Chrystusa ukrzyżowano z powodów politycznych. Jak w okupowanym kraju, podporządkowanym Rzymowi, można było głosić, że ma się władze i moc większą od ziemskiej, ergo-rzymskiej. Nie można było. Rzymski cesarz miał boską moc, nie JAKIŚ TAM ŻYD. Więc ukrzyżowano. Wybierając najbardziej hańbiący rodzaj śmierci i przybijając nad głową Chrystusa szyderczy napis – „Król Żydowski”.

No, ale teraz odwróciło się. To Żydzi mają pieniądze, banki, trzęsą światem biznesu i dzięki temu mogą używać broni i zrzucać bomby na Palestynę, gnębić Palestyńczyków w każdy możliwy sposób i nikt jakoś nie mówi – „wojna za naszą granicą, pomóżmy Palestyńczykom. Pomóżmy Libańczykom”.

Ta wojna nikogo jakoś nie obchodzi. I wcale nie dlatego, że „nie jest za naszą granicą”. Dlatego, że Żydzi trzęsą bankami na całym świecie. I wcale nikomu ani troche nie przeszkadza, że teraz ci Żydzi mają korzenie rosyjskie (polskie mieli wcześniej) i tak naprawdę są nadal rosyjskimi oligarchami. Nietykalnymi.

A ta wojna wewnętrzna w Izraelu? No cóż, mają niewielki teren i wszyscy nie bardzo się już na tym trenie mieszczą. Potrzebny jest nowy teren. najlepiej z dobrym klimatem, dostępem do morza, no i koniecznie z bogactwami naturalnymi, których wydobycie i sprzedawanie zapewni większy dobrobyt niż ma Szwajcaria i Szwecja i Monaco razem wzięte.

Głupie rozważanie? Antysemickie? A przypadkiem nie anty oligarchiczno-rosyjskie?

Fot. Pixabay.com

Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.