Największa afera III RP. Polskie państwo rządzone przez Donalda Tuska i Ewę Kopacz czynnie wystąpiło przeciw swoim obywatelom.
„Optymalizacja ZUS” to prawdopodobnie najbardziej dochodowy biznes III RP. Jak pisałem wcześniej mogło z niego korzystać co najmniej 30.000 osób… miesięcznie. Oznacza to, że od 1 marca 2009 roku, kiedy to zmiana ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych pozbawiła sensu zatrudniania się na tzw. pracę nakładczą tylko na podstawie umów zawartych z pracodawcami zagranicznymi (Wielka Brytania, Litwa, Czechy i Słowacja – razem ok. 98%) firmy pośredniczące w optymalizacji zarobiły ok. 210.000.000,- funtów brytyjskich, czyli po kursie 5 zł za funt 1.050.000.000,- zł.
To oczywiście ocena jedynie „zorganizowanych”.
Przynajmniej drugie tyle korzystało z tej możliwości wykorzystując własne znajomości, albo też rzeczywiście pracowało w firmach zagranicznych.
Jednak dzisiaj wszyscy są traktowani tak samo.
Przypomnieć należy, że już wcześniej Skarb Państwa poniósł stratę w wysokości ok. 1,44 mld złotych.
Razem „afera ZUS” oznacza uszczerbek ok. 2,5 mld złotych.
Jednak do tej pory brak było przekonywających dowodów, świadczących o udziale Państwa w aferze. Oczywiście wypowiedzi pracownic jednego z oddziałów ZUS, dotyczące informowania „centrali” o problemie, niewątpliwie mają swoją wagę.
Tymczasem z informacji uzyskanych od pracowników ZUS wyłania się dość przerażający obraz.
Oto bowiem informacje zarówno o narastającej fali „nakładczej” w latach 2006-2008, jak i po 28 lutego 2009 r. coraz bardziej masowym podejmowaniu pracy najemnej przez przedsiębiorców głównie w Wielkiej Brytanii, ale na Litwie, Słowacji czy w Czechach były kierowane do Warszawy..
„Centrala” milczała.
Jednak nie są to dowody w znaczeniu procesowym, ale jedynie ustalenia dziennikarskiego śledztwa.
Na szczęście dotarłem do dowodów „twardych”!
Okazuje się, że „centrala” nie tylko była poinformowana.
Również aktywnie prowadziła korespondencję z brytyjskim odpowiednikiem, HMRC.
W tym czasie prezesem był Zbigniew Derdziuk.
To bardzo istotny trop, bowiem Derdziuk był mocno związany z Donaldem Tuskiem.
16 listopada 2007 został powołany na urząd ministra-członka Rady Ministrów w pierwszym rządzie Donalda Tuska. Stanowisko to zajmował do 13 stycznia 2009. 1 lutego tego samego roku powrócił do zarządu Banku Pocztowego SA, w którym został pierwszym wiceprezesem. Pełnił też funkcje członka rad nadzorczych różnych spółek akcyjnych, m.in. PKO BP, BGK i innych.
2 października 2009 został prezesem Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
(za: wikipedia)
Funkcję prezesa ZUS pełnił aż do 6 lutego 2015 r., kiedy to podał się do dymisji. Można jedynie gdybać, że uczynił to, by PO nie było wiązane z ZUS w nadchodzących wyborach.
Przyjrzeć się należy jednak faktom.
Oto w piśmie datowanym na 1 listopada 2010 roku HMRC stwierdza:
Kontynuując poprzednią korespondencję i dyskusje ma Pan świadomość , że HMRC prowadził dochodzenie w związku z wieloma wnioskami dotyczącymi formularzy F101/A1 otrzymanymi od wielu firm zarejestrowanych w UK, wszystkimi dla polskich obywateli, przeważająca liczba których powiązana była z agentem Financial Republic Ltd lub Ewa Mano accounting Services Ltd, w obydwu Ewa Manno po mężu Tychoniuk jest dyrektorem.
