Założyciel Ruchu Świadomości Kriszny.

Poniższy tekst niech posłuży jako przykład, że człowiek nie może żyć w samotności bez Boga, bez religii i wiary w istnienie Najwyższego Absolutu. Nikt i nic nie zastąpi głodu wiary w „moc sprawczą” istnienia tego Świata. Nie będzie w tym przeszkodą ani tyrania ateistyczna czy życie w dobrobycie kapitalistycznym, ani też poniżanie i nazywanie tego ciemnotą, gdyż ci co wierzą, posiadają już wiedzę odwrotną o tym, iż to właśnie ci co tak mówią żyją w ciemnocie duchowej. 

Poniżej przykład na to, jak i co jeden człowiek o wielkiej duszy potrafił dokonać odwiedzając środek zła ateistycznego.

Na początku lat 70-tych ubiegłego wieku powstało dzięki przybyłemu do USA Śrila Prabhupada Towarzystwo Świadomości Hare Kriszna, które bardzo szybko zdobywało uznanie młodych ludzi nie tylko w USA ale i również na całym świecie. Niewiele ludzi też wie komu, pomimo zwalczania wszystkich religii i wyznawania ateizmu państwowego w ZSSR, na początku lat 70-tych ubiegłego wieku udało się odwiedzić Moskwę. Był nim właśnie Śrila Prabhupada założyciel Ruchu Hare Kriszna.

Jak do tego doszło i jak nastąpił rozwój tego ruchu na świecie. Otóż, latach 1970-1975 Ameryka przechodziła z jednej strony kryzys gospodarczy, z drugiej zaś przeżywała potężną rewolucję kulturalną, co było zupełnie nowym zjawiskiem w całej historii tego kraju. Miliony młodych ludzi, którzy nie chcieli żyć jak ich rodzice, nie uznając żadnego systemu politycznego i ogólnie przyjętych wartości, stworzyli całą warstwę społeczeństwa, która później stała się znana jako „hipisi”. Byli to ludzie, którzy szukali alternatywy dla wszystkiego, co oferowało im społeczeństwo. Byli wykształceni, z zamożnych rodzin, ale zawiedzeni, bo nie widzieli w tym życiu sensu. Ci młodzi ludzie szukali jego znaczenia. W tamtym czasie w Ameryce nikt tak naprawdę nie słyszał o Indiach, jedyne, o czym wiedzieli, to to, że był to kraj mistyczny i mieszkają w nim jogini, którzy siedzą w Himalajach. I tak właśnie Śrila Prabhupada pojawił się w tym cudownym czasie, kiedy po raz pierwszy ci ludzie mieli tak silne pragnienie poznania prawdy i zrozumienia sensu życia. Śrila Prabhupada nie miał wówczas praktycznie nic. Przyjechał do zupełnie obcego kraju i kultury, bez niczego. Jego miejscem pobytu stał się Park Centralny w Nowym Jorku. Tak właśnie, kiedy przybył w 1965 roku do Nowego Jorku, miał przy sobie siedem dolarów w rupiach indyjskich i numer telefonu do syna jednego z przyjaciół. Rok później założył Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kriszny i odniósł sukces w iście amerykańskim stylu. Ale tym, co przyciągnęło  wszystkich młodych ludzi, była skromność, mądrość i osobiste piękno Śrila Prabhupady. Jego szlachetne słowa rozbrzmiewały na tle tamtych czasów, czasów „wolnej miłości” i upadku wartości duchowych w społeczeństwie. Był po prostu inny. Jakby z zupełnie innej planety. Był bardzo mądry i jednocześnie naiwny jako dziecko. Wszystkich pociągała jego silna osobowość. Z czasem Śrila Prabhupada założył Towarzystwo Świadomości Kryszny (ISKSON), które bardzo szybko rozprzestrzeniło się nie tylko w Ameryce, ale także w innych krajach. Po drugiej stronie globu jednak toczyło się zupełnie inne życie. Świat był wówczas podzielony na dwie walczące ze sobą obozy – kapitalistyczny Zachód i komunistyczny Wschód. Żelazna kurtyna podzieliła te dwie ideologie. Atmosfera konfrontacji była bardzo silna i namacalna. Nagle Śrila Prabhupada mówi swoim uczniom, że chce pojechać do Moskwy, aby dać ludziom to, o czym dawno zapomnieli. Uczniowie natychmiast zaczynają odwodzić go od tego przedsięwzięcia, mówiąc, że jest tam bardzo niebezpiecznie i za niektóre przekonania religijne można po prostu trafić do więzienia. Lecz Śrila Prabhupada był nieugięty. Już w grudniu 1970 roku ujawnił swoje plany w liście do swojego ucznia Kryszny Dasa:

