Po zakończeniu II wojny światowej Lubelszczyzna nie stała się od razu spokojnym regionem. Zamiast pokoju rozpoczął się kolejny etap konfliktów, w których ścierały się interesy nowej władzy komunistycznej, polskich organizacji niepodległościowych oraz ukraińskiego podziemia związanego z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armią. W tym skomplikowanym okresie również okolice Parczewa znalazły się w obszarze zainteresowania różnych struktur konspiracyjnych. Szczególne znaczenie miały rozległe Lasy Parczewskie, które od dziesięcioleci stanowiły naturalne schronienie dla oddziałów działających poza oficjalną kontrolą państwa. Gęste lasy, podmokłe tereny, liczne drogi leśne i trudno dostępne miejsca pozwalały na ukrywanie ludzi, organizowanie punktów kontaktowych oraz prowadzenie obserwacji terenu. W czasie okupacji niemieckiej okolice Parczewa były ważnym obszarem działalności polskiego ruchu oporu. Po wkroczeniu Armii Czerwonej i ustanowieniu władzy komunistycznej sytuacja uległa zmianie, ale znaczenie tego regionu jako miejsca działań podziemnych pozostało. W latach 1945–1947 przez Lubelszczyznę przebiegały szlaki wykorzystywane przez różne organizacje konspiracyjne. Tereny leśne dawały możliwość ukrycia się przed oddziałami Wojska Polskiego, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Milicji Obywatelskiej oraz Urzędu Bezpieczeństwa. UPA, która w czasie wojny rozwinęła swoje struktury głównie na Wołyniu i Galicji Wschodniej, po 1944 roku znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Zmiana granic, wkroczenie wojsk sowieckich oraz działania polskich i radzieckich służb bezpieczeństwa doprowadziły do rozbicia wielu wcześniejszych struktur. Mimo tego ukraińskie podziemie próbowało utrzymać swoją działalność. Tworzono sieć łączności, organizowano zaopatrzenie, przenoszono meldunki oraz utrzymywano kontakty pomiędzy poszczególnymi grupami. Rejon Parczewa nie był jednak głównym terenem działania UPA. W przeciwieństwie do Bieszczadów, gdzie funkcjonowały większe oddziały, takie jak kureń Wasyla Mizernego „Rena”, czy terenów przygranicznych, gdzie dochodziło do licznych starć, okolice Parczewa pełniły raczej rolę pomocniczą. Mogły być wykorzystywane jako obszar przejściowy, miejsce ukrycia lub punkt na trasach przemieszczania się ludzi i informacji. Nie zachowały się wiarygodne dowody wskazujące, aby w samym Parczewie funkcjonował duży, samodzielny oddział UPA. Wśród dowódców i działaczy ukraińskiego podziemia związanych z szerszym obszarem działalności UPA na ziemiach polskich wymienia się między innymi Mychajłę Dudę „Hromenko”, Wasyła Karasiowa „Pustoswita”, Wasyla Mizernego „Rena” oraz Jarosława Starucha „Stiaha”. Byli oni związani przede wszystkim z innymi terenami operacyjnymi, ale ich działalność pokazuje sposób funkcjonowania ukraińskiej konspiracji w powojennej Polsce. Struktury te opierały się na ścisłej tajemnicy, podziale na niewielkie grupy oraz wykorzystaniu pomocy osób cywilnych. Lata 1945–1947 były okresem ciągłego napięcia. Organy bezpieczeństwa prowadziły szerokie działania mające na celu likwidację podziemia. Przeszukiwano wsie, lasy i gospodarstwa podejrzewane o udzielanie pomocy partyzantom. Jednocześnie różne organizacje zbrojne próbowały utrzymać swoją działalność, co prowadziło do kolejnych starć i represji. Dla mieszkańców regionu był to czas ogromnej niepewności, gdyż często znajdowali się pomiędzy walczącymi stronami. Rok 1947 przyniósł ostateczne załamanie struktur UPA w Polsce. Rozpoczęta wiosną akcja „Wisła” doprowadziła do wysiedlenia ludności ukraińskiej i łemkowskiej z południowo-wschodnich terenów kraju. W wyniku tej operacji UPA straciła najważniejsze zaplecze społeczne, bez którego dalsze funkcjonowanie konspiracji stało się niezwykle trudne. Pozbawione wsparcia oddziały były rozbijane, część próbowała przedostać się przez Czechosłowację na Zachód, inni ukrywali się jeszcze przez pewien czas w lasach. Historia UPA w rejonie Parczewa pozostaje jednym z mniej znanych fragmentów powojennych dziejów Lubelszczyzny. Nie była to ziemia wielkich bitew i licznych oddziałów, jak Bieszczady, ale teren ten wpisywał się w większy obraz powojennego konfliktu. Lasy Parczewskie po raz kolejny stały się świadkiem dramatycznych wydarzeń, w których splatały się losy żołnierzy, partyzantów i zwykłych mieszkańców. Dziś badacze nadal analizują dokumenty archiwalne, meldunki służb bezpieczeństwa i wspomnienia świadków, próbując odtworzyć pełny obraz tamtych wydarzeń i odpowiedzieć na pytania dotyczące rzeczywistej skali działalności ukraińskiego podziemia na tym terenie.

Zostaw komentarz