W dłuższym czasie HMRC otrzymał około dwóch tysięcy takich wniosków, wszystkie zostały odrzucone na tej podstawie, że nie możemy znaleźć dowodu, że te osoby rzeczywiście są i pracują w UK. Daliśmy firmom i ich agentom wiele okazji na dostarczenie dowodów potwierdzających, czego nie udało im się zrobić. Napisaliśmy do każdej z tych firm informując je o decyzji HMRC o nie wydawaniu formularzy E101/A1 i wyjaśniając dlaczego.
18 października 2010 HMRC otrzymał list z Ewa Mano accounting Services Ltd informujący „jako, że pracownicy naszych klientów nie są pracownikami delegowanymi chcielibyśmy poprosić Was o wycofanie wszystkich wniosków o formularze e101, które wykonaliśmy”, lista klientów została również dostarczona.
Jest to całkowitym zaskoczeniem, jako że wcześniej agenci sugerowali, że nie są zadowoleni z decyzji HMRC o nie wydawaniu tych formularzy i zabiorą się za sprawę z ich klientów Członkiem Parlamentu i Europarlamentu. Odniesienie do wycofania wniosków jest bez znaczenia, gdyż zostały one już odrzucone przez HMRC.
Czy dlatego ZUS żąda druków A-1/E-101?
Ale brytyjski urząd przecież stwierdził w piśmie skierowanym do firmy SIMON BRIDGE Ltd, że, druk A-1 może być wydawany jedynie osobom świadczącym pracę najemną w więcej niż jednym kraju unijnym.
A zatem polscy przedsiębiorcy pracujący w Wielkiej Brytanii w żaden sposób nie mogli by otrzymać tych zaświadczeń, żądanych przez ZUS.
Czy zatem ZUS żąda niemożliwego??
A zwlekając jednocześnie z decyzjami (nawet i ponad 6 lat) umożliwił obfite „żniwa” osobom trudniącym się „optymalizacją składek”?
c.d.n.
24.01 2016
Artykuł taki, ze płakać się chce nad jego rzetelnością. Naprawdę, to ZUS jest winien temu, że dorośli ludzie świadomie podpisywali fikcyjne umowy o pracę z firmami założonymi przez Polaków w UK lub na Słowacji. A podpisywali je, żeby nie płacić składek ze swojej działalności w Polsce. Jakoś z takiej optymalizacji nie korzystał nikt, kto pracuje na etacie. Poza tym, każdy z tych ludzi próbuje na wszelkie sposoby udowadniać, że jednak tam mieszkał, płacił podatki i pracował, dlatego każda sprawa musi być rozpatrywana indywidualnie, bez generalizowania. A że organy administracji w UK czasem potrzebują kilku lat, żeby ostatecznie potwierdzić, czy ktoś jest objęty ich systemem zabezpieczenia społecznego, to już inna bajka. A poświadczenie A1 to w zasadzie jedyny dokument – unijny! – który stanowi podstawę do ustalenia właściwego ustawodawstwa, więc jeśli ktoś w rzeczywistości NIE PRACOWAŁ w innym państwie, to takiego dokumentu nie otrzyma. To jedyny powód odmowy wydania A1.
syf i brud w kazdym koncie po rzadach po… chyba nikogo to nie dziwi
Trzeba byc prawnikiem, zeby to zrozumieć. Jesli ktos ma dowody, musi zajac sie yhm procederem prokuratura.
To jeszcze nie wszystkie brudy pro kaoe po nich pozostałe.niektóre wyjdą po latach
Witam,
bardzo chętnie dowiedziałbym się więcej na temat optymalizacji ZUS i firm pośredniczących w tym. Sam mieszkam już ponad 10 lat w Wielkiej Brytanii i prowadzę firmę od około 8 lat… Zastanawia mnie jak to jest w ogóle możliwe, że np. polski taksówkarz może otworzyć firmę LTD w londynie… Czy ktoś wie o jakichkolwiek podstawach prawnych? Pozdrawiam