„Bardzo się cieszę, widząc twój entuzjazm dla głoszenia naszego przesłania Rosjanom, a twój pomysł na wysyłanie listów z pomocą dr Bernhardta jest wspaniały. Jest wpływowym naukowcem i zna wartość naszego ruchu. Dlatego jeśli zorganizujesz dla mnie ten wyjazd, jestem gotowy. Zobaczmy, czego chce Kryszna… Jeśli uda nam się pojechać do Rosji z naszą Światową Grupą Sankirtana, to jestem pewien, że wszystkim bardzo się to spodoba, a ludzie zobaczą, że prawdziwym ruchem na rzecz pokoju jest intonowanie świętych imion „Hare Kryszna, Hare Kryszna, Kryszna Kryszna, Hare Hare / Hare Rama, Hare Rama, Rama Rama, Hare Hare. Więc spróbuj to zrobić. Bardzo zależy mi na tym, aby w Rosji pojawiła się świątynia, a w tej chwili dążę do otwarcia centrum w Moskwie.

Będąc w Bombaju, Śrila Prabhupada poprosił swojego ucznia Śyamasundara prabhu, aby udał się do ambasady i spróbował uzyskać wizę. Już wcześniej kilka prób innych uczniów spełzło na niczym. Krishna Das zdołał nawiązać korespondencję z profesorem Grigorjim Kotowskim, ówczesnym kierownikiem Instytutu Orientalistycznego ZSRR. Napisał do niego, że Śrila Prabhupada chce przyjechać do Moskwy, na co profesor odpowiedział:

Dziękuję za informację o wycieczce Swamiego Bhaktivedanty. Jeśli przyjedzie do Moskwy, to radzieccy naukowcy zajmujący się badaniem kultury indyjskiej będą bardzo zadowoleni ze spotkania z nim w Instytucie Orientalistyki Akademii Nauk ZSRR. Byłbym wdzięczny za informację o dacie przybycia Swamiego Bhaktivedanty i czasie jego pobytu w ZSRR. Śyamasundara prabhu wziął ten list i udał się do ambasady z nadzieją otrzymania wizy i jakoś magicznie uzyskał wizy dla Śrila Prabhupada i dwóch Amerykanów. Być może ambasada pomyślała, że ​​Śrila Prabhupada jest jakimś rodzajem indyjskiego przywódcy, który przyjeżdża do ZSRR, aby wygłosić wykład i oczywiście potrzebuje asystentów. Tym samym 3 osoby otrzymały wizę turystyczną na 5 dni.  Kiedy Śyamasundara prabhu przybył do Śrila Prabhupady i pokazał swoje wizy, po prostu promieniał radością.

Śrila Prabhupada i dwaj jego uczniowie, Śyamasundara prabhu i Aravinda prabhu, weszli na pokład samolotu Boeing 747 z Bombaju do Moskwy. Zaraz po starcie podszedł do nich pilot  samolotu, który przedstawił się i powiedział, że ​​uczestniczył w wykładzie Śrila Prabhupady w Bombaju. Zaprosił go do swojego kokpitu, gdzie Śrila Prabhupada spędził długi czas. A kiedy stamtąd wrócił, był jak mały chłopiec, zaczął żywo opowiadać, jak te strzałki tam wszystko pokazują, światła, przyciski zapalają się i gasną, wszystko jest bardzo harmonijne. Porównał to do tego, jak umysł Kryszny rządzi całym wszechświatem. 

