Ten post ciężko się pisze. O córce pisało się łatwiej, ale nie dlatego, że tu miłość jest łatwiejsza. Jest inna. Ale jest taka sama. I Olę, i Marcela kocham taką samą miłością.

Dziękuję kilku osobom, za to, że zwróciły mi na to uwagę. Doceniam to. Fajnie mieć znajomych, którzy naprowadzą. Faktycznie mniej pisze o Marcelu…

Moja relacja z Marcelem Cyrylem jest do końca przeze mnie nie zdefiniowana ani nie zrozumiana. Patrzę na Niego sięgając w pamięć jakim byłem ja w Jego wieku. Staram się zrozumieć, ale chyba słabo mi to wychodzi. To myślenie niewiele pomaga. Jestem na swój sposób bezradny.

Marcel zresztą nie życzy sobie, bym sie nim dzielił na FB. Protestuje przeciwko wstawianiu jego zdjęć. Rozumiem to, i staram się tego nie robić z wyjątkiem jakiś grupowych wyjazdów.

Myślę, że mój ś.p. Tato mnie nie rozumiał. Nie wiedział kim jestem i kim chcę zostać. Chyba go to nie interesowało nawet. Mnie to bolało. Ale nie dlatego, że nie chciał, ale że nie potrafił.

Obawiam się, że nawet bardzo chcąc, wchodzę w te same koleiny, z których nie potrafię się wybić.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.