Na gruzach Akcji Wyborczej Solidarność powstały dwa nowe organizmy polityczne: Platforma Obywatelska (24 stycznia 2001) i Prawo i Sprawiedliwość (29 maja 2001).
Początkowo wydawało się, że na scenie politycznej III RP będą one nie tylko dominować, ale były nawet plany powołania wspólnego rządu, którego szefem miał być „premier z Krakowa” działacz PO Jan Rokita. Nic z tego nie wyszło.
Te dwie partie zaczęły ewoluować od różnych kierunkach. Partia Donalda Tuska w kierunku lewo-liberalnym, gdy formacja braci Kaczyńskich mniej lub bardziej konsekwentnie ku patriotycznym i narodowym wyobrażeniom.
Po Smoleńsku w 2010 r. drogi PO i PiS rozeszły się zdecydowanie.
Unaoczniło się wszystko najbardziej w wyborach prezydenta w 2025 r. Jarosław Kaczyński zdecydował, że PiS opowie się wyraźnie w kierunku narodowym czego wyrazem było promowanie i popieranie kandydatury Karola Nawrockiego.
Teraz prezes PiS zamierza wykonać następny krok – wysuwa jako kandydata na premiera Przemysława Czarnka, ideowo bardzo bliskiego prezydentowi Nawrockiemu.
W tym kierunku najwyraźniej nie chce iść inny wpływowy polityk PiS były premier Mateusz Morawiecki, skłonny raczej trzymać się linii centro-liberalnej.
Dobrze się stało, że władze PiS zdecydowały się na przesilenie. Dzieje się to wystarczająco wcześnie, aby linia, po której idzie PiS nie tylko umocniła się, ale też stała się oczywistą dla wyborców, którzy oddawali swe głosy na Karola Nawrockiego.
Odpowiadając więc na tytułowe pytanie można chyba stwierdzić – w PiS dobrze się dzieje!
Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.
Zostaw komentarz