Bycie zawodowym Polakiem jest trudne, tego uczy nas historia. Kim jest ów zawodowiec? To ktoś taki, który wie, na czym polega patriotyzm i wie też jak i kiedy chronić swoją Ojczyznę. Jeżeli jednak ktoś sprzeniewierzy się oczywistym wartościom, nie zawaha się jej bronić.

Obecny obóz rządzący z nieudolną premier w tle, która odziedziczyła schedę po politycznym cwaniaku, zachowuje się jakby zwariowała z rozpaczy. Pokrytymi lakierem pazurami trzyma się strzępów steru władzy i marzy o tym, aby przetrwać przedwyborczą burzę i wypłynąć na fali społecznego poparcia. Wybrała swoją starą i zdezelowaną broń: łże, łże, jak najęta. Oszustwo i kłamstwo ciągle procentuje, jednak odbiorców ubywa w tempie tonącego kajaku – błyskawicznie. Czy goryczy dodało ostatnie najgorsze z możliwych kłamstwo, które ufundowała Polakom w swoim ostatnim orędziu? Mowa ciała jest najlepszym wykrywaczem kłamstw, a podczas tego występu przed kamerami, widzowie czytali jak w otwartej księdze.

Zaskoczenia nie było, tradycyjnie mówiła o czyś innym, zrobiła coś przeciwnego. Bez wątpienia w porozumieniu ze swoim kumplem: „królikiem Europy”, ustaliła najgorszy z możliwych dla nas scenariusz: wysłała na debatę o uchodźcach najgorszego w dziejach współczesnej Polski ministra Spraw Wewnętrznych – osobę, za którą Bydgoszcz wstydzić się będzie przez długie lata. Nam również nie jest do śmiechu.

Co gorsza, Polska miała swoją szansę na wykorzystanie unijnych przepisów, gdzie kretyńska ustawa o liczbie potencjalnych terrorystów, mogła przez nasz kraj zostać zablokowana na czas praktycznie nieograniczony. Kopacz nie zna przepisów, czy gra do jednej, PO – wskiej bramki? Jeżeli tak, to podpisała cyrograf z diabłem, wpisując się do historii Polski, jako pospolity zdrajca.

Ilości tzw. imigrantów, które Polska ma przyjąć są niedorzeczne, muzułmanie znani są z tego, że mnożą się jak króliki i w ten sposób podporządkowują sobie tereny, które chcą opanować.

Europa? Czemu nie, z Koranem między nogami, z tasakiem w jednej, a z odciętą głową niewiernego (dla nich) w drugiej, sieją strach i wściekłość. Strach w części zachodniej Europy, wściekłość na wschodzie.

Muslimi wiedzą o tym, że z Rosją i Polską mają problem, pewne normy, do których się przyzwyczaili u nas nie działają. Przekonali się o tym i oni i rządzący skorumpowanym krajem sprzedawczyki, podczas dzisiejszych marszów protestacyjnych. Media nabrały wody w usta, jak przystało na tuby mocodawców, pozostaje dziennikarstwo obywatelskie i materiały filmowe w światowej sieci, których ocenzurować się zwyczajnie nie uda.

Sitwa ciągle żyje w ułudzie, że Internet jest tak wirtualnym narzędziem, że nikt go nie śledzi. Bazują na ludziach starszych, którym do głów wciskają głupoty. Młodzież tego nie łyka, wychodzi na ulice polskich miast.

Transparenty, patriotyczne hasła, które reżimowe media w szczątkowych relacjach komentują, jako ekstremistyczne. Bóg, Honor, Ojczyzna – to według nich prowokacja. Już to samo świadczy o tym, jak dalece ta władza jest zdemoralizowana i służy mafii brukselskiej.

85 procent rodaków nie życzy sobie w swoim kraju obcych kulturowo dziwolągów, którzy prócz roszczeń nie wnoszą niczego. Jednak trzeba mieć świadomość tego, że Kopacz godząc się na przyjęcie tych dzikusów, podpisuje kolejny pakt z kolejnym diabłem, wiedząc lub nie o tym, że za tysiącami uchodźców, którzy pojawią się w naszym kraju, pojawią się również ich krewni. Z kilku tysięcy zrobi się armia darmozjadów, którzy o asymilacji z goszczącym ich krajem, nie mają pojęcia. Asymilacji nie ma i nie będzie, dokładnie tak, jak od wieków dzieje się to z Cyganami, ups, poprawność polityczna nakazuje użycie nazwy – Romowie.

Nie chcą i nie muszą, wystarczy im socjal. Czyim kosztem? Odpowiedź jest oczywista.

Najgorszym jednak jest to, że Polacy przewidując swoją przyszłość, chcą się bronić sami przed nawałnicą, która dopadła Francję, Anglię, Szwecją, czy ogłupiałych Niemców. Oficjalnie żądają dostępu do broni, bez tysięcy papierów, próśb, podań i innych ograniczeń. Skoro podobno jesteśmy wolni, a rząd nie potrafi zapewnić nam bezpieczeństwa, a tym bardziej własnej premierzycy ( rzekomy zamach na Ukrainie), to my dziękujemy, obronimy się sami, łaski bez.

I tutaj rodzi się problem, o którym nie usłyszymy z tub medialnych, czy ze strony tego, czy innych polityków. Stanowcze „nie” w tej sprawie odczytać należy w jeden sposób, rząd boi się tego, że pierwsze serie z karabinów skierowane byłyby wpierw w nich, a później w bandytów.

A to nie to samo?

_________________________

Mariusz R.Fryckowski