To dzień Zwycięstwa nad śmiercią, dzień Nadziei ludzkości. „Zło dobrem zwyciężaj” – proste ponieważ zrozumiałe, jednak czasami jakże trudne do wykonania, realizacji jako świadome nasze działanie. Miłosierdzie dla Wroga, to trudna rzecz. Czasami niewyobrażalna. Bywa, że trudno nam jest być miłosiernym, podejść ze zrozumieniem, dla tego – którego kochamy.

Gdzie w takim razie szansa na umiłowanie wroga?
Jakże trudno móc znaleźć siłę na zastosowanie tych prostych praw… Jeszcze trudniej jest przyznać się do tych słabości… Dlatego to również czas refleksji nad naszym postępowaniem.

Jednak przede wszystkim to czas radości – świadomość, że mamy szansę, że Chrystus otworzył bramę do Niebios, pokazał drogę – „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Nic więcej nie trzeba.

To przekaz również dla naszych braci ateistów. Mogą nie wierzyć w Boga, jednak wiara w to przykazanie jest interpersonalna, to prawda międzyludzka. Nie mogą zaprzeczyć zawartej w tym zdaniu prawdzie o właściwym traktowaniu drugiej żyjącej osoby, jej prawach do bycia, istnienia, działania (w zgodzie z etyką i moralnością), chyba że chcą wyjść poza prawo moralne.

Jeżeli byśmy stosowali się bezwzględnie do nauk Chrystusa, nieważne: biali,czarni, żółci, czy: Rosjanie, Niemcy, Polacy, Żydzi, Chińczycy, – i widzieli tylko drugiego człowieka, równie zagubionego i bezradnego w świecie, który nas otacza, narzuca swoje metody działania i wartości – dokładnie takiego samego jakim my sami jesteśmy, gdybyśmy przez chociażby chwilę dostrzegli nasze nieszczęście w tym drugim, z którym chcemy walczyć i vice versa…
Czy byłaby to szansa na zmianę? Na porozumienie, zgodę, podanie ręki?

A więc szanujmy i kochajmy się; niech to Święto Zwycięstwa ponad złym i niesprawiedliwym wyrokiem ludzkim, nad niewinnym człowiekiem, który czynił Dobro swoim braciom(za co został ukrzyżowany), nam towarzyszy na naszej drodze życia.

Bądźmy dobrzy.