Gdy tylko przybyli do hotelu w Moskwie, Syamasundara prabhu natychmiast zadzwonił do profesora Kotowskiego. Ten zdziwił się, że tak szybko przylecieli do Moskwy. Umówili się na spotkanie  da następny dzień. Teraz mieli dużo wolnego czasu, którego nie wiedzieli jak i gdzie spędzić. Dlatego też postanowili wybrać się na wycieczkę po Moskwie. Oczywiście w autobusie wycieczkowym dwóch młodych chłopaków o ogolonych z włosów  głowach i jeden starszy mężczyzna w dziwnych ubraniach wywołali zaskoczenie i zainteresowanie wśród wszystkich turystów. Jeździli po mieście i zwiedzali zabytki architektury i historyczne ważne miejsca. Przejechali obok starych kościołów, które były zamknięte od ponad 50 lat. Przy wejściu do niektórych z nich byli wartownicy, do niektórych wchodzili tylko starsi ludzie. Nagle Śrila Prabhupada poczuł się słabo, dlatego wezwano po nich taksówkę i pojechali z powrotem do hotelu. W drodze do hotelu taksówkarz, choć nie znał angielskiego, zaczął wypytywać o coś Śyamasundara prabhu i odbyli rozmowę, podczas której kierowca uświadomił sobie, że Śrila Prabhupada jest osobą świętą. Kiedy dotarli do hotelu, Śyamasundara prabhu nagle przypomniał sobie, że nie zabrał ze sobą pieniędzy. Poinformował o tym taksówkarza, na co ten bardzo uprzejmie odpowiedział: „W porządku, podwiozłem świętego człowieka”. Prabhupada był bardzo zaskoczony. Powiedział: „Spójrz, ci ludzie pragną Boga, ale państwo nie pozwala im zaspokoić tego pragnienia”. Następnego dnia udali się na spotkanie z profesorem Grigori Kotowskim. Na progu starego dwupiętrowego budynku, przy Alei Ormiańskiej, w której wówczas mieścił się Instytut Orientalistyki Akademii Nauk ZSRR, powitał ich profesor ze swoim asystentem. Weszli do biura i rozpoczęli rozmowę.  Jak wspominał Profesor  – „Umówiliśmy się, że będzie to konferencja. i że nie zrobimy żadnego nagrania. Zostałem jednak oszukany, ponieważ pod ubraniem jednego młodego mężczyzny (Syamasundara prabhu) znajdował się magnetofon, który wszystko nagrywał. Rozmawialiśmy około dwóch godzin. Mój rozmówca okazał się genialnym znawcą sanskryckim i fenomenalnym znawcą starożytnej literatury indyjskiej. Rozmowa była bardzo pouczająca, prowadzona w przyjaznym tonie, on i ja mieliśmy wystarczające poczucie humoru. Po raz pierwszy spotkałem kaznodzieję zakonnego, a tym bardziej założyciela całego ruchu. Uderzyła mnie jego głęboka wiara i przekonanie o tym, co mówi i co robi. Minęło kilka lat, a jeden z moich studentów, obecnie dyrektor Instytutu Orientalistycznego, profesor Rybakow, był w podróży służbowej do Indii. A kiedy przybył, wręczył mi małą broszurę, w której opublikowano naszą rozmowę z Bhaktiwedantą. Po prostu zrobiło mi się zimno. To był już bezpośredni dowód. Wtedy było jeszcze niebezpiecznie. Rano przyszedł do mnie oficer KGB, otworzył książeczkę i zapytał, co to jest. Postanowiłem opowiedzieć mu wszystko tak, jak jest. Powiedziałem mu, że moim zdaniem ruch Towarzystwa Świadomości Kryszny nie stanowi żadnego zagrożenia dla naszego kraju. Jako specjalista od indologii nie widzę nic niebezpiecznego. A teraz, kilka lat później, poinformowano mnie, że w Rosji jest już około 10 tysięcy zwolenników tej nauki. Byłem tym zaskoczony. To była dla mnie wielka postać, jak szybko się rozprzestrzenił ten ruch”. Pełniejsze omówienie znajduje się w książce „Nauka o samoświadomości” , rozdział „Komunizm duchowy”. Po spotkaniu Śyamasundara prabhu poprosił profesora o zorganizowanie jakiegoś spotkania, ale w tamtym czasie nie było to możliwe. Wtedy Śrila Prabhupada z przekonaniem powiedział: „Zadbamy o to”. Te słowa Śrila Prabhupady były bardzo znaczące. Zostały im trzy dni. I nie było nic innego do zrobienia. Głównymi zadaniami Śyamasundary prabhu podczas tej podróży były dwa:- zapewnij Śrila Prabhupada dobry prasadam (wegetariańskiego jedzenia) i zapewnij Śrila Prabhupada warunki do nauczania. Niestety z obydwoma zadaniami były problemy.

