Dzisiejszy wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie niewątpliwie jest ważny, jeśli nie najważniejszy dla sprawujących władzę. Uchylenie bowiem wyroku skazującego Mariusza Kamińskiego i innych tworzy zupełnie inną rzeczywistość prawną od tej, jaka istniała jeszcze wczoraj.

szok_gwalt_w_sadzie_640x0_rozmiar-niestandardowy

 

W marcu 2015 r. Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście skazał Mariusza Kamińskiego (dziś – ministra, koordynatora służb specjalnych) i Macieja Wąsika (zastępcę Kamińskiego w CBA oraz obecnie jako ministra) na 3 lata więzienia i 10-letni zakaz zajmowania stanowisk, m.in. za przekroczenie uprawnień i nielegalne działania operacyjne CBA przy „aferze gruntowej” w 2007 r. Na kary po 2,5 roku skazano członków kierownictwa CBA Grzegorza Postka i Krzysztofa Brendela. Sąd uznał, że działania CBA rażąco naruszyły prawo – stąd kara bezwzględnego pozbawienia wolności.

Wszyscy wnieśli apelacje. 17 listopada 2015 r. prezydent na podstawie zapisu konstytucji ułaskawił skazanych, stosując „przebaczenie i puszczenie w niepamięć przez umorzenie postępowania”. Kamiński, Wąsik, Postek i Brendel sami zwrócili się o akt łaski, a prezydent podjął decyzję m.in. po lekturze jawnej części uzasadnienia wyroku I instancji oraz argumentów z ich apelacji.

Wybrany do Sejmu Kamiński objął funkcję ministra-koordynatora służb specjalnych w rządzie Beaty Szydło, a Wąsik (jest też posłem PiS) pełni funkcję zastępcy Kamińskiego. Akt łaski Dudy był precedensowy – nigdy wcześniej prezydent RP nie wydał podobnej decyzji w sytuacji przed prawomocnym wyrokiem.

W styczniu br. SR przekazał sprawę SO „celem podjęcia merytorycznej decyzji”. W sprawie złożono apelacje – zarówno na korzyść oskarżonych (po ułaskawieniu część została wycofana), jak i na niekorzyść – od pełnomocnika rodziny Andrzeja Leppera, mającej status oskarżycieli posiłkowych. (…)

SO ma zdecydować, co zrobić dalej ze sprawą: rozpoznać apelacje, pozostawić je bez rozpatrzenia, zadać pytanie prawne Sądowi Najwyższemu, czy też wybrać jeszcze inne rozwiązanie prawne. Do decyzji SO SR wstrzymał wykonywanie działań związanych z ułaskawieniem.

W styczniu br. rzeczniczka sądu Ewa Leszczyńska-Furtak podkreślała, że w całej sprawie „prawo łaski zostało zastosowane i zadziała”. – Nikt absolutnie i nigdy nie kwestionował prawa pana prezydenta do stosowania prawa łaski (…) jest tylko sporna kwestia dopuszczalności stosowania tego prawa na określonym etapie postępowania (…) Na pewno żaden z oskarżonych objętych aktem łaski nie odbędzie kary w tej sprawie. To wiemy już teraz – oświadczyła sędzia.

(Onet.pl)

Sąd Okręgowy, jak zresztą donosi ten sam portal, uchylił wyrok I instancji i postępowanie w sprawie umorzył.

Oczywiście pewien harmider dzisiejszej opozycji, skądinąd zrozumiały, gdyż uchylenie wyroku I instancji spowodowało, że w sensie prawnym apelacja wywiedziona przez Mariusza Kamińskiego i innych odniosła skutek, zmierza do zaciemnienia istniejącej sytuacji.

Orzeczenie SO bowiem nie pozwala na dalsze podtrzymywanie fikcji, że Kamiński i reszta nie oczyścili się z zarzutu, gdyż tylko wobec winnych może być stosowane prawo łaski.

Taka argumentacja, obecna w mediach od momentu ułaskawienia, utraciła rację bytu. Wyrok, chociaż i tak nieprawomocny, został uchylony.

W tym miejscu warto wspomnieć, że SO w składzie rozpatrującym sprawę miał również inne możliwości:

  1. mógł postępowanie apelacyjne umorzyć z uwagi na akt łaski prezydenta;
  2. mógł wystąpić z pytaniem prawnym do Sądu Najwyższego;
  3. ba, mógł również wystąpić z pytaniem prawnym do Trybunału Konstytucyjnego o zgodność z Konstytucją rozwiązań kodeksowych dotyczących ułaskawienia, albowiem istnieje luka w prawie, dotycząca wyroków nieprawomocnych.

