Zacznę felieton w sposób nieco krotochwilny przywołując stary, „sucharowy” znaczy się góralski dowcip:

Siedzi baca na przyzbie, podchodzi turysta:

Co robicie baco?

– A tak sobie siedzę i myślę.

– A to wy zawsze tak?

– Nie, ino jak mam czas.

– A jak nie macie czasu?

– To sobie ino siedzę.

Czemu przywołany jest w tym miejscu siedzący góral? Ano nie bez kozery, albowiem możemy zmienić jego miejsce siedzenia celem dalszych wywodów i wniosków np. na miejsce znajdujące się w cieniu rozłożystego drzewa.

Zatem siedzi sobie tamże nasz góralski baca, który co nieco dłużej podumawszy zwraca się do Panbucka:

– Panbucku kochany, skoro ptaki potrafią latać w powietrzu to dlaczego tej umiejętności pozbawione są wiejskie krasule?

W tym momencie góralski filozof doznał empirycznej iluminacji, albowiem na jego czoło spadło małe guano pochodzące od wyżej na gałęzi odpoczywającego gołąbka.

Doznawszy tejże nieco mało aromatycznego doświadczenia baca składa Panbuckowi solenne dziękczynienie, że jednak świat jest doskonale urządzony, boć na szczęście krowy pozbawione są skrzydeł.

Nieskutecznym staje się zatem wzlot krowy nad poziom wzrostu bacy i w konsekwencji uniemożliwiona jest apriorycznie jej fekalna skuteczność jak wzmiankowanego wyżej gołąbka funkcjonującego w swojej drzewnej toalecie.

Ułatwionym w tymże momencie staje się swobodne odniesienie się do sfery przyciągania ziemskiego i w konsekwencji doświadczenia jego siły i znaczenia w funkcjonalności tak, a nie inaczej skonstruowanego świata oraz występującym na nim różnorakich zjawisk.

Zgodnie z pewną powszechnie obowiązującą fabularyzacją żyjący na przełomie XVII i XVIII w. genialny fizyk Izaak Newton sformułował prawo powszechnego ciążenia pod wpływem symptomatycznego doznania, jakiego u niego spowodowało spadające mu na głowę jabłko.

Przypadkowe wydarzenie może zatem spowodować czasami, że zaczynamy się nad takowym wydarzeniem intensywnie zastanawiać starając się jednoznacznie doprowadzić do skonstruowania adekwatnych konkluzji.

Trudno uznać, że Newton zanim doświadczył skutków spadającego mu na łepetynę owocu, nigdy nie widział efektów działania siły grawitacji. Tym samym że nigdy uprzednio nie widział spadających przedmiotów. Przecież faktem, że chodzimy, że płynie rzeka, że stoi dom, spada z wysokości na bacę guano, a nawet to, że wieje wiatr jest przecież efektem działania siły grawitacji, przed Newtonem nigdy nie zdefiniowanej, ani tym bardzie naukowo zbadanej.

Historia „grawitacyjna” Newtona to po prostu jeden z przykładów, gdy przypadek, a nawet pewnego rodzaju symptomatyczny wypadek, może sporo „namieszać” w nauce. Czasami naukowiec ma po prostu prozaiczne szczęście osiągając wiekopomne wyniki swoich badań przy okazji doświadczając możliwości „grzania się w sławie”.

Dla porządku i przypomnienia „odkrycia” naukowego I. Newtona podajemy brzmienie tego wiekopomnego prawa:

Każdy obiekt we wszechświecie przyciąga każdy inny obiekt z siłą, która jest wprost proporcjonalna do iloczynu ich mas i odwrotnie proporcjonalna do kwadratu odległości między ich środkami.

Koniecznym jest w tymże miejscu przywołać także kolejne prawo I. Newtona związane z trzecią zasadą dynamiki zwanej jego imieniem:

Gdy ciało A działa na ciało B pewną siłą, to ciało B oddziałuje na ciało A siłą o tej samej wartości, tym samym kierunku, lecz przeciwnych zwrotach. Siły te nie mogą się równoważyć, ponieważ przyłożone są do dwóch różnych ciał.