Jak wspomniał  – „Aby kupić w tym czasie artykuły spożywcze, trzeba było bardzo wcześnie wyjść z domu, jak na polowanie”. Syamasundara prabhu kupował mleko w jednej części Moskwy, warzywa w innej. Do pokonania były też długie kolejki. Na sklepowych półkach nie było zbyt wiele różnorodności i uczeń wrócił do nauczyciela z kapustą i dwiema butelkami mleka. Ale często zdarzało się, że stojąc w kolejce ludzie pozwali mu iść przodem. Kiedy powiedział o tym Śrila Prabhupada, on powiedział: „Cóż dobrzy są  ludzie, tylko rząd jest zły”. Pewnego dnia Shimasundara prabhu znalazł miejsce sprzedaży ryżu i kupił go. Był kiepskiej jakości, ale lepszy niż nic. Pewnego dnia Śrila Prabhupada obserwował paradę z balkonu. Obserwował przez długi czas, około godziny. Potem odwrócił się i wypowiedział słowa, które stały się prorocze dla Śyamasundary prabhu: „Niemożliwe jest rządzenie krajem poprzez zastraszanie, prędzej czy później wszystko się skończy. Maksymalnie 20 lat (powiedział to w 1971 i równo w 1991 ZSSR upadł) „Powiedział też: „Ten kraj będzie kiedyś pełen wspaniałych wielbicieli Kriszny”. „Prabhupada pozostał spokojny  i trzymał się swojej zwykłej codziennej rutyny. Wstawał wcześnie i natychmiast zasiadł do tłumaczenia, rano, gdy było jeszcze chłodno, wychodził na spacer po opustoszałych moskiewskich ulicach. Owinięty szafranowym chadarem Prabhupada szedł szybkim krokiem, podczas gdy Śyamasundara czasami biegł przed siebie, aby zrobić mu zdjęcie. Pewnego ranka, przechodząc obok mauzoleum Lenina, zobaczyli, że ustawia się już do niego kolejka.

„Spójrzcie tylko,” powiedział Prabhupada, „to jest ich Bóg. Ludzie nie rozumieją różnicy między ciałem a duszą i biorą ciało za siebie. Nie wiedzieli już, co robić, ale Kryszna wyciągnął pomocną dłoń. Kiedy Śyamasundara prabhu poszedł wymienić dolary w banku, przy wejściu spotkał dwóch młodych chłopców. Jeden z nich był z Indii i zaproponował mu wymianę dolarów po lepszym kursie, ale Syamasundara prabhu myślał, że są z KGB i odmówił. Wtedy Indianin zapytał, czy ma dżinsy lub płyty Beatlesów. Śyamasundara odpowiedział, że nie, ale powiedział, że zna ich osobiście i że zna ich również jego mistrz duchowy. Zaprosił tych facetów, aby poszli i zobaczyli Śrila Prabhupada. Chętnie się zgodzili. Jeden z nich nazywał się Narayan Tenden i powiedział, że jego ojciec pracuje w ambasadzie indyjskiej. Drugi nazywał się Anatolij Pinjaew, był studentem i studiował filozofię w instytucie. Anatolij był bardzo inteligentny. I tak wchodzą do pokoju Śri Prabhupada, a Śyamasundar prabhu uroczyście mówi: „Tutaj przyprowadziłem Rosjan!” Szczęście Śrila Prabhupada nie miało granic, jego twarz rozjaśniła się!

Śrila Prabhupada zaczął nich nauczać. Narayan nie był zbytnio zainteresowany Kryszną, ale Anatolij bardzo interesował się filozofią Świadomości Kryszny. Przez następne dwa dni Śrila Prabhupada wykazywał taką moc, jakiej nikt nigdy wcześniej nie widział. Włożył całą swoją wiedzę, całe swoje miłosierdzie i wszystkie błogosławieństwa w tego młodego faceta, który wchłonął ją jak gąbkę. Śrila Prabhupada uczył go filozofii Świadomości Kryszny, kultury, etykiety, jak właściwie gotować, stosować tilaka, mówił o varnaśrama-dharmie. Pierwszego dnia Anatolij poszedł późno spać, ale następnego dnia, wcześnie rano, przyszedł ponownie i lekcja trwała dalej. Teraz Anatolij zaczął zadawać bardzo praktyczne pytania – „Jak przedstawić tę naukę Rosji?” Śrila Prabhupada opisał mu bardzo szczegółowo, jak powinien nauczać. Śyamasundara prabhu dał Anatolijowi wszystko, co miał: Bhagavad-gitę, różaniec, tilaka i obrazki Kryszny. Anatolij był całkowicie zadowolony. Później otrzymał inicjację od Śrila Prabhupady, który nadał mu imię – Ananta Śanti dasa.

