Józef Piłsudski powtarzał, że przegrał swoje życie, bowiem nie zdołał stworzyć związku federacyjnego, z którym Europa musiałaby się liczyć. Przed 1939 r. nie powiodła się odbudowa I Rzeczypospolitej, państwa wielu narodów, nie zdołaliśmy stworzyć środkowoeuropejskiej wspólnoty „Międzymorza”, a później bloku „Trzeciej Europy”. Polskie propozycje powołania ośrodka siły, który byłby w stanie oprzeć się tak Rosji, jak i Niemcom nie znalazły zrozumienia w państwach, którym – podobnie jak Polsce – groziło niebezpieczeństwo ze strony potężnych sąsiadów.
Potrzeby odbudowy Rzeczypospolitej, państwa zdolnego zadbać o bezpieczeństwo regionu, nie rozumiały też mocarstwa zwycięskie w I wojnie światowej. Polskie próby restauracji Rzeczypospolitej były uważane za przejaw „polskiego imperializmu”. Nawet obrona Europy przed falą bolszewizmu w 1920 r. niczego Zachodu nie nauczyła.
Zarówno mocarstwa Zachodu, jak i narody Europy Środkowo-Wschodniej nie rozumiały roli, jaką w dziele stabilizacji Europy mogli odegrać Polacy. Rozbiory Rzeczypospolitej w XVIII w. wytworzyły niebezpieczny układ sił w centrum kontynentu. W rezultacie opanowania ziem polskich wyrosła potęga Prus, które zjednoczyły państwa niemieckie w agresywną mocarstwową II Rzeszę. Wraz z zajęciem przez Moskwę ziem Polski dokonał się awans Rosji na wielkie mocarstwo, którego ambicje imperialne wpływały na losy Europy. Imperialne ambicje Berlina i Moskwy wywołały zgubne następstwa.
Niejako wstępem do dwudziestowiecznych wojen Wschodu z Zachodem były kampanie przeprowadzone w początku XIX w. przez cesarza Napoleona. Otóż gdyby w centrum Europy znajdowała się wówczas potężna Rzeczpospolita, państwo sławione za wprowadzenie zmian ustrojowych bez rozlewu krwi (Konstytucja 3 Maja), to Francuzi nie mieliby sposobności do marszu na Wschód, a Rosjanie na Zachód. To w tamtym okresie (w 1814 r.), kanclerz austriacki Klemens Metternich zauważył, że rozbiory Polski stały się źródłem powikłań i katastrof w Europie. Z kolei Napoleon nie musiałby przegrać, gdyby sił przeznaczonych na wyprawę moskiewską (Wielka Armia) użył do odbudowania Rzeczypospolitej. Jeżeli Księstwo Warszawskie (157 tys. km2 ) zdołało wystawić w 1812 r. ponad 100 tys. wojska, to nie trudno sobie wyobrazić, jaką armię mogłaby sformować Rzeczpospolita na terytorium kilka razy większym (733 tys. km2 w 1771 r.). Potężna i waleczna armia, dowodzona przez tak wybitnego dowódcę, jak książę Józef Poniatowski, mogłaby osłonić Europę przed Rosją i przechylić szalę zwycięstwa na rzecz cesarza Francuzów.
Odbudowa wielkiej Rzeczpospolitej – co zabrzmi paradoksalnie – mogła też być w interesie przeciwników Napoleona. Mimo rozbiorów wyprawa Napoleona na Rosję mogłaby nie dojść do skutku, gdyby wcześniej car posłuchał księcia Adama Czartoryskiego, który w 1803 r. proponował, aby Rosja odebrała Prusom i Austrii polskie ziemie, zjednoczyła je z ziemiami zaboru rosyjskiego i odtworzyła Rzeczpospolitą w składzie rosyjskiego imperium, z carem jako królem Polski.
Politycy rosyjscy fałszywie skarżą się, że Rosja wielokroć doświadczała napaści z Zachodu i „zapominają”, że gdyby caryca Katarzyna nie unicestwiła Rzeczypospolitej, to nie byłoby wojny Rosji z Niemcami w 1914 r. Także zanim doszło do ataku niemieckiego na ZSRS w 1941 r. Stalin przecież uczestniczył z Hitlerem w zniszczeniu II Rzeczypospolitej.