Powszechnie znana jest ta zasadą funkcjonowaniem prawa akcji i reakcji; prawda jakież to proste? lecz trzeba było to odkryć i należycie ku pożytkowi ludzkości sformułować.

Skoro jesteśmy w swoistej symbiozie z nauką w wielkim jej wymiarze koniecznym jest odnieść się do wypowiedzi genialnego wręcz fizyka A. Einsteina słusznie przywoływanego na każdą okazję z racji jego „wynalazku” tj. odkrycia równania: E = mc2 .

Powyższa wypowiedź tego geniusza odnosi się do jego symptomatycznego „odkrycia” sformułowanego w następujący sposób:

Jedynie dwie rzeczy na świecie są niczym nieograniczone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej.

W tymże paradoksalnym powiedzonku A. Einstein zapewne nie bez powodu podkreślił prymat zwyczajnej ludzkiej głupoty nad innymi pożądanymi i oczekiwanymi w odbiorze społecznym pozytywnymi cechami ludzkimi takimi jak m.in. wiedza, inteligencja, rozum, obiektywizm, rozsądek czy prozaiczne przyzwoite zachowanie.

Nota bene przyzwoitości. Tzw. polactwo przypisuje trafne powiedzonko: jak nie wiesz jak się zachować to po prostu zachowaj się… przyzwoicie!!! niejakiemu niby to profesorkowi W. Bartoszewskiemu, którego uczynili swoistą ikoną cwelebrytów. Facet nigdy nawet nie był szarym magistrem, a dodatkowo i wielce symptomatycznie o dziwo został po 199 dniach lagerowego pobytu w Oświęcimiu z niego uwolniony (przez kogo i dlaczego???).

Powód zdumiewający; gdyż… był człekiem chorym, a germańcy zamiast przez komin go wypuścić to omyłkowo zaprowadzili na dworzec w Oświęcimiu, kupili bilet i puścili samopas!!!

Szalbierczo przypisywane „profesorkowi” powiedzonko w istocie rzeczy jest autorstwa Antoniego Słonimskiego, a konkretnie jego ojca, który synowi go do głowy na trwale wczipował!!!

W istocie rzeczy tenże „profesorek” znany jest zdecydowanie bardziej z dokonanego podziału tubylców RP na tzw. „bydło i nie bydło”, zaliczając siebie i reprezentowane przez niego polactwo (nie wiadomo konkretnie na jakiej podstawie) do kategorii rzekomego „nie bydła”.

Niezwykle za to słynnym powiedzonkiem tegoż „profesorka” było oznajmienie wszem i wobec, że RP czyli zgodnie z określeniem polactwa TENKRAJ jest brzydką i ubogą panną na wydaniu!!!

Tego haniebnego stwierdzenia dopuścił się jako minister spraw zagranicznych TEGOKRAJU!!!

Po prostu brak słów na tego typu łajdackie zachowanie osoby przez polactwo i wyznawców TuSSka pozycjonowanej jako rzekomy ałtorytet; czego, należy zasadnie zapytać?

Zdumiewające pozycjonowanie w kontekście tejże w/w wypowiedzi o koniecznym zachowywaniu przyzwoitości hucpiarsko zawłaszczonej od A. Słonimskiego. Fuhrer hyrzy ruj jak to zwykle bywa w jego łgarskim wydaniu przypisał tę autorską wypowiedź „profesorkowi”, a jego horda akolitów i wyznawców połknęła powyższe kłamstwo jak pelikan zdechłą rybę!!! Żadnej absolutnie refleksji, konfuzji, podstawowego elementu wstydu…

No, ale ta szeroko pojęta cwelebrycka kasta już tak ma. Prawem kaduka uważa się za niby wyjątkową elytem yntelektualnom jako ponoć jedyną, która jest rzekomo uprawniona nie tylko do sprawowania władztwa nad postępowaniem i procesami mentalnymi swojej hordy względnie inaczej nazywając czeredy, ale także nad pozostałym elektoratem TEGOKRAJU.

