Każdy człek (jednakże biorąc pod uwagę bezwzględną konieczność przestrzegania nofoczesnego symetryzmu odnoszącego się do pojęcia człeka jako maskulizmu w formie feministycznej oznaczać winniśmy neologicznie jako człeczkę) oraz jego uzupełnienie, czyli każda człeczka posiada swoją godność, honor i insze tzw. dobra osobiste.
Naruszenie wspomnianych dóbr osobistych uprawnia każdemu człekowi (człeczce) możliwość podjęcia się ich obrony w drodze procesu sądowego i to zarówno w drodze procedury cywilnej (vide: art. 23 i 24 k.c.) jak też związanej z prawem penalnym na podstawie wniesienia prywatnego aktu oskarżenia. Zbędnym jest uszczegóławianie tychże procedur w niniejszym felietonie. Każdy kogo powyższe naruszenie dóbr osobistych będzie dotyczyć może wszak posłużyć się profesjonalnym jurystą, względnie jak się czuje na siłach próbować osobiście dochodzić satysfakcjonującego go sądowego rozstrzygnięcia. Każdy z nas wyposażony jest, aczkolwiek w zróżnicowany sposób w charakterystyczny element egotyzmu implikujący takoż zróżnicowanym odnoszeniem się do naszego bliższego i dalszego otoczenia.
Nie będzie żadnym odkrywczym stwierdzeniem fakt, że człeczy (człeczkowy) egotyzm pozostaje niezwykle mocno skorelowany synonimicznie z narcyzmem. Oczywistą oczywistością jest także konkluzja pozwalająca trafnie powiązać egotyzm z auto amoryzmem, czyli kolokwialnie rzecz ujmując z darzeniem bezgranicznym uczuciem miłości samego siebie.
Klasyczny egotyk posiada w sobie wyrazistą tendencję do komentowania swojej osoby w kategoriach wręcz auto-promocyjny sposób, wykazując się przy tym nieznośną arogancją lub chełpliwością. Prawidłowo winniśmy skonstatować, że klasyczny egotyk eksponuje także niezwykłym poczuciem własnej ważności oraz wartości. Swoisty rys charakteru egotyka doprowadza w konsekwencji do zauważalnej jego niezdolności uznawania osiągnięć innych osób, traktowania ich w kategorii irrelewantności. Częstokroć egotyk charakteryzuje się także nadwrażliwością na krytykę jego osoby, która może wywoływać u niego gwałtowny narcystyczny gniew. Idąc dalej tropem człeczej „egotycznej wadliwości” musimy dostrzec, że kolejną wadą wymagającą jej ujawnienia jest fakt dążenia do uzyskiwania od innych wartości takich jak uczucia, pochwały lub wyrazy uznania w ilościach absolutnie nie ekwiwalentnych wobec tych jakie sama łaskawie przydziela innym.
Częstokroć także w szczególności w odniesieniu do amorycznych związków (a zatem małżeńskich i inszych…) zauważalne są podwójne standardy jakie egotysta preferuje. Jako dominant w związku nadaje sobie uzurpatorskie uprawnienia do zachowań, których u partnera absolutnie nie akceptuje. Swoją negatywną cechę charakteru skutecznie realizuje poprzez wykorzystywanie sympatii, miłości, irracjonalności względnie ignorancji otoczenia. Ten aspekt sprawy blisko koresponduje z tzw. syndromem sztokholmskim w związku z elementami przymusu siłowego czy psychicznego względnie też zwykłego oszustwa.
Oczywistym przeciwieństwem egotyzmu jest altruizm, definiowalny jako działanie, którego celem jest dawanie innym większej ilości wartości, niż które altruista otrzymuje. Pokrewne semantyczne znaczenie odnoszące się do omawianej problematyki ma także niezbyt chwalebna człecza (człeczkowa) cecha, a mianowicie prozaiczny egoizm. Puentując kategorię egotyzmu (łac. ego, czyli ja) powinniśmy sobie uświadomić, że jest to po prostu antropologiczny pęd do kreowania oraz rozwijania korzystnej opinii o własnej osobie. Tenże pęd implikuje powstaniem niezwykle wyolbrzymionej pozytywnej opinii egotyka o posiadaniu swoich cech osobistych czy własnej ważności w kategoriach superlatywnych.
Egotyzm w istocie rzeczy oznacza sytuowanie samego siebie jako tzw. pępka własnego świata, bez zwracania najmniejszej uwagi na fakt egzystencji postronnych osób. Nie bez kozery został przywołany w tymże felietonie; mającym traktować o spostponowaniu element egotyzmu, albowiem jest on immanentnie związany z tymże tytułem felietonu.
Dnia 21 bm znany jurgieltnik RADEK ZDRADEK z typową dla niego bufonadą i nadęciem; w triumfalistyczno-ekstatycznym stylu oznajmił orbi et urbi że: „rozpoczęły się rozmowy byłego przewodniczącego Rady Europejskiej oraz prezydenta Warszawy z prezydentem USA”. Polactwo takową informację przyjęło entuzjastycznie oczekując jej jak kania dżdżu.
Sprawa się jednak rypła, albowiem ledwoć te rozmowy się zaczęły, a już po niecałej minucie się zakończyły!!!
W tejże „minutnikowej” rozmowie uczestniczył także znany koperciarz, senatmarschal Tomuś Grodzki. Wyraz oblicza tychże skundlonych obwiesi, bowiem tak ich potraktował J. Biden odebrać należało jako wręcz bezcenny, unikatowy. Łasząc się, skomląc i żebrząc o możliwość przeprowadzenia dialogu z najpotężniejszym człowiekiem świata zostali premedytacyjnie; w ośmieszający sposób sprowadzeni do parteru. Innymi słowy można skonstatować, że: J. Biden potraktował tę „przezacną” trójkę niczym wodę w klozecie spuszczając ich po prostu do kanału. Przywołując swoistą „gwiazdkową” recepturę lemparciej lesby powyższe zdeifikowane przez swoich wyznawców bufony zostały w szybkim abzugu po prostu w……….i!!!! w kosmos.
W tymże miejscu w sposób oczywisty ujawnia się trafność felietonowego tytułu, albowiem dokonanie takowego publicznego spostponowania tychże wymienionych wyżej osobników znajdzie zapewne stosowne odzwierciedlenie i odnotowanie nie tylko na historycznych kartach, ale także również w podręcznikach dla żurnalowej studenterii jako swoiste curiosum. Zamiast emfatycznych, pełnych gloryfikacji uwznioślonych wobec tejże „trójcy” komentatorskich wypowiedzi ich akolitów oraz popłuczyn dziennikarstwa rozległ się jęk spazmatycznej rozpaczy, grymas niedowierzania tego co się stało, spuszczenie nosów na kwintę, wręcz wilkołacze wycie.
Czyli znakomicie………
Doprawdy można poświęcić wiele czasu czy uwagi; względnie kolokwialnie mówiąc szukać ze świecą takiego podobnego w swej wymowie przypadku dramatycznego spostponowania politycznej opozycyjnej czołówki TENKRAJU jaki zaistniał w Warszawie dnia 21 lutego 2023 roku.
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
24.02 2023
fot. pixabay
Zostaw komentarz