Zapnijcie pasy, bo będzie się działo…

Jeśli jak ją nazywa prezydent „pani dwojga nazwisk” z kolegami uznają, że któraś z ustaw wysłanych do TK za czasów B. Święczkowskiego jest konstytucyjna, a K. Nawrocki odmówi jej podpisania, bo nie uważa tego gremium ani za sędziów, ani za trybunał, to obecny kryzys będziemy wspominać, jako czas stabilizacji.

Wszystko ma swoje konsekwencje – skoro rząd D. Tuska mógł nie uznawać TK Święczkowskiego za trybunał, to to samo może zrobić prezydent z trybunałem „pani dwojga nazwisk”.

Premier może kazać opublikować orzeczenie „nowego” TK, ale prezydent może zakwestionować nawet jego doręczenie, skoro wedle ustawy o TK wysłać mu je musi jego prezes.

Wreszcie samego prezesa trybunału może sobie wybrać ta ósemka, ale powołuje go prezydent, a ten na pewno tego nie zrobi.

Reasumując – niczego w piątek nie uporządkowano. Bałagan będzie jeszcze większy i rozszerzy się także na parlament.

I po co to było premierowi?

Autor: Krzysztof Panek