W wywiadzie, którego udzielił w 1988 roku, wspomina te wydarzenia: 

„Czy twoje pierwsze spotkanie z wielbicielami było na ulicy?

– Tak. Mój przyjaciel i ja, syn indyjskiego dyplomaty w Moskwie, szliśmy ulicą Gorkiego (mieliśmy plany na ten dzień) i nagle zza rogu wyłonił się mężczyzna o wyglądzie Europejczyka – chudy, wysoki, z ogoloną głową, w indyjskich kurtach i dhoti. Od razu zapomniałam o naszych planach, podbiegłam do niego i zapytałam kim jest i z jakiego kraju. Wyjaśnił, że oni – dwoje uczniów i ich duchowy nauczyciel – przyjechali do Rosji na spotkanie z profesorem Kotowskim i jeśli chcemy poznać ich duchowego nauczyciela, może nas do niego zaprowadzić. Powiedzieliśmy: „Oczywiście, że tak!” Zaprowadził nas do pokoju, w którym przebywał Prabhupad. Weszliśmy do korytarza, zdjęliśmy buty, a kiedy otworzyłem drzwi do pokoju, w którym siedział Prabhupad, spojrzał na nas, jakby oczekiwał naszego przybycia. Śyamasundara dasa, uczeń Prabhupada, którego spotkaliśmy, wyjaśnił mu, że interesuje nas ruch duchowy. Prabhupad zapytał mnie: „Gdzie jest teraz Lenin?” Odpowiedziałem, że Lenin jest w mauzoleum, na co Prabhupada sprzeciwił się, że tylko ciało Lenina jest w mauzoleum, a on sam jest w innym miejscu, co oznacza, że ​​nie jesteśmy ciałem, ale duszą. Następnie zapytał mnie, jaka jest różnica między ludźmi a zwierzętami. Odpowiedziałem, że ludzie, w przeciwieństwie do zwierząt, są obdarzeni inteligencją, a Prabhupada powiedział: „To prawda!” Poprzez spotkanie z Prabhupadem odnalazłem sens życia. Nie odbieram tego jako jakiegoś wydarzenia z przeszłości. Wydaje się, że to się nadal we mnie dzieje. A teraz, kiedy ci o niej opowiadam, mam ochotę usiąść przed Prabhupadem i opisać ci moje wrażenia. Kiedy Prabhupad wyjechał z Moskwy, wywarł na mnie tak silne wrażenie, że od razu zacząłem głosić kazania – mimo że nie miałem książek ani sprzętu technicznego”.

Syamasundara prabhu powiedział Anatolijowi, że chciałby spotkać się z Aleksandrem Sołżenicynem. Wtedy jego książki były bardzo popularne na Zachodzie. Anatolij powiedział, że wie, gdzie mieszka i pojechali na przedmieścia, do wioski, w której mieszkały wszystkie osobowości twórcze. Anatolij bez wysiłku znalazł właściwy dom i ignorując strażników, wszyscy do niego weszli. W tym domu mieszkała wówczas inna znana osoba – Mścisław Rostopowicz, radziecki wiolonczelista, pianista i dyrygent. Zapukali do drzwi. Wyszła piękna kobieta, nazywała się Galina Wisznewskaja. Była słynną światową sopranistką, a także żoną Mścisława Rostropowicza. Widząc tak dziwnych ludzi, zmartwiła się, ale po chwili rozluźniła się. Powiedziała, że ​​Sołżenicyn się teraz ukrywa, bo ściga go KGB. Śyamasundara prabhu poprosił ją, aby dała mu książkę „Łatwa podróż na inne planety”, którą udało mu się przemycić przez odprawę celną. Podczas rozmowy Galina była przyjazna dla niezwykłych gości i dzieliła się z nimi swoimi przemyśleniami. Powiedziała, że ​​w Rosji jest bardzo potrzebna kultura duchowa. 

Po 5 dniach pobytu w Moskwie polecieli do Paryża. Podczas lotu, gdzieś w połowie drogi do Paryża, nagle zepsuł się system ogrzewania i zrobiło się bardzo, bardzo zimno. Każdy pasażer otrzymał bardzo cienki koc. Śyamasundara prabhu i Aravinda prabhu oddali swoje koce Śrila Prabhupadzie, który się w nie owinął. Śyamasundara zasnął podczas lotu, a kiedy się obudził, zobaczył Śrila Prabhupada, który siedział na swoim krześle owinięty w te koce i na jego twarzy pojawił się ogromny uśmiech, był bardzo szczęśliwy. Przyjechał do Rosji i wygrał.

