większość.
W Polsce nie ma też żadnych stanowisk w instytucjach publicznych, w których wymagana jest zgoda Prezydenta, Sejmu i Senatu. Jedyna ważniejsza to Rzecznik Praw Obywatelskich – instytucja pozorna. Teoretycznie PiS może bać się o:
1. przyszłoroczną ustawę budżetową, ale może ją tak „skroić” (nadmierny socjal – co jest prawdopodobne). , że to ewentualny niepisowski prezydent będzie w potrzasku i nie będzie mógł jej zawetować, by nie stracić popularności;
2. PiS może też się teoretycznie bać o większość sejmową, ale to raczej mało prawdopodobne by ją utracił. Jedynie 3 potencjalnych posłów z Gowinem na czele może się zbiesić (ten z Olsztyna i były wiceminister zdrowia). Reszta jest kupiona. W miejsce Gowina da się pozyskać kogoś z PSL/Kukiz15, Konfederacji – by nie wprowadzić jakichś rozwiązań światopoglądowych, nawet z POpaprańców – jak się ma ministra spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, a także szefów służb, to łatwe.
Problemem może być tylko Morawiecki, który jest posłem, gdyby nie był, to Kaczyński mógłby go wymienić na kogokolwiek. Na razie więc Baltic Pipe nic nie zagraża, a także gazoportowi w Świnoujściu. Zagrożeniem dla pozostałych inwestycji jest brak kasy w budżecie. I myślę, że kierujący PiS-em o tym wszystkim wiedzą, wie także Andrzej Duda, stąd jego takie mocne zaangażowanie w kampanię i granie na jedynym narzędziu, które jeszcze może wyzyskać – kwestie światopoglądowe.
Jednak dziś podczas kupowania chleba od zdeklarowanego prawicowca, kiedyś wyborcy PiS-u, usłyszałem, że prawdziwi prawicowcy – tacy, dla których ważne jest: zahamowanie aborcji eugenicznej, sprzeciw wobec Just Act 447 i inne kwestie (np. podniesienie kwoty wolnej od podatku) w pierwszej turze oddadzą głosy na Bosaka, a w II albo nie pójdą do wyborów albo też oddadzą głos nieważny. I to jest problem Andrzeja Dudy bardzo poważny.
Od dawna piszę i mówię, że o zwycięstwie Dudy w II turze zadecydują wyborcy Konfederacji. Na razie Duda niczym ich nie kupił i ma na to coraz mniej szans. Przy prezydencie niePiSowskim Konfederacja ma szansę (mimo takich Berkowiczów, Dziamborów, Kuleszów i Korwinów) naprawdę mocno zyskać.
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz