Można z dużą dozą prawdopodobieństwa przyjąć, że większości beretów moherowych (lubo wprost: moherom beretowym, zgodnie z symptomatyczną personifikacyjną definicją przeciwników MAŁEGO KASZUBA) znane są patriotyczne dokonania nacjonalnego faszysty pt. Henryk Sienkiewicz, nota bene laureata Nagrody Nobla.

Symptomatycznym „koryfeuszem” tegoż wzmiankowanego faszyzmu jest podły komuszy pomiot, niestety zatrudniony obecnie jako nałkofiec na państwowym Uniwersytecie Warszawskim Maciuś Gdula. Wraz z sokami organicznymi swoich roditieli wyssał apologizm do wojsk Armii Zdradzieckiej, serwilizm sowiecki, a nienawiść takoż jak słynny DONALDINO do polskości !!!! I takie toto, czyli komusza kreatura jest dydaktykiem uczącym polską akademicką młodzież!!!!!!

BRAFFFO ŁÓNNN!!!

Jakimże to cudem …. i wbrew decyzjom oraz sympatiom współczesnego warszawskiego saloonu tenże lichy wyrobnik pióra,znaczy się H. Sienkiewicz (kudy mu tam chociażby do literackiego galaktycznego wręcz poziomu TW VERA CRUZ, czyli tow. Ryszarda Kapuścińskiego) osiągnął literacki Parnas ???

Prawidłowej odpowiedzi na powyższe pytanie doszukać się powinniśmy biorąc pod uwagę strukturę demograficzną Europy sprzed ok. 100 lat temu wobec jej aktualnego wymiaru. Wszak wiek temu o nawet minimalnej islamizacji Europy mógł jedynie ewentualnie śnić zarodek przyszłego finansisty o ferromonicznym czosnkowym odorze G. Sorosa.

Postępująca aktualnie islamizacja i związane z tym wielokierunkowe zmiany światopoglądowe implikować winny zdaniem tegoż G. Sorosa permanentną atrofią fundamentalnych zasad cywilizacyjnych Starego Kontynentu. Winny wypromować takie wartości, jakie właśnie tenże saloon uznaje apriorycznie jako skutkujące imperatywnym spełnieniem się „wyższości Świąt Wielkanocnych nad Świętami Bożego Narodzenia i vice Versal – jak mawiał nieodżałowanej pamięci prof. T. Stanisławski.

Te oczekiwane przez saloon „wartości” to ex definitione:

– postępująca w postępie geometrycznym degeneracja tradycyjnego pojęcia BÓG, HONOR, OJCZYZNA, przyzwoitość;

– atrofia demokratycznych zasad, w tym dokonanych przez elektorat określonych politycznych wyborów;

– kosmopolityzm;

– ekspansja homo i pedofilii oraz  sensu largo

– „marksistwo-lenistwo”.

Swoiście „elitarny” saloon pozostaje w rażącym rozziewie z tradycyjnymi wyznawanymi aksjologiami przeważającej części społeczeństwa polskiego. Zaimplementował obce kulturowo wartości i dogmaty w treść swojego politycznego credo i dąży, aby te „wartości” były wiodącymi dla jak najszerszego kręgu dewiantów politycznych.

To oczywista droga donikąd, ale dla saloonowych profetów i dogmatyków, a także twardego jądra ich wyznawców i bezkrytycznych akolitów nie ma to jakiegokolwiek znaczenia. Wyznacznikiem tej ich idee fix jest dążenie do absolutnego nihilizmu społeczno-politycznego oraz totalna negacja reformy porządku prawnego jakim podlega.

Zgodnie z agnieszkowo-niderlandzką filozofią życia, bycia i… tycia wszelkie sprawy winny być constans, czyli takie jak już było.

Wielokroć poruszana na różnych płaszczyznach jest aktualnie tematyka związana z istnieniem w RP (według kopaczkowej na 2 metry w głąb definicji TYMKRAJU) wszelkimi rodzaju „oryginalnymi” dewiacjami, a także (niestety mało udolną) walką z różnej kategorii aferami, sprzeniewierzeniami, hucpą oraz wyrazistym upadkiem obyczajów i kultury. Skoro ponoć niby kulturalne i inteligentne człony saloonu aprobują z chytrym uśmieszkiem na swym licu wulgaryzmy lemparciej lesby i jej gwardii przybocznej osobniczek z macicami, to należy jak imć O. Zagłoba larum grzmieć!!!

