Podobno 4 czerwca 1989 r. upadł komunizm, podobno 4 czerwca odzyskaliśmy wolność. Mimo, że od lat żyję jak człowiek wolny, nie związany z żadną partią, według swoich wartości, jestem w konsekwencji – ofiarą swojego nonkonformizmu ( jak mi objaśniano przed 4 czerwca i po 4 czerwca tych objaśnień nie zmieniono), zupełnie nieprzydatną do budowy systemu bolszewickiego, również w mutacji po 4 czerwca. Jak już pisałem moim zdaniem bolszewizm po 4 czerwca ma się wcale dobrze, więc chyba go jednak nie obalono.

Obserwując marsz KODu 4 czerwca zauważyłem m. in. tych co się do mojego stabilnego – mimo 4 czerwca- losu/wykluczenia/wyklęcia przyczynili. Po 4 czerwca nie zrobili nic abym odzyskał wolność wykładania na uczelni (utraconą w wyniku działań PZPR-SB-nomenklaturowe władze uczelni) a co więcej, broniąc wolności jawnych i tajnych współpracowników do robienia karier na uczelniach, heroicznie wręcz walczyli abym tej wolności czasem nie odzyskał, bo ta by im zagrażała.
Nie bez przyczyny przed 4 czerwca uznano, że stanowię zagrożenie dla uczelni, a po 4 czerwca rozszerzono ten stan zagrożenia na całe środowisko akademickie Polski.
Z powodu mojej nonkonformistycznej działalności wolność beneficjentów 4 czerwca -do ulubionych patologii akademickich – stanęła pod dużym znakiem zapytania. Do tej pory ‚patolodzy’ akademiccy o zachowanie tej wolności muszą walczyć, a nawet prewencyjnie zapobiegać jej zagrożeniom – bo bez takiej wolności żyć nie potrafią
O wykluczanych z systemu przed 4 czerwca pisano jak najgorzej i to niezależnie od faktów ( a właściwie wbrew faktom), aby uwiarygodnić swoje poczynania na drodze do wolności. Po 4 czerwca zmiany nie było, a fakty aresztowano w ramach wolności i autonomii. Autorów pism/opinii nie ujawniono, nie bacząc na prawa autorskie, które w wolnym kraju winny być przecież respektowane.
O beneficjentach systemu, którzy z sukcesem przeszli 4 czerwca ( i dni wcześniejsze) i po 4 czerwca pisano natomiast w superlatywach.
W Alma Mater ( pismo UJ) można przeczytać jawną opinię (poszanowanie autorstwa – zachowane) o jednej subtelnej humanistce, która zawsze znajdowała czas na donosy do SB (jak tego dowodzą materiały SB – https://lustronauki.wordpress.com/2016/06/05/ruta-nagucka/ – potępiane rzecz jasna przez beneficjentów systemu zła):
„człowiek prawy, sprawiedliwy, odznaczający się wielką uczciwością intelektualną w bezkompromisowym dążeniu do prawdy oraz etosem pracy naukowej”…’
…odznaczała się imponującą wiedzą i przymiotami umysłu wybitnego profesora Uniwersytetu, a także prawdziwą mądrością, ludzką wrażliwością i głębią człowieczeństwa”
.”….z wielkim zaangażowaniem i troską myślała o dobru Almae Matris ..”.

Opinię SB też miała znakomitą i trudno się temu dziwić. Grunt to uczciwość, etos pracy, głębia człowieczeństwa i dążenie do prawdy – rzecz jasna, tej przydatnej dla SB.
Na taką opinię, chyba żaden z tych co tajnymi, czy jawnymi współpracownikami systemu zła być nie chcieli – nie może liczyć.
Takich – przed 4, jak i po 4 czerwca – na uczelniach się nie toleruje, szczególnie gdy stanowili i nadal stanowią zagrożenie dla patologii akademickich, a tym bardziej dla posiadaczy znakomitych opinii uzyskiwanych w tym nihilistycznym systemie.
I zdaje się na tym polega wolność, równość, demokracja w ujęciu KODu, nie tylko akademickiego.