Bez emocji o epokowych wydarzeniach, których jesteśmy świadkami.
Stosunkiem głosów 20:6 Komisja Konstytucyjna PE przyjęła rezolucję zawierającą raport z 267 poprawkami do dwóch unijnych traktatów (TUE i TFUE). Raport przygotował zespół z udziałem wszystkich grup europarlamentarnych – tylko ECR (z PiS w składzie) był przeciw. Frakcję konserwatystów reprezentował nieugięty w ideowej postawie obrony polskiej suwerenności Jacek Saryusz-Wolski.
Następny krok to głosowanie plenarne w Parlamencie Europejskim (około 20 listopada 2023). Wówczas przekonamy się czy europosłowie PO, PSL, Polski2050, Lewicy zagłosują tak jak ich grupy europarlamentarne (przy głosowaniu konkretnych poprawek we wrześniu europosłowie opozycji wspierali zmiany traktatowe).
Później rezolucja PE trafi do Rady UE, gdzie 12 grudnia 2023 odbędzie się głosowanie większościowe. Następne ruchy to być może konwent, ale już z pewnością konferencja międzyrządowa, zwołana przez Radę Europejską. Żeby znowelizowane traktaty weszły w życie, ratyfikować je muszą wszystkie państwa członkowskie. W Polsce będzie to wymagało zgody Sejmu i Senatu (2/3 -> art. 90 Konstytucji) oraz ratyfikacji przez Prezydenta RP. Podejrzewam, że przynajmniej do sierpnia 2025 stanowisko parlamentu będzie tu rozbieżne względem zdania głowy państwa. A po 2025?
Co zakładają poprawki, przygotowane przez zespół z 5 Niemcami, 1 Belgiem i 1 Polakiem (który był przeciw)?
Wybrane punkty:
• Zniesienie jednomyślności, czyli prawa weta w 65 konkretnych punktach.
• Przekazanie kompetencji w 10 fundamentalnych obszarach z państw członkowskich do kompetencji wyłącznych bądź dzielonych UE. Praktyka i zasada zajętego pola wskazują, że kompetencje dzielone to w gruncie rzeczy władza dyskrecjonalna Komisji Europejskiej i unijnych biurokratów. Wśród tych obszarów są tak istotne jak obronność, polityka zagraniczna, edukacja, przemysł czy ochrona lasów. Wpływ na te kwestie państwa suwerenne w znacznej mierze stracą.
• Podporzadkowanie armii państw suwerennych „dowództwu operacyjnemu” na poziomie UE -> zaczyn wspólnego wojska unijnego.
• Zamiast Komisji Europejskiej „Egzekutywa”. Przewodniczącego wybierałby Parlament Europejski, zaś w skład wchodziłoby 15 członków, nie zaś 27 komisarzy dla każdego państwa. Dodatkowo powstałyby funkcje „podsekretarzy” o dużej, niekontrolowanej władzy i bez proporcjonalnego podziału pomiędzy państwami członkowskimi.
• Wpisanie formalnie ideologii gender – tezy o „równouprawnieniu płci”, zamiast „równości kobiet i mężczyzn”. Ważny krok do narzucenia choćby małżeństw homoseksualnych we wszystkich członach superpaństwa.
• O naruszeniu praworządności decydowałby TSUE na wniosek KE (głosowanie większością, nie jednomyślnie jak dziś) lub Parlamentu Europejskiego (zwykła większość). Przy stwierdzeniu choćby jednego naruszenia, człon superpaństwa mógłby stracić środki z budżetu, jak i wspólnych długów, np. Funduszu Odbudowy.
Reasumując, szykowana jest rewolucja ustrojowa – to niemiecko-francuski plan scentralizowania Europy, z zastrzeżeniem geopolitycznej „autonomii strategicznej” wobec USA.
UE przyjęłaby zupełnie inną postać niż dziś i kompletnie inną niż w 2003, gdy Polacy w liczbie ponad 13 mln zagłosowali ZA w referendum akcesyjnym.
Oto najważniejszy temat obecnej kadencji, oto kwestia, o której powinnismy dyskutować. Waży się przyszłość niepodległej Polski. Nie bądźmy obojętni! Zabierajmy głos!
Zostaw komentarz