Żadnego zdziwienia w takowym postępowaniu cwelebrytów być nie może. W swojej większości to bowiem potomkowie łajdactwa przywiezionego na sowieckich tankach i wyhodowanych na paszkwilanckiej propagandzie TRYBUNY LUDU, a następczo gufnianej gazetki pod redakcją braciszka zbrodniarza sądowego Stefka Michnika.

To popłuczyny swoich protoplastów wywodzących się z szeregów zbrodniczych organizacji UB, SB i PZPR-a, dopuszczających się zbrodni mordowania w 1970 r bezbronnych stoczniowców, a w 1981r górników. Dowodził nimi oberherszt Wojtuś Jaruzel – sowiecki generał.

Redakcja przyjmuje na klatę znane i wyświechtane abolicyjne określenia, że progenitura nie odpowiada za swoich protoplastów. To ewidentna prawda, bowiem każdy indywidualnie powinien być rozliczane wyłącznie za swoje przewiny.

Nikt tych przewin ojców i praojców ich synalkom i córusiom nie przypisuje i nie ma zamiaru przypisywać, bowiem byłoby to i tak proceduralnie bezskuteczne. To jedynie łajdacki kolejny propagandowy polacki „wymyk” mający uniemożliwić korelację i kojarzenie niewygodnych faktów i wrednych zachowań.

Jednak symptomatycznym jest fakt, że tego typu różne pomioty wychowane w oparach sowietologii i całkowitego podporządkowania TEGOKRAJU wszawym wrogom nadal zamiast wyprzeć się dotychczasowego łajdactwa rodzinnego go hołubią i ścielą miękką ścieżkę.

Czyżby nie było to udziałem takowych cwelebrytów jak Monisia Olejnik, Rafałek Trzaskowski herbu Czajka, guru wydrwigroszy znaczy się JURAS, czy sędziokrata Tuleja – wszyscy bez wyjątku o bezpieczniackich względnie milicjoniernych korzeniach?

Nigdy nie zdobyli się na słowa potępienia zachowań ich rodzin, a wręcz przeciwnie jako kolejne pokolenie bezpieczniackich band walczą z daleko idącym oddaniem z historyczną prawdą i pokoleniami żołnierzy wyklętych.

Inszy niesłuszny dotychczas elektorat – moherowe berety, kmioty, podkarpackie GrażynyJanusze, prostaki od pobierania 500+ chlejący piwsko na plażach Bałtyku ku utrapieniu Krysi Jandy i jej przyjaciół winien także wespół zespół (spół)bratać się z totalną, nowoczesną, aleć za to lewackątęczową większością (za GazWyb) TEGOKRAJU. Coś niby się nie zgadza???

Wszak dla wszelakich tubylców TEGOKRAJU naszaja najlepsiejsia partyja w imieniu polactwa doprowadzi do błyskawicznego cudu gospodarczego i to już w tydzień po objęciu rządów.

Zlikwidujemy nie tylko PIS, ale takoż BIS, PKP, LOT, ABW, IPN, PEKAO, NKWD, UB, SB, CIA, a nawet FBI!!! A co, nie wolno? Przeciwnie! należy to całe tałatajstwo wszak koniecznie zlikwidować!!! Koronaświrus natomiast na sam widok facjaty TUSSKA, jego wilczych ślepi i szczękościsku s……li w kosmos!!! No i mamy problem pandemii z głowy. Ludzie ………..

Dokonamy takoż w krótkim abzugu obniżki reżimowego wieku emerytalnego z 73 do jedynie 71 lat, podatku VAT z 28 do zaledwie 25%, a płacy minimalnej z 2333 zł do 1727 zł. Czyż to nie są znakomite plany, które winny zostać powszechnie aklamowane???

