Wstałem rano, bo po kilku dniach z Dziedzicem czas był pójść odwalić szychtę w hurtowni. Ledwom wrzucił komórę na ócz, a tutaj radosna wieść – pali się most krymski.
Eksplodowało coś pod pasem drogowym i to nie na żarty, bo od tej eksplozji zapaliły się cysterny, które przejeżdżały obok, nitką kolejową mostu.
Przypadek?
Nie sądzę.
W sercu zaraz radośnie zagrał hit zespołu No To Co, z roku 1971 – „W Kwaśniewicach stanął w ogniu dom”. Link w pierwszym komentarzu.
Tak, zamiast linku do zrzutki, dzisiaj link do radosnej piosenki.
Nie dalej jak wczoraj wykładałem mojemu młodemu Lamie istotę złożoności. Bo pytał mnie Tymoteusz o sprawy świata tego, na przykład gdzie kończy się kosmos i jak sobie to wyobrazić można, że nigdzie. Albo taki pomysł na boga, w którego on, powiada, trochę wierzy, a trochę nie.
Mówię mu, synku, no nie da się tego wyobrazić, ale kosmos, albo bóg jak wolisz nie tylko nie ma końca, czyli wieczność rozciąga się nie tylko w przyszłość, ale też nie ma początku, czyli także w przeszłość. Gdyby gdzieś się taki bóg na przykład zaczynał, to by oznaczało, że jest złożony, czyli kiedyś się także rozłoży.
Swoją drogą od tego gadania z synem sam już czasami dochodzę do wniosku, że tak trochę wierzę a trochę nie. I nie dziwię się już, kiedy sześciolatek zaczyna nowe zdanie od frazy:
– No, ale Tato, mam pytanie zasadnicze…
Co ma z tym most krymski i jego tajemnicze skabumowanie, już mówię. No, mówię mu synku, wszystko co złożone, się rozłoży. Ja, Ty, nasz kotek Hamindziu-mindziu-mindziu, dom, drzewo, które może pożyje dłużej od nas – też przestanie żyć, istnieć, dinozaury też były wielkie, potężne, ale przestały być. No i tak.
Gdybyśmy rozmawiali dzisiaj rano – pewnie powiedziałbym – popatrz synku postawił sobie zły dziad władzimir siusiakowicz kupa most, wielki, ogromny, z betonu i stali, dumny jak wieża Babel, a tu nagle tajemnicza sprawa –
kaboom i most się pali.
I jeszcze zdanie z Gandhiego, Mahatmy:
„When I despair, I remember that all through history the way of truth and love have always won. There have been tyrants and murderers, and for a time, they can seem invincible, but in the end, they always fall. Think of it–always”
W wolnym tłumaczeniu:
„Kiedy jestem zdesperowany, przypominam sobie, że w całej historii droga miłości prawdy zawsze wygrywała. Czasem byli tyrani i mordercy i przez jakiś czas wydawali się niepokonani, ale na końcu – zawsze upadali. Myśl o tym, zawsze”
Mam dużą nadzieję, że właśnie to widzimy.
Most zresztą już ugaszony. Uszkodzenia – mimo że płonący most wyglądał widowiskowo nie muszą być wcale wielkie. Ruch – jak uczą podobne przypadki, na przykład podziurawionego jak ser szwajcarski Mostu Antonowskiego pod Chersoniem – może być przywrócony w ciągu doby, dwóch. Zakłócenia w dostawach mogą trwać powiedzmy kolejną dobę czy dwie.
Podobnie bywało, o czym mało kto wie, z akcjami kolejowymi w czasie drugiej wojny światowej. Jak się porządnie infrastruktury nie zdemoluje, to ona jest do naprawy stosunkowo szybko, w warunkach wojennych.
Tutaj się paliło kilka godzin, ale czy to naruszyło strukturę mostu, tak żeby trzeba było wymienić cały element? Wątpię.
Za to kawał drogowego na pewno trzeba będzie wymienić. A to nie jest łatwa naprawa na morzu, w warunkach możliwego przeciwdziałania ogniowego przeciwnika.
W sam most z pocisków przeciwokrętowych pocisków o stosunkowo małej głowicy bojowej, ale dużym zasięgu walić – nie ma sensu pewnie, ale w statki, próbujące most naprawić – o tak, to przyjemność może być duża.
