Wobec natury lewacka ideologia ekologiczna jest bezradna i z tego polscy politycy powinni wyciągnąć wniosek. Od lat karmi się naiwnych ludzi ideologią, że człowiek przyczynia się do zmian klimatycznych na Ziemi. Owszem niszczy świadomie lub nieświadomie swoje przyrodnicze otoczenie np. budując ogromne tamy na rzekach w Chinach, Rosji/Związku Sowieckim itd., zabijając dla przyjemności rzadkie okazy zwierząt praktycznie na całym świecie lub też zwyczajnie zaśmiecając środowisko butelkami po alkoholu, papierkami w lasach czy oponami porzucanymi w rowach lub składowanymi w sposób nielegalny. I te ostatnie przypadki i im podobne trzeba tępić surowo.
Tu na marginesie dodam, iż w zachwyt wprawiła mnie para ludzi w moim wieku, która podczas zbierania grzybów w podwadowickim lesie, w którym od kilku lat to robię, zbierająca także śmieci i butelki po tych, którzy w lesie je porzucili. Sam, to robię od lat w tym samym lesie i nie mogę się „posprzątać” tego skrawka lasu. Nawet miałem taki zamiar zawieź te śmieci przed siedzibę urzędu gminy lub nadleśnictwa, ale zrezygnowałem z tego.
Najdziwniejsze jest to, że:
1. Najwięcej śmieci jest w skrawku lasu przy świeżo postawionych tam hacjendach;
2. Nikt z władz gminnych tym się nie interesuje;
3. Leśników nigdy w tym lesie nie widziałem. A przecież po części śmieci można byłoby zidentyfikować, tych którzy je tam wysypali. Co więcej od lat postuluję, by w każdej gminie powstały takie straże ochrony środowiska, które by czyściły systematycznie otoczenie i starały się znaleźć sprawców zanieczyszczenia.
Wracając jednak do myśli wyrażonej na początku, te oczywiste przypadki zanieczyszczenia środowiska, które – powtarzam – należy tępić, nie wpływają jednak na zmiany klimatyczne. Na początku lata pojawiły się katastroficzne przepowiednie o suszach spowodowanych cieplarnianym efektem.
Ciekawe jak teraz ci lewaccy ekologowie wytłumaczą intensywne opady. Tak wielkie, że zagrożą nawet powodziami w Polsce. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat mieliśmy takie okresy intensywnych opadów, które wywołały katastrofalne powodzie – lokalnie i ogólnie. Na to ludzie nie mają żadnego wpływu.
Mają natomiast, zwłaszcza władze, by chore lewackie rozwiązania ekologiczne zablokować. Choćby np. dotyczące podatku od emisyjności. Niektórzy pewnie powiedzą, że przecież do powodzi przyczynia się brak retencji i podatek deszczowy narzucany przez lewacką UE (od zabudowanej powierzchni go rozwiąże), to ewidentna bzdura.
Przecież od niemal stuleci w Polsce było cos takiego jak melioracja i rowy melioracyjne. Wskażcie mi jedną gminę w Polsce, gdzie o nie się dziś dba. A te rowy i niezabudowane poldery były lepszym rozwiązaniem niż podatek deszczowy.
Obraz Rilson S. Avelar z Pixabay
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz