Kolejny odcinek „szpiegów z Madagaskaru”. Znów nudny, bez fajerwerków i polityków. Ot, taka zwykła historia rodzinna z przedmiotem o nazwie dziecko. Jest tu pokazana tylko jedna strona. W materiale nie ma nazwiska drugiej strony, ani namiarów na nią. Jest tylko imię: „Janusz”. Jeśli pan Janusz to obejrzy, to proszę go o kontakt na priv i zrobimy program z nim. Nie chciałem mojej audycji zamieniać w sztuczny „Sąd Rodzinny”.

Jest matką, kocha swojego syna i chce dla niego jak najlepiej. Syn kocha swoją matkę i nie wyobraża sobie życia bez niej. Jednak sąd ma za nic uczucia i więzi rodzinne… liczy się tylko? No właśnie co? Może fakt, że ojcem dziecka jest działacz KODu? To tylko pytanie…

Było wszystko dobrze. Planowali wspólny wyjazd do Londynu. Tworzyli pełną rodzinę. Nagle ojciec zaczął dziwnie się zachowywać. Pod pretekstem nieprzygotowania psychicznego syna do wyjazdu odmówił przyjazdu do Londynu aby dołączyć do matki.

Dalej było tylko gorzej. Jak się okazuje pierwsze absurdalne decyzje mężczyzny wynikały z faktu posiadania kochanki. Postanowił odebrać matce dziecko…ale trafniej było by napisać, że postanowił własnemu synowi odebrać matkę. Podsłuchy, kłamstwa, szkalowanie, umęczenie kobiety i jej syna – do takich technik posunął się mężczyzna, który to podobno kocha syna i chce dla niego jak najlepiej.

Zobaczcie państwo, oto historia opowiedziana od początku do końca, z pierwszej linii frontu. Szpiedzy z Madagaskaru.