No ale wiadomo, że głównie chodzi o symbol.
O komunikat do raszystanu –
mamy zasięgi,
mamy sprzęt,
mamy metody,
macie przesrane.
Tym bardziej, że wczoraj prawdopodobnie drony trafiły bazę lotniczą w Kałudze, a w niej dwa samoloty bombowe Tu-22, które poprzedniej nocy wystrzeliły rakiety, oczywiście na cele cywilne w Ukrainie.
A, no i z HIMARS-owano Nową Kachowkę po raz kolejny. A Kachowka to – przypomnę woda pitna dla Krymu.
A tak a’propos – kto jeszcze pamięta Czornobajewkę?
I wygląda to trochę tak jakby zaczęło się izolowanie pola walki w szerszym zakresie niż do tej pory.
Nie tylko przedmoście chersońskie, ale też Krym.
W rozmowie z Jarosławem Wolskim Pan Pułkownik Piotr Lewandowski kilka dni temu rozważał czy to co się teraz dzieje to jeszcze jest tzw. „shaping operation”, czyli po naszemu mówiąc przygotowywanie, kształtowanie pola walki, czy już „decesive operation”.
No właśnie.
Dwa dni temu pisałem Wam, że oczekiwałbym, że coś jeszcze się wydarzy w październiku. Na moje męskie wyczucie i sygnały moich poprzednich wcieleń.
I pewnym być nie można, ale ten nie-brookliński most płonący o świcie wskazywałby, że istotnie, być może teraz Walerij Załużny ze swoim ludźmi spróbuje hapsnąć misia boleśniej, że to, co do tej pory to być może była tylko przygrywka.
Także taki prezent na 70 urodziny władzimira smrodomira. Spóźniony, ale szczery no i co by nie mówić o sprawie-
wystrzałowy!
Oczywiście wiecie co za tym pójdzie? Wiecie. Bo raszystan póki dycha i powłóczy szponami będzie reagował tak samo.
Tak, niestety można się spodziewać kolejnych ataków na obiekty cywilne. Kolejne domy mieszkalne, kultury, szkoły. Oni tak mają. Na froncie nie idzie to walą w to, co bezbronne.
I w takie dobre poranki wraca do mnie liczba miliona sześciuset tysięcy podobno wywiezionych ludzi z terytoriów okupowanych, rozrzuconych na terytorium imperium.
Milion sześćset tysięcy.
Plus łapanki do mobilizacji, bo przecież to fajne jest zmusić Ukraińców by strzelali do Ukraińców.
A jak to zmienia stosunki ludnościowe na okupowanych terytoriach?
O tym jakoś geniusz Elon Musk nie pomyślał gdy kreślił pewnej nocy swój plan pokojowy zakończenia wojny. Nie będę wam streszczał bo to takie typowe żałosne pierdolenie peacmakera z zachodu który nawet nie wie, że alfabety polski, ukraiński i rosyjski znacznie sie od siebie różnią. Nie mówiąc o bardziej subtelnych różnicach.
Smutne to. Prawie tak smutne jak dzielenie na trzy pokojowej nagrody Nobla.
To znaczy dobrze, że ją dostali obrońcy praw człowieka, ale po prawdzie – rosyjski pokojowy Nobel był i rok temu. Nie dało się wymyślić tej nagrody tak, żeby jednak była niedzielona? Tak naprawdę na siłę komitet noblowski chciałby zobaczyć na jednej sali obok siebie rosjanina, Białorusina i Ukraińca.
Jak pan papież na drodze krzyżowej chciał dać krzyż do niesienia kobiecie z rosji a potem z Ukrainy. Jakby to było to samo.
A na to wszystko wbija Angela Merkel z jakimiś nieświeżymi śledziami i powtarza po raz kolejny, że pokój musi uwzględniać interesy raszystanu?
To znaczy jakie interesy @Angela? Miałaś coś konkretnego na myśli?
Opowiedz nam o tym, tutaj.
Milion sześćset tysięcy wywiezionych, ausgetrieben – jak zdaje się na takich mówicie czule, gdy chodzi o was, waszą historię i wasze bóle, milion sześćset tysięcy czeka na powrót do domu.
