Jako politolog z wykształcenia i humanista z nominacji, niejako z musu śledzę politykę, choć ją we współczesnym wydaniu nienawidzę. Denerwuje mnie w niej kilka rzeczy, na które media na ogół nie zwracają uwagi.

Po pierwsze, niechęć do kształcenia się. Irytuje mnie postawa wielu polityków, którzy pozjadali wszelkie rozumy i nie mają potrzeby kształcenia się (jak kiedyś jeden z polskich polityków odważył sie publicznie wyznać, że przeczytał kilka książek i teraz będzie jak brzytwa, to niemal wszyscy go wyśmiali). Wyśmiewanie tych polityków, którzy postanowili się dokształcać, jest rzeczą bardzo znamienną, świadczącą o samozadowoleniu „stanu politycznego” swą gnuśnością, oportunizmem i niechęcią zmiany tego stanu rzeczy. Jako żywo przypomina mi to sytuację obszczymurków, którzy od rana do wieczora za lub przed sklepem, w którym można nabywać tanie alkohole w cenie umożliwiającej nieprzerwany ciąg alkoholowy. Oni nie mają również „ambicji” wzniesienia się ponad ten stan, a kosztuja polskiego podatkika o wiele mniej. Polscy politycy nie czytaja mądrych artykułów i książek i karmią się jedynie partyjnymi instrukcjami.

Po drugie, zazdrość. Irytuje mnie to, że politycy, na których utrzymanie łożymy, na ogół po prostu nie potrafią ze sobą rozmawiać. A powinni oni współdziałać na rzecz dobra wspólnego ponad podziałami. Wiele razy doświadczałem sytuacji, w której jakiś polityk naprawdę osiągnął sukces, zrealizował jakieś dobro, ale i tak po drugiej stronie niejako z automatu uruchamiała się lawina hejtu. Bo i może udało mu się coś dobrego osiągnąć, ale jego sukces szkodzi naszej partii, więc trzeba gościa zniszczyć. Mnóstwo przykładów na tego typu sytuacje.

Po trzecie, oderwanie od rzeczywistości. Od ludzi, których się reprezentuje. Cecha wielu polityków niestety, którzy wyniesieni do władzy zapominają o swoich. Przez 3 lata biura poselskie przypominają uzbrojone fortece. Trzy razy pisałem do swojego posła, żeby nie było z PiS. Ani jednej odpowiedzi. Przykre.

Po czwarte, koniunkturalizm. Gotowość do przejścia do innej formacji, nawet jeśli ją się przez lata krytykowalo, bez wyjaśnienia swoim wyborcom powodów tych decyzji. I udawanie głupiego, że niby nic się nie stało.

Bardzo słabych mamy polityków, i to niezależnie od opcji partyjnej.

Fot. Jakub Szymczuk/KPRP

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.