Z racji miejsca zamieszkania postać ta znana jest mi od wielu lat. Niegdysiejszy szef katowickiego Wydziału Zdrowia zasłynął, kiedy zaczął dowodzić, że zaciąganie długów przez podległe mu placówki służby zdrowia jest jak najbardziej zgodne z porządkiem konstytucyjnym. Łamie go dopiero wymaganie, by długi te raczyły spłacać.

Nie jestem więc zaskoczony wypowiedzą posła Sośnierza starszego, udzielonej red. Jackowi Nizinkiewiczowi z Rzeczpospolitej:

– Uchwaliliśmy ustawę o tym, że za niedopatrzenia administracyjne urzędników, za niegospodarne zarządzanie pieniędzmi nie będzie w tej chwili kary.

Poseł sprowadza to na karb ogólnego zmęczenia parlamentarzystów, czemu zresztą trudno się dziwić.

– Nie wiem, czy nikt tego nie zauważył, a my jako posłowie też w nawale różnych rozwiązań głosowaliśmy – ja też – za tym i uchwaliliśmy art. 10c ustawy o chorobach zakaźnych, który mówi o bezkarności za niegospodarność.

Zastanawiam się, skąd u tego akurat posła taki nagły przypływ samokrytyki, do tego publicznej?

Popatrzmy na wspomniany przepis.

Art. 10 c ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. z 2020 r. poz. 374):

Nie popełnia przestępstwa określonego w art. 231 lub art. 296 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz.U. z 2019 r. poz. 1950 i 2128), deliktu dyscyplinarnego ani czynu, o którym mowa w art. 1 ustawy z dnia 17 grudnia 2004 r. o odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych (Dz.U. z 2019 r. poz. 1440, 1495, 2020 i 2473 oraz z 2020 r. poz. 284), kto w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19, nabywając towary lub usługi niezbędne dla zwalczania tej choroby zakaźnej, narusza obowiązki służbowe lub obowiązujące w tym zakresie przepisy, jeżeli działa w interesie społecznym, zaś bez dopuszczenia się tych naruszeń nabycie tych towarów lub usług nie mogłoby zostać zrealizowane albo byłoby istotnie zagrożone.

Przyznam, że zupełnie, ale to zupełnie nie jestem w stanie pojąć oburzenia Sośnierza starszego a także wielu innych, którzy najprawdopodobniej zwietrzyli okazję, by kolejny raz dołożyć rządzącej partii zupełnie nie bacząc, że przeciw całej ustawie (a więc łącznie z wspomnianym wyżej artykułem) głosowała jedynie lewica oraz PSL. Zupełnie tak, jakby wróciły wczesne lata 1990-te i znów zaistniała koalicja SLD-PSL (premierzy Pawlak, a potem Oleksy).

Największy odlot, jaki znalazłem w sieci, stanowi wypowiedź znanej już prokurator Ewy Wrzosek na twitterze, skwapliwie powielona przez niszowe KODUJ24:

Ta klauzula to nie jest odblokowanie decyzyjności tylko zapewnienie bezkarności przepisami prawa karnego przy zastosowaniu pojęć nieostrych i ocennych. Ustawodawca powinien być racjonalny a prawo karne to ultima ratio – wkracza tylko wtedy gdy inne dziedziny prawa nie działają

Swoją drogą dziwi takie prokuratorskie myślenie.

Wszak w kodeksie karnym od czasów przedwojennych znajduje się podobne rozwiązanie.

To tzw. kontratyp.

Aktualnie odnajdujemy go w art. 26 Kodeksu karnego z 1997 roku.

§ 1. Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego.

§ 2. Nie popełnia przestępstwa także ten, kto, ratując dobro chronione prawem w warunkach określonych w § 1, poświęca dobro, które nie przedstawia wartości oczywiście wyższej od dobra ratowanego.

§ 3. W razie przekroczenia granic stanu wyższej konieczności, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia.

§ 4. Przepisu § 2 nie stosuje się, jeżeli sprawca poświęca dobro, które ma szczególny obowiązek chronić nawet z narażeniem się na niebezpieczeństwo osobiste.

§ 5. Przepisy § 1–3 stosuje się odpowiednio w wypadku, gdy z ciążących na sprawcy obowiązków tylko jeden może być spełniony.

