Podczas niedzielnej mszy w kościele Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Malborku 10.02.2019 r. o swojej misjonarskiej pracy pięknie opowiadała mieszkająca w Karagandzie Katarzyna Chęsy. Opowiadała o tamtejszej ludności, polonii i kulturze. Jak sama stwierdziła nie jest tak łatwo być świadkiem Chrystusa w kraju islamskim. Ta absolwentka Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy ukończyła kierunek wokalno-aktorski i od kilkunastu lat mieszka w Kazachstanie. Będąc misjonarką świecką zajmuje się organizacją życia muzycznego i religijnego w kościele Katedralnym Karagandy.

Na zakończenie wykonała jeden utwór a capello i zaprosiła wszystkich obecnych na mini recital po wieczornej mszy.

Przed godziną 18.00 gdy mężem ponownie weszliśmy do kościoła zdziwiła nas stosunkowo duża frekwencja. Większość z obecnych podobnie jak my czekała na występ pani Katarzyny.

Występ swój rozpoczęła od „Ave Maria” F.Schuberta.

Każdorazowo w trakcie występu dzieliła się z nami swoimi przemyśleniami oraz w kilku zdaniach odnosiła się do wykonywanego utworu.

Ma niesamowicie piękny głos, który barwą, siłą i skalą do złudzenia przypomina głos Anny German.
Każdy, kto kiedykolwiek słyszał piosenki A. German wie jak trudno śpiewać Jej utwory.

Pani Katarzyna wykonała kilka piosenek po rosyjsku i po polsku z repertuaru A. German m.in. „Tańczące Eurydyki” , „Pieśń o mamie”, „Echo miłości”, „Człowieczy los”. Jak mówiła piosenki Anny są nie tylko w Kazachstanie ubóstwiane.

Wykonywała też utwory twórców byłych republik radzieckich,między innymi „Ave Maria” autorstwa rosyjskiego gitarzysty- Caccini-Vavilov

Po zakończeniu występu pani Katarzyna dostała owacje na stojąco, gdyż było to niezapomniane przeżycie  estetyczne i duchowe. Kto Jej nie słyszał niech żałuje. Szkoda, iż Jej występ nie był w Malborku nagłośniony.

Podczas rozmowy z nami, okazała się bardzo miłą, sympatyczną i wrażliwą osobą. Żal, że Polska nie potrafi wykorzystać posiadanych diamentów. Będąc piękną kobietą obdarzoną tak cudownym i oryginalnym głosem z łatwością podbiłaby publiczność najsławniejszych oper świata La Scala Opera w Mediolanie, Metropolitan Opera w Nowy Jork, Sydney Opera Mouse, Opera Wiedeńska.

Wybrała Ona jednak działalność misyjną gdzieś w dalekim Kazachstanie. Pani Katarzyno niech Pani wraca do Polski i uszczęśliwia swym głosem rodaków, bo tu jest Pani miejsce, a nie daleka Karaganda.

Wierzę, że ponowne się spotkamy na Pani przepięknym koncercie.

Foto: Liliana i Zdzisław Borodziuk.