Po wyjeździe Śrila Prabhupada, Ananta Śanti prabhu, z głęboką wiarą i oddaniem, zaczął wypełniać instrukcje swego duchowego księgowego i ostatecznie je wypełnił, samotnie szerząc tę ​​wiedzę w całym kraju. Z czasem zaczęli pojawiać się inni wielbiciele, którzy również wnieśli nieoceniony wkład w rozwój misji Śrila Prabhupada w całym kraju.

Śyamasundara prabhu tak się wypowiedział o pierwszym uczniu Śrila Prabhupady w Rosji:

„Moim zdaniem Ananta Shanti Prabhu jest największym ze wszystkich ludzi żyjących na tej planecie i największym rosyjskim bohaterem. To, co poświęciliśmy jako zachodni uczniowie  Śrila Prabhupadzie, było niczym w porównaniu ze stopniem oddania i poświęcenia, jakiego dokonał Ananta Shanti Prabhu bo to, co on i inni pierwsi wielbiciele w byłym Związku Radzieckim zrobili, nie może być porównywane z niczym innym w historii całego ruchu świadomości Kryszny. To dzięki tym ludziom Śrila Prabhupada zamanifestował taką moc, że nigdy nie zamanifestował się w swoich działaniach na tej planecie i błagam was wszystkich, proszę, traktujcie z wielkim szacunkiem i szacunkiem wszystkich tych wielbicieli pierwszego pokolenia, a zwłaszcza Anantę Shanti prabhu za to, co zrobili dla was i dla waszego życia.” W ten sposób zakończyła się misja Śrila Prabhupada szerzenia chwały Pana Kriszny w Związku Radzieckim, w kraju, w którym ludzie byli gotowi na otrzymanie tej wiedzy i nieświadomie oczekiwali przybycia Śrila Prabhupada. Podczas swojego pobytu w Moskwie  Śrila Prabhupada okazywał wielkie miłosierdzie każdemu, kogo widział i z kim przebywał. Nawet ludzie, którzy po prostu widzieli go na ulicy, byli już w kontakcie z czystym wielbicielem Pana i ich życie się zmieniało.

Z pamiętnika G.F. Brezitskaya. (Gauri devi dasi):

„Zauważyłem, że Śrila Prabhupada szedł po drugiej stronie. Nie wiedziałem, kim był ten mężczyzna. Przyciągnął mnie fakt, że miał na sobie indyjskie szafranowe ubranie. Zatrzymałem się i zamarłem. Pomyślałem, że mogę pobiec na spotkanie lub podążać za nim. Ale nie odważyłem się, powiedzieliby również, że jestem szalony. Miałem do niego wielki pociąg. Później zobaczyłem jego zdjęcie w rozpowszechnianej Bhagavad-Gitcie „

Namananda Prabhu z  Moskwy:

Był Maraton 2008, oferowałem książki na stacji Majakowski, był wieczór. Wpadła para starszych. Wręczyłem im „Krishna”, powiedziałem, że książka jest o starożytnych Indiach, o Krysznie, jak ludzie żyli 5000 lat temu. Mężczyzna wziął książkę, zaczął na nią patrzeć, a kobieta powiedziała: „Byliśmy też w Indiach”. A potem zapytała mnie, czy byłam w Indiach. Powiedziałem, że nie, nie byłem, ale na pewno niedługo pojadę. Kobieta zapytała: „Gdzie dokładnie chcesz jechać?” Wykrzyknęła: „Och, młody człowieku! Mathura, Vrindavan, Kryszna – to jest tak piękne, tak wspaniałe; Zdecydowanie powinieneś udać się do Vrindavan, do Mathury!” Opadła mi szczęka. Mężczyzna w tym czasie przekartkował książkę do zdjęcia Srila Prabhupada i powiedział: „Widziałem tego człowieka”. Z lekkim niedowierzaniem zapytałem, gdzie i kiedy może zobaczyć Srila Prabhupada, ponieważ w ZSRR był tylko trzy dni w 1971. Ta osoba odpowiedziała: – „Tak, tak, wtedy go zobaczyłem. Szedłem bardzo wcześnie około 6-7 rano przez Plac Czerwony, było zimno i nagle zobaczyłem bardzo niezwykłą osobę w dziwnych pomarańczowych ubraniach i butach, przechodziłem kilka metrów od niego. Zatrzymując się, zacząłem się na niego gapić i nasze oczy się spotkały. Ten człowiek patrzył na mnie z głębokim uczuciem, z chęcią podarowania mi czegoś bardzo ważnego, to było bardzo żywe spojrzenie. Pamiętając, że stoimy na Placu Czerwonym i o wszędobylskim oku KGB, kontynuowałem swoje kroki.”

