Babcia mieszkała na ostatnim piętrze w bloku II kondygnacyjnym, z cegły, ul. Energetyków w Bielsku-Białej. W domu było mnóstwo kwiatów. Z czasem zaczynało brakować dla nich miejsca, więc Babcia wyprowadzała kwiaty na długi (niekończący się) spacer na półpiętro nad swoim mieszkaniem i półpiętro pod swoim mieszkaniem. Były to głównie anginowce (geranium).

Zawsze, gdy do Niej przyjeżdżałem, po drodze na półpiętrze pocierałem w palcach liście tej rośliny i czułem upojny zapach świeżej cytryny, nota bene deficytowej w okresie komuny. Do dziś mam w pamięci te okna na korytarzu pozajmowane przez Babcine kwiaty.

Dziś potarłem jeden z wielu anginowców, które mam w domu i na klatce schodowej. I przypomniałem sobie siebie gdy miałem te 12 lat i wbiegałem szczęśliwy po schodach do babci. Zapach potrafi wywołać wspomnienia z dzieciństwa, obudzić i pobudzić wyobraźnię. Jednocześnie uświadomiłem sobie, że to po Babci mam to zamiłowanie do kwiatów, które podobnie jak Ona, nie mając już miejsca w mieszkaniu, wyprowadziłem je – dokładnie jak zrobiła to Babcia, półpiętro niżej i półpiętro powyżej. Tak, jakbym kopiował jej zachowanie i sposób bycia.

Jakże często wchodzimy w buty swoich rodziców i dziadków. Dziedzicząc po nich różnego rodzaju pasje, zainteresowania, fascynacje, ale i lęki, fobie, uprzedzenia. Dlatego chyba tak ważne jest, aby zdawać sobie sprawę z tego, że dzieci nas bacznie obserwują i nawet jeśli nie chcą kopiować naszych zachowań, i tak w jakiejś mierze będą to robić.

Cieszę się, że miałem taką wspaniałą Babcię. Wszystkie moje kwiaty (a mam ich w domu już ok. 130) rosną i kwitną teraz dla Niej. Jestem pewien, że Ona to widzi.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.