Trudno na tym etapie zrozumieć czy Donald Trump mówi odważnie/poważnie czy gada głupoty oślepiając pełnych nadziei Amerykanów.

Kiedyś taką rolę pełnił Obama. Dzisiaj okazuje się, że kandyduje do roli jednego z największych sprzedawczyków narodu. Nic wartościowego nie zrobił dla USA. No może jedno. Nie rozpoczął III wojny światowej na miarę wojny globalnej. Poza tym uczynił wszystko co w jego mocy, aby Stanami rządziły korporacje, a międzynarodowa finansjera nie straciła swojego piedestału.

Czy Donald Trump będzie inny?

Może w pewnym stopniu, a równie dobrze skończy się na gadaniu.

Jeżeli zostanie prezydentem, to nie wyobrażam sobie sytuacji, w której przeprowadziłby uczciwie śledztwo WTC i powiedział, że to robota wewnętrzna. Myślisz, że posadzi Busha do więzienia? A takie rzeczy obiecuje w kampanii.

Albo krytykuje szczepionki. I co z tego?

W jaki sposób chce wygrać z przemysłem medycznym?

Tego już nie mówi.

Przecież rynek medyczny przejął Rockefeller w latach 70-tych. Tylko tym uniwersytetom dał pieniądze, które zgodziły się przyjąć z góry narzucony program. To dlatego dzisiaj w USA i w Polsce rządzi medycyna korporacyjna, która więcej ma porażek, niż sukcesów. A porażki to śmierć milionów ludzi.

Czy Trump to zmieni?

Musiałby podkopać cały system. Ograć międzynarodową finansjerę.

Dlaczego mam mieszane uczucia w stosunku do człowieka, który przynajmniej robi dużo szumu medialnego?

21 marca 2016 roku pokazał jaką rolę pełni w wyścigu prezydenckim.

W Waszyngtonie na konferencji AIPAC (American Israel Public Affairs Committee), organizacji uznawanej za największe w USA proizraelskie lobby powiedział:

„Gdy ja będę prezydentem, to dni traktowania Izraela jako państwa drugiej kategorii skończą się z pierwszym dniem urzędowania. A jak ja coś mówię, to tak myślę”.Wyznał, że”kocha Izrael” powiedział na koniec, że jego córka Iwonka lada moment spodziewa się dziecka i „będzie to piękne żydowskie dziecko”.

Nie bardzo rozumiem po co mówi takie rzeczy?

Dlaczego kłania się do ziemi chazarskiemu Izraelowi?

Skoro jego córka Iwonka urodzi żydowskie dziecko, to albo sam jest żydem, albo jego córka wyszła za żyda.

Te słowa są również ciekawe:

Obiecał, że jeśli zostanie prezydentem, to natychmiast zaprosi do Białego domu „swego przyjaciela” premiera Izraela Benjamina Netanjahu oraz wirtualnie przeniesie izraelską stolicę z Tel Awiwu do Jerozolimy, uznając tę ostatnią.

Co ciekawe, te słowa wcześniej wypowiedzieli wszyscy kandydaci na prezydenta…

I niech ktoś powie, że malutki Izrael nie będzie kolejnym 8 mocarstwem. Już teraz wszyscy kandydaci kłaniają się Aszkenadom w pas. Pamiętam obraz, na którym aktorzyna i polityk Arnold Schwarzenegger skakał jak pajac z żydami w kółeczko.

To wszystko jest tak jawne, oczywiste, podane na tacy, że nie potrzeba wygłaszać wniosków. Wystarczy przypomnieć sobie wystąpienie Benjamina Netanjahu w amerykańskim Kongresie. Witali go jak lidera. Mało tego, pojawił się tam po całkowitym poniżeniu Obamy – „Czy Netanjahu zeszmacił prezydenta USA?”.

Kim będzie kolejny prezydent?

Nie twierdzę, że Trump będzie kompletnym sprzedawczykiem. Andrzej Duda ma żonę żydówkę, kłania się Chazarom, a wygrywa na wielu polach. Jak do tej pory jest najlepszym prezydentem Polski po 1990 roku.

Dlatego z dwójki złego, czyli Clinton i Trump, wolę Trumpa, bo przynajmniej wiele rzeczowych sloganów wygłasza. Clintonowa jest za bardzo skorumpowana z systemem międzynarodowej finansjery. Trump będzie miał możliwość czegoś dokonać. W końcu Izrael jest wrogiem międzynarodowej finansjery. Być może na tym dużym poletku coś wygra.

Jedno jest pewne.

USA zmierza do III wojny światowej. Zarówno Trump, jak i Clintonowa obiecali żydom Palestynę i Iran.

A to już pachnie wojną.

źródło: forsal.pl

 

Brzoza Robert

RobertBrzoza.pl – Polski Portal Informacyjny

P.S. Pobierz bezpłatną publikację o międzynarodowej finansjerze: „Oni znali prawdę” – LINK