Na pytanie, jak dotarli do Vrindavan, moi rozmówcy odpowiedzieli, że w 1992 roku, po upadku Związku Radzieckiego, mieli okazję wyjechać za granicę i postanowili pojechać zobaczyć świat. Pierwszym miejscem, do którego udali się, były Indie – Mathura i Vrindavan. Z ich historii jasno wynikało, że nie mieli żadnego związku w swoich umysłach ze spotkaniem ze Śrila Prabhupadem i podróżą do Vrindavan. Chętnie kupili książkę, przekazali darowiznę i poszli własną drogą.

Bharadwaj prabhu:

„W zeszłym roku przyszedł do mnie staruszek, który chciał ze mną porozmawiać. W rozmowie dowiaduję się, że był jednym z dziesięciu pracowników ochrony państwowej, którzy kontrolowali przybycie Śri Prabhupada do Moskwy od pierwszego kroku Śri Prabhupada na rosyjską ziemię, do ostatniego kroku z tej ziemi. Zdziwiłem się, dlaczego przyszedł do mnie i dlaczego to wszystko opowiadał, skoro był pracownikiem ochrony państwa. Ale to był stary człowiek, już nie chodził dobrze. I powiedział mi:

„Taka wielkość tego starca… pod koniec mojego życia… zdałem sobie sprawę, że jest on moim duchowym nauczycielem i że muszę służyć jego misji”.

Jego los jest nie do pozazdroszczenia, jego związek z tymi strukturami nie wpłynął łatwo na jego życie. Ale powiedział mi: „Jeden z naszych” dziesięciu „jest teraz w Kijowie, czasami z nim rozmawiam, ale generalnie boi się o tym rozmawiać, ale był portierem w drzwiach tego hotelu i jak tylko nadszedł czas aby Śri Prabhupad mógł zejść lub przyjść, zostaliśmy już poinformowani i szybko zakładał ubranie odźwiernego i zawsze spotykał Śrila Prabhupada i odprowadzał go.”

Interesujący szczegół z artykułu Kashivara Prabhu, który gromadzi różne historie o Prabhupadzie, w czasopiśmie Back to Godhead o wizycie Śrila Prabhupada w ZSRR w 1971 roku.

Okazuje się, że kiedy Prabhupada szedł kiedyś po czerwonym placu ze swoimi uczniami Shyamasundarą i Aravindą prabhu, jeden z kadetów, który stał przy wejściu do Muzeum Lenina, nie mógł oderwać wzroku od Prabhupady i patrzył na niego, świętego człowieka, jak Budda. Wtedy wydali mu się kosmitami. Ale kiedy Prabhupada zbliżył się do Muzeum Lenina i uśmiechnął się do kadeta swoim czarującym uśmiechem, nie mógł zapomnieć tej osoby, która pojawiła się w jego życiu jak słońce i nagle zniknęła.

Kadet ten po wielu latach opowiedział wszystkim krewnym o tym sadhu (świętym), szukał i pytał o świętą indyjską jogę, ale nikt nic nie wiedział. Śnił nawet o Prabhupadzie.

A 27 lat później, w 1998 roku, kiedy Venupani prabhu rozdawał książki Prabhupady po mieszkaniach, drzwi otworzył mu emerytowany wojskowy, który widząc w książkach fotografię Prabhupada, wykrzyknął: „Znam tego człowieka! Widziałem go wiele lat temu na Placu Czerwonym! Kim on jest? Guru, prawdziwy jogin, święty? Nic o nim nie wiem. Powiedz mi, Proszę. „

W ten sposób spędzili kilka godzin rozmawiając o Prabhupadzie i Hare Kryszna. To był ten sam kadet. Kupił wszystkie książki dla siebie i na prezenty dla bliskich. W Caitanya Caritamrta jest powiedziane, że nawet chwila spędzona w towarzystwie czystego bhakty Pana prowadzi do sukcesu. 

