Ciekawy tweet Tomasza Szymborskiego, od kilku dni szefa TVP3 Katowice. I parę wyjaśnień. Nie mogli go zgodnie z prawem werbować bez wiedzy Premiera lub koordynatora. Ustawa zabrania podchodzenia do dziennikarzy i nakazuje spełnić określone warunki. Jeden przedstawiłem wyżej (art 37). Zarejestrowanie dziennikarza jako detektywa jest sprzeczne z ustawą. Znam dziennikarzy, którzy spełniają wymagania ustawy o mediach i wykonują inną pracę. Są traktowani w ustawie o Agencji Wywiadu i ABW jako dziennikarze. Prawo prasowe jest tu warunkiem określenia kto jest dziennikarzem, a nie ustawa o służbach. Sposób rejestracji jest także złamaniem prawa.

Tweet Szymborskiego

Druga sprawa to Pana pytanie do tweeta. Tak, własne źródła także się sprawdza poprzez różne metody inwigilacji. Czasem robi się to dla uwiarygodnienia. Przykład? „Tomek”, TW byłego Wydz. III Stołecznej internowany na krótko po 13 Grudnia. Przykładów z lat po 1989 roku podać nie mogę.

I jeszcze jedna uwaga: dziennikarze nie są świętymi krowami. czasem nam pomagali. Miałem też przypadek w ZK UOP, gdzie dziennikarz dotarł do mojego figuranta. Wówczas, szef pogadał z szefem dziennikarza, nie bawił się w paranoję ściśle tajną, a ja potem, przy redaktorze naczelnym, z tym dziennikarzem i sprawę załatwiliśmy.

Opracowałem nawet sposób „wynagrodzenia” dziennikarza poprzez artykuł „na wyłączność”. Wszystko można załatwić, bo dziennikarze są w większości patriotami i czasem lepiej rozumieją dobro państwa niż szefowie służb lub premierzy (powinienem napisać, że wyłącznie oni i zwykli funkcjonariusze owo dobro rozumieją). W tym przypadku, będę powtarzał do znudzenia: bez wiedzy ministra SW i premiera, taka operacja byłaby niemożliwa. W służbach PO nikt nie poszedł do kibla bez zatwierdzonego raportu lub polecenia.

Na zakończenie, dla kontrastu przypomnę historię sprzed kilku lat: chcieliśmy podejść do dziennikarza wschodniego kraju, korespondenta wschodniej gazety, obywatela wschodniego kraju i współpracownika wschodniego wywiadu. Nie pozwolono nam, ponieważ radca prawny stwierdził, że ustawa zabrania nam rozpracowywania dziennikarzy. Działo się to w czasie wydarzeń opisanych przez redaktora Gmyza i fragmencie artykułu z tweeta.