Niebezpieczeństwo – będące sytuacją (stanem), w której zachodzi prawdopodobieństwo nastąpienia ujemnego skutku – może przybrać różną postać. Najczęściej jest ono ujmowane jako wynik zdarzenia nagłego i niespodziewanego, trwającego stosunkowo krótko. Nie wyczerpuje to jednak istoty niebezpieczeństwa, gdyż równie dobrze może trwać ono przez dłuższy czas bądź wynikać z pewnego długotrwałego rozwoju sytuacji (np. przebiegu choroby). Tak SN twierdził jeszcze przed II wojną światową w wyroku z 21.1.1937 r. (2 K 1444/36, OSN(K) 1937, Nr 8, poz. 219).

Wydaje się, że nic więcej nie powinniśmy już dodawać.

.

Tak skrytykowany przez Sośnierza starszego oraz polityczkę przebraną za prokuratora Ewę Wrzosek art. 10c ustawy o przeciwdziałaniu COVID-19 naprawdę jest recypowanym art. 26 kodeksu karnego.

Bo przecież jasne jest dla każdego, kto nawet tylko w niewielkiej części posługuje się rozumem, że życie ludzkie przedstawia o wiele większą wartość, niż np. dyscyplina finansowa nawet w największej gminie.

Jeśli więc nawet gdzieś tam dojdzie do jednostkowego przepłacenia za towar, ale w wyniku tego ocaleje jakaś osoba, a nie można było postąpić inaczej, by zażegnać niebezpieczeństwo, to zarówno przed wprowadzeniem art. 10c, jak i po sprawca nie powinien być ukarany.

.

I jeszcze jedno. Polityczka w todze prokuratorskiej zarzuca operowanie pojęciem nieostrym, jakim jest interes społeczny.

Zapomina, że tak samo nieostre jest pojęcie dobra chronionego prawem zawarte w art. 26 kk.

Z całą pewnością nie pamięta zaś, że pojęcie „interes społeczny” obrosło sporą liczbą wyroków NSA a także ilością komentarzy, jako zawarte w art. 7 Kodeksu postępowania administracyjnego.

.

Czy Andrzej Sośnierz swoją wypowiedzią skompromitował siebie oraz tych, którzy głosowali za ustawą z 2 marca, jak chce jeden z komentatorów?

Na to pytanie należy zdecydowanie odpowiedzieć – nie.

Jego wypowiedź raczej należałoby potraktować jako zapytanie ofertowe ;). Pamiętamy, że Sośnierz starszy nim trafił do PiS związany był z Kongresem Liberalno-Demokratycznym (Tusk!), UPR, Inicjatywą dla Polski i PO. W tym ostatnim nawoływał do powstania koalicji POPiS, za co został usunięty.

Dzisiaj natomiast wchodzi w skład Porozumienia Jarosława Gowina.

Dlatego słowa o błędzie, popełnionym przez przemęczonych posłów należy odczytać… jako ofertę.

Popartą zresztą przez samego Sośnierza starszego w cytowanym na wstępie wywiadzie. Zapytany, czy jego partia mogłaby przejść do opozycji, odpowiedział: – Nie mogę powiedzieć, że to jest niemożliwe.

.

Do kogo jest skierowana ta oferta?

Ustawę z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych poparły kluby PiS (228 ZA i jeden głos przeciw – pos. Agnieszka Górska), KO (115 ZA i 9 posłów wstrzymujących się od głosu). Jednoznacznie przeciwni byli posłowie klubów lewicy oraz PSL-KUKIZ’15. Konfederacja natomiast wstrzymała się od głosu.

Poprawki Senatu nie obejmowały art. 10 c, zatem opozycja uznała go za zgodny oraz spójny z polskjim i europejskim systemem prawa, zatem nie budzący wątpliwości podnoszonych nagle przez Sośnierza starszego, który był przemęczony podczas głosowania.

.

Gowin pod rękę z Korwinem Mikke, Braunem, Bosakiem, Czarzastym, Zandbergiem, Kukizem i Władysławem Kosiniak-Kamyszem jako nowy Front Narodowy?

Przyznam się, że specjalnie mnie by to nie dziwiło.

Historia bowiem jest pełna dziwnych sojuszy, zawiązywanych tylko po to, by połączyć siły w dążeniu do koryta.

28.04 2020

fot. screen youtube