Czy jakieś interesy rosji mogą stanąć im na drodze? Te interesy o których wspomniałaś?
A może rosji może nie byc w tej postaci, w jakiej ją dobrze znamy od kikuset lat? na co ona komu potrzebna, łącznie z samymi rosjanami? Coś umie? Coś robi? Gospodaruje? czy tylko gwałci, pdobija, łapie oddech, bo zdyszana i znowu gwałt, mord, rabunek, abarot?
Jestem kundlem z przesiedleń. Piszę o tym do znudzenia. Prawnuk Sabiny i Franciszka, wnuk Jadwigi, Jana, Karoliny i Michała – wszyscy gdzieś stamtąd. W tym Franciszek zmarły na granicy – jak się wydaje – ZSRR z Uzbekistanem, Sabina z rodziną 6 lat na Sybirze. Mówiła zawsze, że szczęśliwie dla niej nikt tam nie umarł z głody i zimna.
Wywieziono ją w ostatniej fali wywózek, w czerwcu 1941 roku z Łap pod Białymstokiem. Wszystkie fale wywózek objęły około miliona polskich obywateli. Były tyleż represjami co próba – a jakże – trwałej zmiany stosunków narodowościowych i etnicznych na okupowanych przez ZSRR obszarach.
Trudno mi nie czuć czegoś w sercu, kiedy czytam, że teraz, w ciągu kilku miesięcy zbrodniarze z raszystanu wywieźli już milion sześćset tysięcy ludzi.
Myśląc o jeńcach z Azowstalu, których wyszło kilkuset, a siedzi w obozach dalej około dwóch tysięcy, nie umiem nie myśleć o współczesnych zesłańcach w imperium.
Nie umiem nie poddawać się zdumieniu i niedowierzaniu, że 81 lat po roku 1941 znowu jakieś rodziny są pakowane i wiezione chujwigdzie na poniewierkę, bo jakiemuś satrapie zamarzyły się nowe podboje, trwałe podboje.
Mam nadzieję jednak, że obserwujemy jego ostatnie podrygi.
Ciesząc się z kropnięcia w most krymski, pamiętajcie o tym milionie sześciuset zesłańcach.
Jednym z warunków sprawiedliwego pokoju powinie być powrót tych ludzi do domów, a jeżeli tych domów nie ma, to niech rosja im te domy odbuduje, albo nie,
niech nie odbudowuje, niech tylko zapłaci za odbudowę.
My je odbudujemy, razem.
Jak dobrzy sąsiedzi.
Amen i dobrego dnia.
_______________________________________________________________________
Jak zawsze – serdeczne dziękuję za udostępnienia, komentarze lajki. Bez tego nie niosą się wieści a mój głos niewiele znaczy. Jeżeli znaczy to dzięki Wam.
Bo nie jestem nikim ważnym, ani dziennikarzem, ani reporterem wojennym, nikt mnie nie opłaca, poza Wami. Jak zawsze – jeżeli ktoś chce może postawić mi wirtualną kawę na buycofee.to – link w drugim komentarzu.
I oczywiście zbiórki – finał zbiórki na drony mavic dla 47 pułku szturmowego – w trzecim komentarzu
– i długa rozbiegówka zbiórki by Bożydar Pająk na heli ewakuacji medycznej – w czwartym komentarzu link do zbiórki, w piątym – link do kanału na YT – wpłacajcie, udostępniajcie.
Dziękuję też za wspieranie mojego tutaj pisania poprzez wirtualne kawy w serwisie buycofee.to. Dziękuję za wszelkie objawy sympatii – lajki, udostępnienia, komentarze oraz – a jakże – wirtualną kawę postawioną tu i tam na buycoffe.to – link tutaj.
Póki co ciągle zachęcam do wsparcia zbiórki BBożydar Pająk Ważny jest tyleż grosz, co podrzucanie linków do zbiórki gdzie kto może – wykop, tik-tok, twitter, telegram, sam już nie wiem.
Dzisiaj tradycyjnie wrzucam zbiórkę na batalion medyczny (link tutaj) Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics
– zbiórkę Bożydar Pająka na helikoptery ewakuacji medycznej (link tutaj).
Trzymajcie się!
Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.
Autor: Radosław Wiśniewski Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74
Zostaw komentarz