Dokąd zatem zmierzasz Polsko, nasza Ojczyzno? Czyżby fałszywym tropem zdrajców i sługusów moskiewskich, targowickich sprzedawczyków, czy np. śladem Żołnierzy Wyklętych, skazywanych przez bolszewię i polszewię na (wg nich) dozgonną niepamięć?

Potomkom bolszewii, których nadal są tabuny w różnych dziedzinach życia społecznego m.in. w sądach, prokuraturze czy palestrze jawi się perspektywa umysłowego zniewolenia przynajmniej części narodu pod przewodnim sztandarem szechterowskiej czy urbanowej gadzinówki. Realizowana konsekwentnie taktyka i strategia neokomusza jednak jest na szczęście coraz częściej dekonspirowana m.in. przez samych polszewików, narodowi pozostaje zatem pokazać takiemu saloonowemu gremium gest Kozakiewicza.

Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie wywodził Jan Zamoyski. W tej swoistej kwintesencji możemy odczytać, że Ojczyzna nasza zmierzać będzie we właściwym kierunku jeśli starczy jej sił na eliminację wszelkich dewiacji deformujących fundament naszego Państwa, a w pierwszej kolejności związanym z respektowaniem dotychczasowej narodowej aksjologii oraz praworządnością sensu largo. To oczywiście banalne stwierdzenie, lecz o jakże wielce kapitalnym wręcz znaczeniu. W przypadku, gdy nadal w uszy i umysły będzie młodemu pokoleniu wtłaczana owsiakowa „filozofia” pt. róbta co chceta, podbudowana codzienną propagandą oddawania hołdów zielarskim wynalazkom to można żywić obawy, część tej młodzieży ulegnie nie tylko liberalnym, ale wręcz libertyńskim kanonom jakie dotychczas saloon serwował jedynie wobec swoich ałtorytetuf oralnych.

Za sprawką Sorosa (i jemu podobnych) nastąpiła premedytacyjna, diametralna zmiana strategii i taktyki „liberalnego” obozu dążącego ze wszystkich sił do destrukcji wartości wypracowanych i kultywowanych przez narody Europy, których krynicą było, jest i pozostanie nadal chrześcijaństwo.

Każda metoda mająca na celu osłabienie wartości chrześcijańskich ostatecznie implikując atomizacją dotychczasowych struktur państwowych, społecznych i wyznaniowych, będzie permanentnie wspierana przez wraże ośrodki; przede wszystkim materialnie oraz medialnie. To wręcz idea fix nomadów usiłujących zetrzeć w pył chrześcijańskie korzenie kontynentu europejskiego, a ponieważ natura herret vacuum (natura nie znosi próżni) doprowadzi do zaimplementowania kultury i prawa islamskiego, oraz lefackiej ideologii i aksjologii.

Niezwykle jednak pozytywnym elementem polskiego życia społecznego jest postępujący renesans wartości etycznych i religijno-patriotycznych, a także wzrost wiedzy historycznej wśród młodego polskiego pokolenia. To właśnie owoc w/w maksymy Zamoyskiego, gdyż każdy naród, którego egzystencja staje w obliczu zagrożenia czy nawet wręcz anihilacji dotychczasowych stosunków winien wyciągnąć z tegoż zagrożenia właściwe wnioski i poprzez edukację młodzieży, wpajanie jej sprawdzonych wzorców zachowań, a przede wszystkim miłości do Ojczyzny – utrącić niecne knowania jej wrogów.

Scementowani kulturą, wiarą i patriotyzmem nie dopuścimy zatem (NON POSSUMUS) do erozji fundamentów naszego Państwa, a szczególna w tym działaniu rola przypadać będzie nestorom przekazującym te wartości młodzieży, a przede wszystkim samej młodzieży, która winna te wzorce i zachowania akceptować i rozwijać. Ostatnie lata pozwalają z optymizmem spojrzeć na olbrzymie dokonania na tym polu polskiej młodzieży, a zatem na tytułowe pytanie: QUO VADIS POLONIAE możemy jednoznacznie odpowiedzieć, że zmierzamy w dobrym kierunku i że z tej drogi nie zboczymy – z wyjątkiem kurczącej się na szczęście kliki politycznych zboczeńców i ewidentnych zaprzańców.

Tradycyjnie w tym miejscu przywołując słynną sukcesową upierdliwość senatora Katona należy koniecznie i zasadnie skonstatować:


Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.

Kan.1374:

Kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi (quae contra Ecclesiam machinatur), powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie