Czytam i słucham wypowiedzi polityków. Trochę z nawyku, trochę z obowiązku (bo jestem politologiem, czynnym póki co). I szczerze mówiąc momentami nie mogę uwierzyć, że można było aż tak zaniżyć poziom intelektualny i moralny. Określenie „rynsztoku” byłoby tu komplementem, bo rynsztok tylko odprowadzał nieczystości, gdy w tym przypadku mamy raczej do czynienia z tworzeniem się cuchnącej sadzawki.

Poziom zycia politycznego w Polsce nie jest czymś co wzięło się z sufitu. Politycy w obecnym kształcie sami się nie wymyslili. Są w dużej mierze pochodną naszych wad i niedoskonałości, w jakiejś mierze (wcale niemałej) efektem komunistycznej degrengolady systemu. Na ogół są przeciętnej inteligencji osobnikami, którym system umożliwił kontrolę nad resztą osobników.

Wielokrotnie brałem udział w rozmaitych naradach czołowych polskich politologów, którzy trapili się tym, że mając sporo do zaoferowania klasie politycznej (w postaci usług doradczych, ekspertyz), są przez tęklasę niezależnie od proweniencji politycznej pomijani. Nie przypominam sobie dyskusji na temat przyczyn tego stanu rzeczy, pamiętam jedynie narzekania (które ostatecznie do niczego nie prowadziły).

Polska polityka – jeśli będzie mi wolno wyrazić moje stanowisko – to skrzyżowanie boiska piłkarskiego z boiskiem do piłki siatkowej i ping-ponga. Tu każdy gra swoją grę według przyjętych reguł.

I jeśli czegoś nie rozumiecie z polskiej polityki, polecam ponowne przeczytanie wcześniejszego akapitu.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.