Barejowym parówkożercom i inszym zboczonym malkontentom mówimy zdecydowanie: NIE!! dając wszechstronny odpór ……. i nie tylko….. bowiem zza winkla Biedronka się wychyla ……

Najwyższy czas, aby wspomnieć także o znakomitym polskim astronomie i ekonomiście, który trafnie ujął proces wypierania dobrego pieniądza przez pieniądz zły, zdeprecjonowany, a zatem nie spełniający prawidłowej roli w gospodarce finansowej, a w tym fiskalnej państwa.

To po prostu postać Mikołaja Kopernika, któremu „udało” się wstrzymać Słońce, a poruszyć planetę pt. Ziemia. Dokonując swoistego mikstu treści wyżej wymienionej w niniejszym felietonie z łatwością możemy przywołać, względnie się odwołać do takowych kolokwialnych określeń jak np. swój do swego ciągnie.Czyż osobnik jakim jest fuhrer totalności zwany hyrzym rujem funkcjonujący zauważalnie w przestrzeni politycznej od znamiennej nocnej zmiany prawie 30 lat temu tj. związanej z obaleniem rządu J. Olszewskiego nie stanowi pewien zdumiewający element magnetyczny przyciągający podobnych mu osobników???

Wypowiadając słynne słowa o policzeniu głosów zawiązanej przeciwko rządowi koalicji, a także będąc znamiennie przez Germanię zapamiętany z antypolskiej wypowiedzi: POLSKOŚĆ TO NIENORMALNOŚĆ zasłużył tenże osobnik na sute wypłaty jurgieltu.

TUSSEK od zatem wielu wielu lat funkcjonując na polskiej arenie politycznej przyciąga (grawituje) do siebie takich jak on sam obwiesi, łgarzy, huncwotów, ludzi pozbawionych honoru, a tym samym nie spełniających warunków składania verbum nobile, posiadaczy zlasowanych szarych komórek legitymujących się IQ < 94, krótko i zwięźle definiując po prostu debili.

To sformułowanie ostatnio, a dokładnie od tygodnia zrobiło oszałamiającą karierę, a to za sprawą Sądu Okręgowego w Warszawie, który rozpatrując żulową sprawę o obrazę Prezydenta RP z udziałem funkcjonującego w przestrzeni medialnej tego słowa odkrywczo niczym Amerykę oznajmił, że debil nikomu nie uwłacza.

Tym bardziej nie uwłacza takowym tubylcom TEGOKRAJU o złajdaczonym pokroju jak TUSSEK stanowiących trzon jego akolitów oraz wyznawców stawiających tegoż debila na piedestał oddając mu bałwochwalczą cześć.

Konstytucja takich zachowań nie zabrania, więc brnijcie nadal w swoje odmęty. TUSSEK i jego gwardia debili nie bierze jednak kompletnie pod uwagę działania hinduistycznej karmy oraz wspomnianego funkcjonowania newtonowskiego prawa akcji i reakcji. Hyrzy ruj nienawidzi symetryzmu i pomimo głoszenia fałszywych oczywiście oświadczeń o neoliberalnej tolerancji i wsłuchiwania się w głosy Polaków zdecydowanie i charakterystycznie odmawia uczestnictwa w konferencjach prasowych z udziałem …….. dziennikarzy. To taki nofoczesny demokrata.

Z wielką ochotą przyjmuje chamskie wulgaryzmy adresowane pod adresem jego przeciwników politycznych miotane przez lesbowego lamparciego kobietona, zdecydowanie nie aprobując takowych działań przeciwko jego szlachetnej osobie i jego rodziny.

O ileż wszak jednak byłoby na świecie piękniej , gdyby osobnik szczujący na swoich adwersarzy, bo po prostu inaczej nie potrafi postępować sam się jednak w………ł w kosmos!!!

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski

17.01 2022