W Rosji nie chcą zrozumieć, że warunkiem jej bezpieczeństwa jest potężne państwo polskie, które nie pozwoliłoby na powtórzenie konfliktów z pierwszej połowy XX w. Niestety w Rosji podtrzymuje się mit o rzekomym polskim zagrożeniu. Ale Rosji nie chodzi o bezpieczeństwo, tylko ciągle chciałaby podbijać ziemie sąsiadów.
Lech Kaczyński w Tbilisi w 2008 r. : ” I my też wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę”
Zastanawia też niemieckie pragnienie posiadania wspólnej granicy z Rosją. Niemcy dwa razy z nią graniczyły – po likwidacji państwa polskiego – i dwa razy źle na tym wyszły. Pierwszy raz granica niemiecko-rosyjska powstała w XVIII w., po rozbiorach. Wówczas nie tylko Pomorze i Śląsk znalazły się pod niemieckim panowaniem, ale też kolebka polskiej państwowości – Wielkopolska. W 1914 r. wybuchła wojna i w 1918 r. powstało odrodzone państwo polskie. Niemcy musieli opuścić Pomorze, Wielkopolskę i Górny Śląsk. Drugi raz Niemcy mieli granicę z Rosjanami po rozbiciu Polski, we wrześniu 1939 r. A w 1945 r. utracili na jej rzecz terytorium na wschód od Odry i Nysy oraz rejon Królewca – na rzecz ZSRS.
Inaczej było w przypadku graniczenia z Polską – sąsiedztwo to zapewniało Niemcom bezpieczeństwo. Rzeczpospolita nie odbierała słabym i skłóconym państewkom niemieckim Śląska i Zachodniego Pomorza. Nie ma też wątpliwości, że gdyby nie wywołana przez Niemcy II wojna światowa, to Wrocław, Olsztyn i Szczecin byłyby nadal niemieckie.Niemcy zdają się nie dostrzegać, jak zbawienne dla ich bezpieczeństwa jest istnienie silnej Polski.
Po uwzględnieniu powyższego można ocenić, jak fatalne dla losów Europy były rozbiory Rzeczypospolitej, a więc likwidacja mocarstwa, które mogło nie dopuścić do wybuchu wojen światowych.
Przeglądając dzieje ostatnich dwustu lat można dojść do wniosku, że nadal istnieje wiele przesłanek wskazujących, że silna Rzeczpospolita w centrum Europy jest potrzebna – i to nie tylko Polakom. Jest ona potrzebna także Niemcom i Rosji, jeśli rzeczywiście chcą one uniknąć wojen.
Rzeczpospolita jest potrzebna jako czynnik stabilizujący relacje między narodami europejskimi i łączący kontynent. Doświadczenie historyczne Rzeczpospolitej Obojga Narodów wskazuje, że Polacy potrafią tego dokonać.
Od pewnego czasu w gronach analityków i znawców polityki międzynarodowej pojawiają się głosy, że Europa ponownie stała się miejscem sprzecznych interesów, które prowadzą do konfliktów, podobnych do tych z przeszłości.
W interesie odpowiedzialnego kształtowania relacji między narodami jest, aby Europa Środkowa stała się mocnym ogniwem, który spaja euro-atlantycki system bezpieczeństwa. Dlatego też dawna Rzeczpospolita – jako wolny związek narodów Europy środkowowschodniej – powinna wrócić na polityczną mapę świata. Taką potrzebę powinniśmy uświadamiać innym narodom, odwołując się do doświadczeń z przeszłości.
Poeta Kazimierz Wierzyński w wierszu poświęconym Piłsudskiemu „Wyrok pośmiertny” wkłada w usta zmarłego Marszałka wezwanie: „Skazuję was na wielkość. Bez niej zewsząd zguba”.
……………………………………….
Tymczasem według Berlina i Moskwy Europa powinna funkcjonować jako niemiecko-rosyjski związek „od Władywostoku do Lizbony” – czy tak będzie zdecydujemy m.in. głosując 15 października. Nie trzeba tłumaczyć które ugrupowania dąża do zbudowania wspólnoty Międzymorza/Trójmorza, a które chciałyby podporządkowania Polski polityce Berlina.
Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych, nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.
Zostaw komentarz