Co lub kto czyha na polskie apteki i małych farmaceutów? Wszystkie tropy wskazują na mafię lekową, która zdaniem niektórych po prostu „zainwestowała” w polskim parlamencie. Sytuacja nie nastraja optymistycznie, biorąc pod uwagę to, że przepisy przeszły niedawno przez Sejm dzięki podejrzanej „wrzutce” posła PiS-u Adama Gawędy. Większych problemów nie dostrzegł też opozycyjny Senat.

Przyszłość polskich aptek spoczywa teraz w rękach prezydenta Andrzeja Dudy, który będzie musiał skonfrontować się z przeciwnikami nowelizacji prawa farmaceutycznego i albo podpisać projekt, albo go zawetować. Zmiany te są o tyle kontrowersyjne, iż poprawka je zatwierdzająca znalazła się w charakterze „wrzutki” do zupełnie innej ustawy, którą Sejm zajmuje się od początku lipca. W końcu co ma rozszerzenie zasady „Apteka dla Aptekarza” z 2017 roku z „rządowym projektem ustawy o zmianie ustawy o gwarantowanych przez Skarb Państwa ubezpieczeniach eksportowych oraz niektórych innych ustaw”? To jest bardzo dobre pytanie. Dość powiedzieć, że zaproponowane przepisy ominęły zarówno konsultacje społeczne, jak i nawet sejmową komisję zdrowia, co nie umknęło uwadze zdziwionych parlamentarzystów. Co najlepsze, resort zdrowia umył ręce i odesłał dziennikarzy do ministerstwa rozwoju i technologii…

Kto jest sprawcą całego zamieszania? Zadania przedłożenia poprawki podjął się poseł PiS Adam Gawęda, który pytany o sprawę telefonicznie odesłał do komunikacji mailowej… gdzie również nie kwapi się odpowiedzieć na pytania stawiane w trybie dziennikarskim. Taka buta i arogancja tuż przed wyborami, a „ciemny lud” znowu przymknie oko? Odważnie. Warto wskazać, że wcześniej wspomniany polityk nie przejawiał jakiegokolwiek większego zainteresowania rynkiem farmaceutycznym w Polsce. To już samo w sobie wzbudza wątpliwości. Do momentu publikacji artykułu poseł PiS Adam Gawęda nie odpisał na maila, być może grając na przeczekanie. W końcu lada dzień Sejm ponownie zajmie się projektem ustawy, w którym – za sprawą jego interwencji – znalazły się kontrowersyjne przepisy. Odfajkowane? No właśnie nie do końca, bo na szczęście dla farmaceutów i zwykłych Polaków – piłka wciąż jest w grze.

Apteki przedmiotem lobbingu?

Poseł Wolnościowców Jakub Kulesza otwarcie zaczął mówić o możliwości zaistnienia nielegalnego lobbingu – z olbrzymią niekorzyścią dla farmaceutów i zwykłych pacjentów. Polityk napisał nawet w tej sprawie do szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Parlamentarzysta zażądał, aby CBA zbadało proces legislacyjny i doszło, kto w rzeczywistości jest autorem poprawki „Apteka dla Aptekarza 2.0” (nawiązanie do oryginalnej „Apteki dla Aptekarza” z 2017 roku), wrzuconej do niezwiązanej ze zdrowiem – zdawać by się mogło – losowo wybranej ustawy.

– Przyjęcie poprawki przez Komisję, przy aprobacie Ministra Rozwoju i Technologii Waldemara Budy, nie zostało poprzedzone jakąkolwiek szerszą dyskusją na temat skutków wejścia w życie tych regulacji, ani (w zakresie przepisów dotyczących kontroli hurtowni) jakimkolwiek wskazaniem „ratio legis” ich uchwalenia. Parlamentarzyści nie zostali także w jakikolwiek sposób poinformowani o tym, kto był autorem zgłaszanej poprawki i w jaki sposób dotarła ona do zgłaszającego ją Posła na Sejm RP i popierającego ją Ministra Rozwoju i Technologii

– czytamy w zawiadomieniu posła Jakuba Kuleszy.

Parlamentarzysta opozycji nie boi się uderzać w mocne tony i zarzucać władzy hipokryzji oraz zakłamania. Nie pierwszy (i nawet nie dziesiąty) raz mamy do czynienia z sytuacją, w której jedno się mówi, a drugie robi. W zasadzie standard.

