Mój ulubiony wicemarszałek znalazł się w gronie posłów, którzy podpisali się pod najnowszą wersją projektu ustawy mającej podobno dokonać przełomu w walce z pandemią (druk sejmowy nosi symboliczny numer „1981”). Niestety nie będzie twarzą tej ustawy, bowiem do tej roli wytypowano bliżej mi nieznanego posła Rychlika, z wykształcenia jak czytam farmaceutę.

Lex-Rychlik wydaje się zdecydowanie doskonalsza od niesławnej pamięci lex-Hoc, która dokonała żywota po wielu tygodniach medialnej egzystencji. Lex-Rychlik zawiera bowiem nowatorskie na skalę europejską, a być może nawet globalną rozwiązanie, które przenosi z państwa odpowiedzialność za egzekwowanie tzw. reżimu sanitarnego na pracodawców oraz tych pracowników, którzy uznają, że zostali zarażeni Covid-19 przez kolegów i koleżanki z pracy.

„Pracownik (…) może złożyć pracodawcy (…) wniosek o wszczęcie postępowania w przedmiocie świadczenia odszkodowawczego z tytułu zakażenia wirusem SARS-CoV-2 przysługującego od pracownika, który nie poddał się testowi diagnostycznemu w kierunku SARS-CoV-2” – brzmi najważniejszy artykuł ustawy, nad którym pracowały od tygodni tęgie głowy.

O ile zatem dobrze zrozumiałem tę piękną prawniczą polszczyznę, zarażeni będą mogli już wkrótce dochodzić odszkodowań przed sądami powszechnymi. O ile oczywiście dożyją ogłoszenia wyroku.

W ten oto sposób rozwiązawszy problem pandemii, rząd będzie mógł już w marcu – gdy tylko lex-Rychlik przejdzie przez Senat, stale sabotujący ekspresową pracę Sejmu – powrócić do prostowania Polskiego Ładu.

Czytaj więcej.

Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.