Słynny jest też list Śri Prabhupady  do Sekretarza Ministra Edukacji i Kultury Rządu ZSRR z dnia 7 czerwca 1972 roku. W liście tym na początku pisze on – „O ile wiem, wasz rząd uroczyście ślubuje nie wierzyć w Boga. Ale taka przemoc nie będzie tolerowana przez szerokie masy ludzi. Ponadto, o ile rozumiem, wasza konstytucja gwarantuje wolność wyznania. List kończy w ten sposób – „Z rozmów z wybitnym sowieckim profesorem indologii zrozumieliśmy, że kilka lat temu wasz rząd podjął się opublikowania Ramajany, starożytnych pism wedyjskich opisujących rozrywki Pana Ramy, który pojawił się w starożytności jako Najwyższa Boska Osoba, i że cała edycja tej publikacji została wyprzedana w kilka dni. Mając na uwadze tę oczywistą preferencję okazywaną przez całą populację jako całość, chcielibyśmy opublikować po rosyjsku nasze tłumaczenie innego starożytnego dzieła wedyjskiego, mianowicie Bhagavad Gity. Angielskie wydanie tej wielkiej księgi mądrości, którą nazwaliśmy Bhagavad Gitą As It Is, zostało już opublikowane przez renomowane londyńskie wydawnictwo McMillan Company. Ta księga mądrości jest bardzo przydatna w celach edukacyjnych i autorytatywnie przedstawia kulturę w zakresie świadomości Boga. Jeśli zechcesz, wyślę ci kopię Bhagavad Gity takiej, jaka jest, poproszę mojego wydawcę, firmę McMillan, aby przesłał ci kopię natychmiast, gdy tylko otrzymam twoją odpowiedź. Naszym jedynym pragnieniem jest, aby skoro dobrzy ludzie w waszym kraju dążyli do kontynuowania swojej naturalnej świadomości Boga, dlaczego nie dać im możliwości przeczytania książki pełnej filozofii i nauki, interpretującej rozwój jasnego rozumienia prawdy, czyli, świadomość Boga, i w ten sposób jest rzeczą bardzo naturalną jednoczyć i zadowalać wszystkich obywateli.”

 

Przybywając do Moskwy, Śrila Prabhupada zasiał małe ziarno, które teraz zamienia się w duże i potężne drzewo. 

Widziałem na Świecie wiele świętych miejsc i różne zachowania ludzkie, wiem że człowiek pragnie miłości i opieki swojego bóstwa, anioła czy Boga. Na tym opisanym wyżej przykładzie chciałem przedstawić, jak Naród Rosyjski będący w niewoli ideologii komunistycznej pragnął połączenia się z Bogiem. Po upadku ZSSR nastąpił bum, wszystkie religie zaczęły się odradzać, gdyż człowiek nie może żyć w samotności bez Boga, bez religii i wiary w istnienie Najwyższego Absolutu. Tylko kompletni ignoranci twierdzą inaczej.

Żródła:

  1. W niniejszym tekście wykorzystano materiał zaczerpnięty z vasudeva.ru iz magazynu Back to Godhead o wizycie Śrila Prabhupada w 1971 roku, – http://gauragorsk.ru/index.php/rubriki/118-spetsialnye-rubriki/1968-vizit-shrily-prabkhupady-v-moskvu-20-25-iyunya-1971-goda  – (dostęp 7-09-2021)
  2. Письмо Шрилы Прабхупады Правительству СССР, List Śrila Prabhupada do rządu ZSRR, http://gauragorsk.ru/index.php/rubriki/118-spetsialnye-rubriki/1971-pismo-shrily-prabkhupady-pravitelstvu-sssr  – (dostęp 7-09-2021)
  3. A. Kotowiecki, Mathura i Vrindavan w Indiach, miejscowości związane z Kryszną i jego naukami, http://pressmania.pl/mathura-i-vrindavan-w-indiach-miejscowosci-zwiazane-z-kryszna-i-jego-naukami/?fbclid=IwAR30HnjxuvzKNXyI634ull-slgOYyHv58fnpXnOOemhPMj09PT85DeQLNN4  – (dostęp 7-09-2021)
  4. A. Kotowiecki, Dwarka starożytna stolica Śri Kriszny, http://pressmania.pl/dwarka-starozytna-stolica-sri-kriszny/?fbclid=IwAR2u-B0NqNQaVQZtMvQRNxow3y7lmTzl73Q4yvh_z1cedgKqePo0ll0692I   – (dostęp 7-09-2021)