Zmagam się z myśleniem o kimś źle, przypisywaniem mu złych intencji, oskarżaniem o niecne uczynki i złowrogie myślenie. Mam wrażenie, że walczę z tym tylko częścią siebie, bo reszta domaga się ofiary. Tymczasem napisane jest: (1 Tes 15:18). W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was.
Uczę się być pszczołą, nie muchą. Wolę być pszczołą, nie muchą. Też pewnie wcześnie umrę, ale przynajmniej w miodowym zapachu, a nie gównianym.
Polecam tym wszystkim, którzy kogoś o coś oskarżają. Nawet słusznie. Bo słuszność nie ma tu nic do rzeczy.
Dbajcie o siebie (nawzajem). Ileż to jest niesprawiedliwości na tym świecie (!). Wciąż buntuję się przeciwko niej, staram się z nią walczyć poprzez piętnowanie, upominanie, nagłaśnianie (żeby inni coś z tym zrobili, a ja popatrzę o zaklaszczę jak trzeba).
Ale to nie jest właściwa strategia. Bo trzeba w odpowiedzi okazywać więcej sprawiedliwości. Więcej dobra, miłosierdzia, wyrozumiałości.
Tu rodzi się pytanie nie tyle o sens, ile o strategię walki ze złem. Historia uczy, że nie wygrywa się z nim, walcząc na jego zasadach, które stara się ono narzucić nam jako obiektywne warunki rywalizacji. Co jest kłamstwem i nieprawdą.
Ze złem i niesprawiedliwością wygrywa się tylko przez ofiarę, rezygnację z czegoś co jest dla nas ważne, umiejętność przebaczenia wbrew logice „oko za oko, ząb za ząb”. Bo tylko to może poruszyć serce kogoś, kto czyni zło.
Zła nie da się zwalczyć politycznym działaniem. Żadnym, nawet najbardziej medialnie nośnym protestem. Tylko miłością.
Cieszę się, że wreszcie zacząłem to rozumieć. Niby profesor, ale potrzebował tyle lat, żeby tę prosta prawdę zrozumieć.
Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.
Zostaw komentarz