 – Sami politycy Prawa i Sprawiedliwości na przestrzeni ostatnich lat kilkakrotnie podejmowali inicjatywy zmierzające do skuteczniejszej walki z „mafią lekową”. Tymczasem poprawkę złożoną przez Posła Adama Gawędę, popartą przez Ministra Waldemara Budę i uchwaloną głosami Posłów Prawa i Sprawiedliwości ocenić należy jako zaprzeczającą tym deklaracjom i utrudniającą prowadzenie nadzoru nad rynkiem hurtowego obrotu lekami w Polsce

– argumentuje Kulesza.

Jakie konsekwencje czekają apteki?

Eksperci oraz obserwatorzy biją na alarm, ponieważ nieoczekiwane, dopychane butem zmiany w prawie farmaceutycznym odbiją się niekorzystnie na rynku. Przede wszystkim nowe przepisy ustawiają wyższą barierę dla podmiotów, które chcą wejść na rynek, czyli de facto młodych, przedsiębiorczych farmaceutów. Przepychana z nienagannym pospiechem nowelizacja wykluczy apteki sieciowe i zmniejszy konkurencję. Zdaniem posła Kuleszy niesławna poprawka PiS-owca Gawędy przyniesie również korzyści hurtowniom farmaceutycznym działającym w Polsce.

Głos w sprawie zdążył zabrać również dr hab. Piotr Zapadka, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie. Naukowiec w wypowiedzi dla portalu fronda.pl wprost podał w wątpliwość zapewnienia polityków, że ci „chcą dobrze”. Otóż w jego przekonaniu proces legislacyjny, który mamy okazję obserwować, jest co najmniej kontrowersyjny.

– Cała ta legislacyjna „wrzutka”| razi nieszczerością zamiarów. Otóż w bardzo potrzebnej i oczywistej ustawie dot. wsparcia ubezpieczeń eksportowych, która objęta jest konsensusem społecznym, politycznym i jej pozytywne skutki legislacyjne są łatwe do przewidzenia, z zaskoczenia dodaje się bardzo kontrowersyjne przepisy limitujące prowadzenie działalności przez apteki

– stwierdził ekspert.

Jak podkreślił prawnik, problem nie leży wyłącznie w trybie uchwalania nowelizacji, który właściwie przypomina wariant „bez żadnego trybu”. Otóż dużo ważniejsze jest to, że przedstawione pomysły umożliwią wojewódzkim inspektorom farmaceutycznym odbieranie zezwoleń działającym już aptekom. To bez wątpienia mocne uderzenie w nasz rodzimy rynek.

– To jest rażące naruszenie konstytucyjnych reguł z zakresu ochrony prawa własności, ochrony tzw. interesów w toku, zasad reglamentacji działalności gospodarczej oraz proporcjonalności w działaniach Państwa. Takie uznaniowe (przy nieostrych kryteriach decyzyjnych) odbieranie zezwoleń aptekom może także w skrajnych przypadkach skutkować próbami łapownictwa. Wygląda to także niestety jako rodzaj wywłaszczenia, które z punktu widzenia reguł konstytucyjnych winno być uzasadnione ważnym celem społecznym (tu go nie widzę) i za słusznym odszkodowaniem (tego regulacje nie przewidują)

– wyjaśnił prof. Piotr Zapadka.

Przedsiębiorcy mówią „nie”

Skupiająca ponad 4 tysiące polskich przedsiębiorców Konfederacja Lewiatan ostrzega, że nowelizacja może oznaczać katastrofę dla wielu podmiotów, wskazując przy tym na niejasno sprecyzowane przepisy mówiące o „przejmowaniu” aptek.

– Zmiany doprowadzą do pełzającego wywłaszczenia przedsiębiorców, którzy przez lata budowali swoje firmy

– czytamy w oświadczeniu organizacji.

Konfederacja Lewiatan przewiduje, że ponad połowa aptek… zwyczajnie nowelizacji nie przetrwa. Powodem może okazać się masowe cofanie zezwoleń dużej liczbie ich właścicieli.

– Regulacja utrudni też otwieranie nowych aptek przez młodych farmaceutów. Odda ogromną, uznaniową władzę w ręce urzędników inspekcji farmaceutycznej, którzy – jak pokazuje doświadczenie – w dowolny sposób rozumieją pojęcie kontroli

– podkreślają przedstawiciele środowiska przedsiębiorców.

Źródło: dorzeczy.pl, twitter.com

Fot. adamgaweda.pl