To już trzeci rok, jak Tato nie przychodzi po papierosy, zupę i pooglądać sobie setny raz „Ogniem i mieczem”. Dużo o Nim myślę, przeglądając się w Tacie jak w lustrze. Mamy wiele ze sobą wspólnego. I wady, i zalety. Coś, o co go niegdyś oskarżałem i miałem do Niego pretensje, powtarzam za Nim, jakby wbrew swojej woli. Z drugiej strony po latach doceniam to wszystko dobre, co było Jego udziałem i za jego przyczyną się działo, a czego wcześnie nie zauważałem.

Tato był jak jesienny, październikowy ciepły wiatr. Pojawiał się i znikał, czasem na kilka dni lub tygodni. W tym Jego pojawianiu się i znikaniu nie było żadnej regularności. Przemykał wąskimi uliczkami Cieszyna, zahaczając obowiązkowo o kwiaciarnię Mariusz, czasem o „Społem” i cukiernię Bajka. Widywano go w Barze Kurczak, gdzie zawsze znajdował interlokutorów w postaci pań Ań.

Długi czas miałem do Niego żal, że nie dość, że mając w sumie dobrze płatną pracę, nie zostawił mi i mojej siostrze nic materialnego, przeciwnie musieliśmy się sądownie zrzekać jego długów. Był owszem lekkomyślny, ale na pewnym etapie już nad tym nie panował. Starał się być dobry jak potrafił najlepiej. Roznosił po całym Cieszynie bezpłatną gazetkę „Wiadomości Ratuszowe”. Zbierał orzechy i jabłka, rozdawał je następnie ludziom. Kradł im czas swoimi opowieściami o tym, jak to kiedyś było. Czasem zasypiał w jesiennym lub wiosennym słońcu na ławce w Parku Pokoju.

Tato odszedł po cichu. Po prostu zgasł w swoim mieszkanku na ul. Motokrosowej. Prawdopodobnie w nocy z 31.10 na 1.11. Zgrał się ze wszystkimi Świętymi. Załapał się na niebiańską promocję. Gdy sprzątałem z siostrą Jego pokój, czułem obecność Taty, jakby chciał się ze mną pożegnać poprzez zapach, dotyk i lawinowo spadające wówczas na mnie wspomnienia.

Kiedyś myślałem, że On jest mi coś winien, i mam prawo od niego wymagać. Teraz myślę, że zrobił ile potrafił i zostawił mi w spadku coś, czego do tej pory nie doceniałem. Zapał do podróży i głód świata, i to że największym kapitałem jest przyjaźń, z ludźmi których cenimy i którzy są w stanie wiele poświęcić z tego co mają, by nam było choćby lżej.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.