Wydaje się ona niezrozumiała w jego ojczyźnie, która tak niedawno żegnała go potokiem łez. Jak to się mogło stać? Czy tak radykalnie zmieniliśmy się jako społeczeństwo? Nie sądzę. Uważam, że to jest kwestia opadających masek. Nie będę wypowiadać się w sprawie zadeklarowanych wrogów Kościoła, bo oni przynajmniej pozostają konsekwentni w swych działaniach.

Zwrócę raczej uwagę na „letnich” księży, którzy zamiast czerpać siłę z Chrystusowego nauczania woleli uczyć się podstaw celebrytyzmu, by pięknym słowem, wdziękiem i emfazą uwodzić tłumy swoich zwolenników, na ogół złorzeczących Kościołowi. I na tych świeckich ciepłolubnych katolików, co lubią pośpiewać, poroztkliwiać się, czasem wykorzystać swój autorytet w niegodny sposób, uwodząc tego czy tą owieczkę (różnie to bywa na tzw. oazach). Tych pseudopasterzy i te owce, które wolą być kozłami, żeby tylko było fajnie i na luzie. Gdzie teraz jesteście???

To dobrze, że nikczemnicy bezczeszczą pomniki i pamiątki po Janie Pawle II. Dzięki temu dowiadujemy się nie tego, kto to robi, ale kto odważa się stanąć w oporze. Dokonuje się na naszych oczach jeden wielki remanent, który odsłania miliardy ton obłudy i letniości. Opluwać można jedynie pomniki JPII, ale to w niczym nie ujmuje chwały „naszego papieża”. Za to daje do myślenia o tym, którzy jego nauczanie potraktował na serio.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.