Skorzystanie z wariantów 2 i 3 pozwoliłyby opozycji na podnoszenie rzekomego przestępstwa Kamińskiego do końca co najmniej tej kadencji Sejmu.

Tymczasem Sąd wybrał czwarty wariant – umorzył co prawda postępowanie w sprawie, wcześniej jednak uchylił wyrok pierwszej instancji.

Teraz opozycji pozostaje już tylko zacząć śmiać się z Pana Prezydenta, że ułaskawił niewinnego, która to niewinność została na dodatek potwierdzona orzeczeniem Sądu.

Pozostaje oczywiście otwarta zdaniem niektórych kwestia dopuszczalności ułaskawienia na każdym etapie postępowania karnego, co również i moim zdaniem koliduje z naczelną zasadą państw cywilizowanych, jaką jest domniemanie niewinności.

Jednak trzeba przypomnieć, zwłaszcza tym podskakującym w obronie rzekomo zagrożonej Konstytucji, że to właśnie Ona dopuszcza ułaskawienie na każdym etapie postępowania, teoretycznie nawet na etapie postępowania przygotowawczego.

Trzeba stanowczo przypomnieć, że już w 1993 roku profesor Lech Gardocki pisał, że dopuszczalne jest uwolnienie od odpowiedzialności karnej zanim nastąpi prawomocne orzeczenie kary. Jako że Konstytucja z 1997 roku podobnie reguluje powyższą instytucję pogląd jest nadal aktualny.

bb

W pochodzącym z 2012 roku Komentarzu do Konstytucji prof. B. Banaszak jasno stwierdził:

Prezydent stosując prawo łaski, nie jest związany żadnymi przepisami określającymi przesłanki tego aktu. Może on uwzględnić okoliczności, których sąd w zakresie swoich działań jurysdykcyjnych nie bierze zwykle pod uwagę, jak np. względy natury politycznej lub międzynarodowej, dotychczasowe zasługi skazanego czy jego szczególną sytuację rodzinną. Akt łaski nie wymaga uzasadnienia i nie podlega kontroli ze strony jakiegokolwiek organu władzy publicznej.

17 listopada 2015 roku pytałem:

 Czy jednak ułaskawienie Mariusza Kamińskiego i innych nie uczyni z nich na zawsze tymi, którzy uniknęli więzienia dzięki… znajomościom?

Dzisiaj, po wyroku SO w Warszawie wiemy już, że nie.

Wyrok I instancji został uchylony.

Nikt nie może się już dłużej na niego powoływać.

Szczególnie dlatego, że wskutek ujawnienia jego uzasadnienia przez „gazetę wyborczą” tuż przed prezydenckimi wyborami 2015 był on odbierany jako akcja polityczna, mająca na celu dyskredytowanie PiS i popieranego prze nią kontrkandydata ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego, przygotowującego się do piastowania kolejnej kadencji.

Warszawa, 30.03.2015. SSR Wojciech £¹czewski na sali rozpraw. Wyrok w procesie Mariusza Kamiñskiego i jego trzech podw³adnych, oskar¿onych za nadu¿ycia prawa przy prowadzeniu przez CBA "afery gruntowej" zapad³ w S¹dzie Rejonowym Warszawa-Œródmieœcie, 30 bm. S¹d uzna³ by³ego szefa CBA Mariusza Kamiñskiego winnym przekroczenia uprawnieñ szefa CBA przy "aferze gruntowej". (ls/cat) PAP/Leszek Szymañski ***Zdjêcie do depeszy PAP pt. B. szef CBA Mariusz Kamiñski winny przekroczenia uprawnieñ szefa CBA przy "aferze gruntowej" w 2007 r. - s¹d***

Ponadto nie zapominajmy, że sędzia Wojciech Łączewski (przewodniczący składu, który skazał Kamińskiego i innych w pierwszej instancji) w styczniu b.r. miał umawiać się z Tomaszem Lisem w celu przekazania mu nowej, skutecznej strategii walki z rządem.

Ale nic to.

POlityczny wyrok nie istnieje.

Nawet nieprawomocnie.

 

30.03 2016