Oto przykład tego, jak siły ukraińskie radzą sobie z rosyjskimi grupami piechoty na froncie. Rosjanie posiadają znaczną przewagę liczebną w ludziach i aktywnie wykorzystują taktykę przenikania do penetracji ukraińskich pozycji oraz stopniowego przejmowania terenu. Powyższe nagranie pokazuje, jak w tych warunkach obrońcy neutralizują tego typu zagrożenia – dzieje się to poprzez wykorzystanie połączonych zespołów złożonych z robotów lądowych uzbrojonych w karabiny maszynowe, bezzałogowców obserwacyjnych, uderzeniowych dronów FPV oraz ciężkich bombowców zrzucających pociski kalibru 82 lub 120 mm.

Liczba zaangażowanej piechoty z ukraińskiej strony – ZERO.

Link do nagrania w komentarzu niżej.

Technologia się rozwija, a wraz z nią taktyka. Drony stają się coraz bardziej autonomiczne. Pojawiają się rozwiązania, które w wypadku zerwania łączności prowadzą maszyny dalej w rejon celu, oraz systemy AI naprowadzające je na obiekt w warunkach zagłuszania radiowego. Co ważne, oprogramowanie to kosztuje dosłownie „trzy grosze”, co pozwala instalować je na tanich konstrukcjach FPV bez znaczącego wzrostu kosztów produkcji. Ciężkie drony-bombowce uzyskały ponadto amunicję precyzyjną – inaczej mówiąc: małe bomby szybujące zdolne do korygowania swojego lotu, dzięki czemu pojawiła się możliwość zrzucania ich z o wiele większej, bezpiecznej wysokości.

Platformy lądowe również aktywnie się rozwijają. Firmy produkcyjne pracują nad autonomizacją ruchu pojazdów z punktu A do punktu B, aby częściowo zautomatyzować logistykę frontową. Trwają też prace nad niedrogimi systemami aktywnej ochrony dla tych pojazdów. To tylko kwestia czasu, kiedy na froncie pojawią się roboty z cięższym uzbrojeniem, zautomatyzowane moździerze czy działa szturmowe. Na obecnym etapie wojny nie są one po prostu niezbędne, ponieważ głównym problemem pozostaje ogromna masa rozproszonej rosyjskiej piechoty, stąd też podstawowym orężem bezzałogowców naziemnych są karabiny maszynowe i granatniki. Poza tym kluczowa jest oczywiście cena takiego sprzętu. Wszystko, co opisałem wyżej, to środki walki, które traci się każdego dnia i każdego dnia te straty się uzupełnia. Ostatecznie decyduje masa przy odpowiedniej skuteczności, a nie wysokie walory techniczne pojedynczego egzemplarza.

W Polsce trwają dyskusje na temat tego, na ile te wszystkie „zabawki” mają sens i czy trzeba je integrować, skoro dysponujemy przecież własnym, natowskim systemem posiadającym zdolności, których Ukraińcy nie mają (przez co są zmuszeni szukać zamienników). Taka krytyka pokazuje jednak moim zdaniem brak zrozumienia ewolucji, która dokonuje się tam na wschodzie, ponieważ w żaden sposób nie odnosi się ona do sedna sprawy. Te przeobrażenia nie polegają bowiem na tym, że dron jest w stanie zniszcyzć jakiś umowny czołg czy działo, więc należy go po prostu wymyslić jak go zestrzelić. Na naszych oczach powstaje zupełnie nowy system walki, wykorzystujący bezzałogowce i środki konwencjonalne razem, przy coraz większym stopniu integracji sztucznej inteligencji w tych procesach.

Kluczowe nie są wcale same drony, lecz pewnego rodzaju sieć powstająca na polu bitwy z użyciem tysięcy środków rozpoznania i walki. Kluczowe są systemy zarządzania polem walki, które łączą to wszystko w jeden spójny obraz i przetwarzają ogromną ilość danych, z którymi człowiek już sobie nie radzi. Taka synergia daje zupełnie nowe możliwości, nową jakość koordynacji oraz zdolność do błyskawicznego podejmowania decyzji i natychmiastowego reagowania. Tego typu narzędzia pojawiły się na najniższym, taktycznym poziomie. Wsparcie powietrzne w postaci ciężkiego drona z małą bombą przyleci w ciągu kilku minut bez żadnego wzywania lotnictwa.

Zarazem trzeba zdawać sobie sprawę, że wojna nakłada swoje obiektywne ograniczenia i ukraińska armia dysponuje takimi zdolnościami jedynie wyspowo. Gdzieś ten system jest już zgrany, a kadry doświadczone w jego stosowaniu, z kolei w innych miejscach stoją jednostki, które nie potrafią utrzymać żadnej koordynacji swoich pododdziałów i im te zaawansowane rozwiązania niewiele dają. Wynika to najzwyczajniej w świecie z braków kadrowych. Kierunek rozwoju tego systemu należy więc oceniać, śledząc działania tych bardziej zaawansowanych jednostek, a nie tych problematycznych.

W którą stronę to wszystko zmierza? Kierunek jest oczywisty: zwiększenie autonomizacji maszyn oraz wzrost roli AI w zarządzaniu nimi na poziomie taktycznym. Człowiek z czasem będzie wydawał tylko ogólne polecenia i dowodził grupami bojowymi z pomocą systemu zarządzania polem walki, zamiast pilotować każdego drona osobiście. I jeżeli teraz można jeszcze udawać, że te zmiany nie są aż tak ważne i rewolucyjne, to za kolejne 5–10 lat rozdźwięk będzie tak ogromny, że pomiędzy tymi, którzy podobne rozwiązania wprowadzili w swoich siłach zbrojnych, a tymi, którzy tego nie zrobili, powstanie przepaść technologiczna. Ukraińcy jedynie torują drogę dla tych reform, a pole walki w pełni zrewolucjonizują prawdopodobnie inni gracze, posiadający nieporównywalnie większe zasoby i możliwości. Albo sami Ukraińcy zrobią to w kolejnych latach przy wsparciu Zachodu, albo Rosjanie przy pomocy Chin. Na Zachodzie na razie jest to kwestia braku motywacji oraz monopolizacji rynku przez tradycyjny, stary i opieszały przemysł zbrojeniowy. Ta motywacja jednak nieuchronnie się pojawi wraz z rozszerzaniem się konfliktów na świecie.

___________________________________________________________
Zachęcam również do wspierania mojej niezależnej publicystyki, linki w pierwszym komentarzu. —->