Rywalki czy przyjaciółki? Być może w środowisku ostra rywalizacja kobiet wcale nie musi być alternatywą? Praca, przyjaźń, kobieca solidarność, serdeczne relacje? Trudne, ale to możliwe…

Dwie kobiety razem studiowały marketing i zarządzanie. Razem wynajmowały dwupokojowe mieszkanie w atrakcyjnej dzielnicy. Wspólne imprezy, przyjaźń na zawsze. Jakże były szczęśliwe, kiedy to dostały propozycję pracy w rozwojowej korporacji. Radości nie było końca, kiedy okazało się, że będą pracować na podobnych stanowiskach i w tym samym dziale. Jednym zadaniem – papużki nierozłączki u szczytu kariery.

Pierwszy zgrzyt
Jedna z nich dostała premię i stopień wyżej w szczeblach drabiny sukcesu. Jak zareagowała przyjaciółka? Zabolało! Coś w niej się zbuntowało. Odmówiła pójścia na przyjęcie zorganizowane z okazji awansu przyjaciółki. Za powód podała wizytę u lekarza. Czuła się głupio, ale gniew w tym momencie był silniejszy od niej. Nie rozumiała sama siebie i zastanawiała się nad tym, co się dzieje? Dlaczego tak postąpiła? Co powoduje, że nie potrafi się cieszyć z sukcesu koleżanki? – Przecież jesteśmy przyjaciółkami…

two businesswomen screaming each other in a office

two businesswomen screaming each other in a office

Obcy gen? Kiedy i czy w ogóle przyjaźń ma znaczenie w pracy? Specjaliści twierdzą, że relacje miedzy przyjaciółkami przestają mieć jakiekolwiek znaczenie, kiedy w grę wchodzi realizacja ambicji. Donoszą również, że rywalizacja w pracy dotyczy częściej kobiet niż mężczyzn. Kobiety zdecydowanie częściej zazdroszczą sobie atrakcyjności, dominacji i wpływów. Rosarioo Zurriaga z uniwersytetu w Wenecji wraz z naukowcami z Holandii, Argentyny i Hiszpanii podzielili odczuwalne emocje kobiet na: zazdrość charakteryzowaną jako poczucie zagrożenia, stratę związaną z obecnością rywala lub rywalki, zawiść definiowaną jako reakcję na odniesiony sukces przez inną osobę oraz jej umiejętności i cechy, które są przez nas pożądane. Wniosek z tych badań jest smutny. Kobiety są bardziej zawistne i zazdrosne niż mężczyźni w sytuacjach związanych z pracą i karierą zawodową.

– To potworne! Przyznaje jedna z wyżej wymienionych kobiet – Ale ja tak nienawidzę jak ona odnosi sukces. Nie potrafię się cieszyć razem z nią. To jakaś chora zazdrość. Prywatnie oddałabym jej nerkę gdyby potrzebowała. Przecież to moja przyjaciółka. Ale w pracy budzi się we mnie jakiś inny obcy gen.

Twarz portfela
Na University of Chicago badacze szukali odpowiedzi na pytanie, dlaczego kobiety zarabiają mniej niż mężczyźni. Postanowili przyjrzeć się takim wyznacznikom jak rywalizacja i pensja uzależniona od wyników, i jak te wyniki wypadają na tle innych. Okazało się, że kobiety są mniej skłonne wybierać pracę, w której będą zależne od tego, jak wypadną na tle współpracowników. O ile rywalizacja między współpracownikami wpływa na efekt finansowy, to znacznie częściej w takiej pracy spotykamy mężczyzn.

– Wysokość zarobków czy premia nie są dla mnie najważniejsze (mówi kobieta pracująca w biurze projektów), kiedy myślę o rywalizacji z inną kobietą. Chodzi mi raczej o uznanie i docenienie mojej pracy. To raczej facetów kręci kasa, podobnie jak władza, ale nie mnie. Moja przyjaciółka jest szefową w naszym biurze. Spotykamy się co poniedziałek na zebraniu strategicznym. Słucham jej uważnie i nawet popieram. Ale złapałam się na czymś nieładnym, bo kiedy ona mówi coś co mi nie pasuje, włączam myślenie i tworzę po swojemu swój indywidualny projekt, nic jej o tym nie mówiąc. Po prostu za jej plecami go realizuję, zgłaszam, a potem mam kaca, bo zrobiłam coś wbrew naszej przyjaźni. Ale kiedy mój projekt zdobywa uznanie, jest chwalony, kac słabnie, a ja jestem świnią, ale pełną satysfakcji.
W takim razie jak to jest z tą kobiecą solidarnością? Z wyników badań przeprowadzonych przez naukowców z University of Chicago wynika, że w pracy kobiety chętniej się wspierają w ciężkich sytuacjach niż mężczyźni. Przyjaźnie kobiece są trwalsze i przynoszą więcej korzyści – np. kobiety mające przyjaciółki łatwiej dochodzą do siebie po stracie partnera. Ale czy to działa, gdy obu przyjaciółkom tak samo zależy na robieniu kariery?

– W krytycznych sytuacjach – tak, staję po stronie przyjaciółki, gdy ktoś jej podstawia nogę, oskarża o coś, czego nie zrobiła. Ale, niestety, walka szczurów trwa i rządzi się swoimi prawami. Myślę, że te negatywne strony rywalizacji to sprawy pomniejsze. Zdarza mi się zazdrościć koleżance, że jest lepiej ubrana, ma ładniejszą fryzurę, że pierwsza pogratulowała szefowej osiągnięć. Czuję się usprawiedliwiona. Pociesza mnie fakt, że w małych sprawach zazdrość, a w tych większych jednak solidarność – mówi pracownica urzędu.

Oblicze przyjaźni
Różnice miedzy męską a kobiecą przyjaźnią od lat zastanawiają amerykańskiego psychoterapeutę Geoffre Greifa. Jego zdaniem mężczyźni praktykują relacje typu „ramię w ramię”, polegającą na wspólnym działaniu, a kobiety „twarzą w twarz” wyrażająca się w rozmowie. Może dlatego tak trudno jest dotrzeć do głębi najbardziej wartościowego wymiaru lojalności i wierności, który rywalizację w pracy po prostu wybacza.

– Czasami jestem na siebie zła (mówi pracownica biura turystycznego), znowu powiedziałam coś nie tak swojej przyjaciółce, chciałam udowodnić swoją wyższość, większe kompetencje. Pracujemy w tej samej firmie turystycznej. Ale ona ma większe możliwości, jest singielką, jeździ po całym świecie, robi kolejne kursy. Ja mam dwoje dzieci, po pracy liczy się tylko dom, nie mogę rozwijać się w jej tempie. Ale czuję, że nie odstaję, mam większy talent, łatwiej nawiązuję kontakty z klientami. Walczę o siebie, więc czasem krytykuje rywalkę, nawet jeśli to przyjaciółka. Obie jesteśmy indywidualistkami, silnymi samicami alfa, to dlatego czasami rywalizacja jest ostra. Potrafimy się poważnie pokłócić, ale wybaczamy sobie szybciej i łatwiej niż faceci. Nie nosimy w sobie długo urazy. Przegadamy problem, pośmiejemy się, wybaczymy grzeszki i jest tak jakby niczego nie było…