Masowe ucieczki ludności z Afryki i Bliskiego Wschodu do Europy sprawiają, że na Starym Kontynencie panuje przekonanie, iż dzięki uchodźcom złagodzimy problem starzenia się własnego społeczeństwa. Niestety, to tylko złudzenie. Do Europy ciągną zarówno wojenni uchodźcy, którym na głowy spadają bomby lub którym głowy te są obcinane, jak i nielegalni migranci, to znaczy ludzie, którzy wykorzystują falę wojennych uchodźców i chcą po prostu lepiej żyć, bez względu na to, jakie mają szanse czy możliwości. Im wystarczy przekonanie, że Europa, którą znają z Internetu, po prostu nie będzie miała wyjścia i ich przyjmie. Oczywiście, gdyby wystąpili wcześniej o wizy do Unii, to by ich nie dostali. Gdyby indywidualnie próbowali przedostać się do Unii, to by ich nie wpuszczono. Jedynym wyjściem jest masowa ucieczka, bo tylko ona otwiera zamknięte granice i wymusza na państwach Unii ich przyjęcie.

Dramat muzułmańskich uciekinierów do Europy (ponieważ są to prawie bez wyjątku muzułmanie) eksponuje dramat naszej cywilizacji w ogóle, obnaża wszystkie jej aspekty, wymaga reakcji na wszystkich właściwie płaszczyznach: politycznej, militarnej, społecznej, kulturowej, obyczajowej, socjalnej. Unia nie prowadzi polityki migracyjnej, nie ma takiej wspólnej polityki. W gruncie rzeczy nikt na świecie jej nie ma. Stany Zjednoczone, które zbudowane zostały wysiłkiem napływowej ludności, odgrodzone są od Meksyku wysokim płotem, właśnie przed migrantami.

Coraz częściej można usłyszeć o zagrożeniu, jakim jest tak zwana islamizacja Europy. Media używają tego określenia, aby uświadomić społeczeństwu zagrożenia, jakie niesie za sobą imigracja. Faktem  jest, że przybysze z krajów Azji Mniejszej i Bliskiego Wschodu stanowią poważny procent populacji niektórych państw Unii Europejskiej. I ciągle ich przybywa. Dla mieszkańca Syrii, Libanu czy Egiptu emigracja do Niemiec czy Holandii to czasem cel życia.

Czy islamizacja Europy jest realnym zagrożeniem? Czy raczej mitem, wyprodukowanym na potrzeby aktualnych politycznych potrzeb. Już wiele lat temu znana włoska pisarka i dziennikarka Oriana Fallaci, pisała – „Europa nie jest już Europą, ale Eurabią, która z powodu uległości wobec wroga, islamskiego nazizmu, kopie swój własny grób”. W związku z takimi poglądami coraz częściej stawiane są pytania o przyszłość naszego kontynentu. Niestety, każdy, kto głośno mówi o zagrożeniu islamizacją, posądzany jest o rasizm lub ksenofobię.

Zagrożenia wynikające z ekspansji islamu w naszej strefie cywilizacyjnej trudno obecnie przesądzić. Jaki wpływ na stopień tego zagrożenia będzie miała obecna i przyszła fala uchodźców z krajów islamskich, dotkniętych dramatycznymi konfliktami, w zasadzie, przecież, o podłożu terrorystycznym. Oczywiście ten aspekt musi być brany pod uwagę, ponieważ trudno sobie wyobrazić, aby w fali uciekinierów zabrakło tych, którzy przybywają do nas, by nam zrobić krzywdę. Europie na falę uchodźców potrzebny jest przede wszystkim rozsądek i zachowanie zimnej krwi. Emocje i rozchwiane nastroje niewiele tu pomogą. Zatem rozsądek podpowiada, że te masy ludzi muszą znaleźć miejsce we wszystkich unijnych krajach, a nie tylko w trzech czy czterech. Dotychczas decydowały o tym same państwa członkowskie, czas, aby decyzję podjęła i to sprawiedliwie cała Wspólnota. Oczywiście oznacza to, że Unia odejdzie od zasady dobrowolności w przyjmowaniu uchodźców, ale czy inaczej nie da się rozwiązać tego problemu?

Wobec napływających lawinowo setek tysięcy uchodźców uciekających przed wojną w Syrii, a także po serii zamachów w Paryżu powraca pytanie o bezpieczeństwo Europejczyków.

Coraz częściej podkreśla się, że mogłoby to zapewnić przywrócenie wewnętrznych granic Europy, które zostały usunięte układem z Schengen w 1985 roku.

Lepszym rozwiązaniem byłaby mocna ochrona granic w ramach Schengen. Większa integracja i jedność sił w przeciwdziałaniu atakom terrorystycznym.

Strefa Schengen, to wielki dorobek. Trwało kilka lat za nim doszła do tego Unia Europejska, więc gdyby strefa Schengen została zlikwidowana, oznaczałoby to zmarnowanie ogromnego zasobu pracy. Nie byłoby to dobre rozwiązanie, ponieważ wzrosłyby koszty pojedynczych krajów w ochronie granic.

Napływ imigrantów do Niemiec jest największy od 25 lat. Ten temat od miesięcy nie schodzi z pierwszych stron gazet. Sama Merkel na nadzwyczajnym posiedzeniu Bundestagu mówiła, że kwestia imigrantów okazuje się trudniejszym do rozwiązania problemem niż kryzys w Grecji. Z szacunków władz wynika, że w tym roku liczba cudzoziemców, którzy wystąpią o azyl w Niemczech, może wynieść ponad 800 tys., to czterokrotnie więcej niż rok temu.

Angela Merkel i Francois Hollande wzywają wszystkie kraje UE do przestrzegania unijnych przepisów regulujących przyjmowanie uchodźców i rozpatrywanie wniosków o azyl.   Niemcy i Francja oczekują od krajów członkowskich rzeczywistego wdrożenia w całości prawa azylowego. Hollande podkreśla, że Europie potrzebny jest jednolity system przyznawania azylu.

Przedstawiciele niemieckich władz zapewniają, że w najbliższej przyszłości są w stanie poradzić sobie z falą imigrantów. Berlin odpowiedzialnością za swoje kłopoty Niemcy obarczają inne kraje UE, zarzucając im, że nie przestrzegają unijnych przepisów azylowych, a to powoduje, że większość uchodźców zamiast pozostać w Grecji czy we Włoszech, przyjeżdża do ich kraju.

Pierwsza grupa uchodźców w Polsce, znalazła schronienie w okolicach Łodzi, otrzymali mieszkania tymczasowe, ubrania i zasiłki wynoszące 2.5 tys złotych. Dla niektórych to jednak za mało, i oczekują takich warunków, jakie oferują im Niemcy.

Według statystyk większość uchodźców domaga  się 7 tys zł. zasiłku, w przeciwnym razie grożą zgłoszeniem niewłaściwego traktowania do władz w Brukseli. Według nieoficjalnych danych, uchodźcy mają zamiar dostać się do Niemiec.

Temat imigracji jest bardzo istotny. Można mieć różne opinie. Trzeba a nawet powinniśmy się spierać i wymieniać poglądami, by wypracować jakieś rozwiązanie, ale nie wolno tego bagatelizować. Tłumaczenia, że nas to nie dotyczy, są nic niewarte i nierozsądne.