Rocznica wyborów 4 czerwca, jak niektórzy nazywają — koncesjonowanych, wywoływała zawsze we mnie wzruszające wspomnienia, czemu dawałem upust na łamach, Panie Boże przebacz „Gazety Wyborczej”, ”Nowej Trybuny Opolskiej”,”  albo NGO”, ”Radia Wnet”. Różnie owe teksty były odbierane, ale co charakterystyczne  im zwiększał się dystans czasu, od pamiętnego  czerwca 1989 roku,  tym częściej były to oceny krytyczne w postaci nieprzebierających w słowach wypowiedzi takich jak ta:

„Czyste brednie gościa, który kompletnie nie pojmował, jak nim manipulowano, by w „pokojowy” sposób przedłużyć rządy komunistów. Przedstawia swoją pookrąglosołową historię jako bohaterstwo. W tamtych czasach jawna działalność była dawno zaprogramowana przez Kiszczaka jako prolog do rzekomego porozumienia. W opowieści tej przewijają się tacy „bohaterowie” jak Kuroń, który wraz z oficerem bezpieki Lesiakiem ustalali, jak postępować na wypadek dezaprobaty społeczeństwa wobec dawnych komunistów, czy J. Sanocki, który pchał się do władzy za wszelką cenę, nie bacząc na to, z kim podaje sobie ręce. Nie wzruszają mnie wspomnienia tych, którzy wyprzedawali ideały „Solidarności” dla własnej korzyści i pozycji w porozumieniu z komunistami, mając za nic resztę społeczeństwa i jego wieloletnią walkę o pełną wolność i niepodległość. Hipokryzją i bezczelnością jest przedstawianie historii zdrady, zasługującej na infamię, jak barwnej batalii o wolność Ojczyzny. Wstyd mi za fałsz albo czystą głupotę ludzi pana pokroju panie Wodyński.”

 

Hm…  a ja chciałem, przez pryzmat moich osobistych przygód pokazać, iż w odróżnieniu od części życia spędzonego ( tak, tak to jest właściwe słowo- spędzonego) za komuny – późniejsze 30-lecie było dla mnie wielobarwne i urozmaicone. Starając się o emeryturę, przestawiłem ZUSowi dokumentację aż 16-tu moich sytuacji pracowniczych. Rodzina często patrzyła na mnie z wyrzutem, że też nie chcę się zająć… jakimś bardziej przynoszącym dochód niż działalność związkową, czy polityczna – zajęciem.

Wtedy, przed laty miałem w sobie poczucie służby, że zostałem przez Najjaśniejszą R.P. powołany, niczym Konfederata Barski … z koniem pod siodłem ( Syrena bosto i jej następcy) i szablą w dłoni…

Moją nagrodą, poza statusem kombatanta z nowego rozdania jest moja starość, to, że mogę jak Hiob – oglądać lepszy, zdecydowanie lepszy niż za komuny świat, a także i to… że mogę o tym Wam opowiedzieć.