Zatem po całych miesiącach żenującego scholzowania mieliśmy gwałtowny zwrot akcji.
Najpierw Brytole postanowili złamać tabu czołgowe i zadeklarowali Challengery 2 w liczbie 14.
Potem Polska powiedziała z wrodzonym sobie taktem, że przekaże Ukrainie coś ze swoich Leosiów czy Szolcu się zgodzi czy nie.
Na to Niemce zaraz powiedziały, że nikt ich i tak o zdanie nie pytał, więc o co kaman, no cóż, notuję to na pamiątkę wielkich osiągów polskiej dyplomacji.
Z drugiej strony przedszkolnego ogródka naszych polidiotyków popisał się Radzio S. uczonymi uwagami co to on sobie nie myślał i kiedy. Wart pac pałaca chciałoby się rzec, a oni dwaj – pajaca.
Trudno wyznać, na taki wybór nas skazali, taka przebodli nas opozycją.
Wracajmy do czołgów.
Potem kolejny przedszkolak – Szolcu @Bundeskanzler – powiedział, że on Olafik da zabawki, jak Józiek da pierwszy. Oczywiście żenujących barw w tej sytuacji dodawało to, że chodziło o te czołgi a nie zabawki.
Na to Józiek Bajden powiedział, dobra Olaf, dobra, poczymej mie bobofruta. I ogłosił dwa dni temu, że okej, jak to takie ważne – proszę USA przekażą pierwsze 10 albo 11 czołgów M1 Abrams. Chociaż sensu to nie ma, bo ilośc czołgów aptekarska, obsługa z dala a nie z bliska jak coś się spierdzieli, no ale dobra chcesz szolcu, masz Szolcu.
Potem okazało się że jednak więcej trochę. 31 sztuk.
No i posypało się jakby jakaś lawina ruszyła i ja dostrzegam w tej lawinie dwa sensy.
Pierwszy sens to taki, że wreszcie ktoś zaczął myśleć nie o tym by kupować sobie dobre samopoczucie wysyłając na tym co mu zbywa, albo wyliczył sobie, że mu nie uszczupli więcej niż 7,245% zasobów własnych, ale, że ktoś zaczął myśleć, zbiorowy mózg formatu Rammstein jak Ukraina ma sobie stworzyć system wojowania.
Bo wiecie te miesiące dawania a to sześciu haubic, a to dwunastu moździerzy, a to pięciu czołgów to był i zapewne jest koszmar służb logistycznych Ukrainy. Bo jak na przykład naprawić uszkodzenia, nawet nie bojowe, wozu bojowego, który występuje w kilku egzemplarzach tylko w jednej brygadzie, która na dokładkę cześć sił odtwarza (i tam jest ich pięć na przykład), a część walczy pod Bachmutem albo Wułhedarem?
Poza tym pisałem wiele razy, że wojsko to są takie złożone klocki.
Oczywiście to są ludzie, tak, którzy muszą przemóc strach, stres, wyjść w pole i coś zrobić. To prawda, ale od strony całych sił zbrojnych – klocki, mechanizm. Te klocki muszą do siebie pasować, być w razie czego wymienne jako pojedyncze klocki, albo całe gotowe całości złożone z klocków kilku.
Takim zespołem kilku klocków, który może działać samodzielnie w Ukrainie jest brygada. Jest ich kilka typów, ale weźmy te najbardziej powszechną – zmechanizowaną. Ma jeden batalion czołgów, i trzy lub cztery bataliony piechoty zmechanizowanej. Cztery albo pięć klocków. Klocki muszą być jednorodne. Czyli taki batalion czołgów powinien mieć wozy jednego typu. Wtedy jest ten sam typ paliwa, amunicji, znane elementy zamienne etc. Podobnie bataliony zmechanizowane, czyli takie co to jeżdżą za czołgami na gąsienicach bojowych wozów piechoty czy transporterów.
Brygada która będzie miała nawet bardzo nowoczesne, ciężko opancerzone Challengery 2 w jednej kompanii batalionu czołgów, ale w dwóch pozostałych np. T-64 ukraińskiej produkcji i polskie T-72M1R a w zmechach będzie miała jeden batalion na M-113, drugi na BWP-1, a trzeci z braku sprzętu będzie tak naprawdę batalionem zmotoryzowanym i będzie jeździł na pickupach od #Exen-a – będzie mniej efektywna niż brygada która będzie miała nawet mniej nowoczesne, ale monotypy – np. same T-72, same BWP-1, same haubice „Goździk”.
Będzie ją łatwiej zaopatrzyć, łatwiej będzie serwisować uszkodzony sprzęt – chociażby poprzez wymiany podzespołów miedzy pojazdami, dowódcy będzie łatwiej dowodzić bo będzie znał sprzęt, wiedział jakie są jego możliwości, wady, zalety i że są one mniej więcej jednorodne.
Nadążacie jeszcze?
No i teraz te dostawy – w tym nie tylko zachodnich wozów, ale zapowiadane (i niezapowiadane) resztek sprzętu produkcji z czasów ZSRR wyglądają wreszcie na sensowne. To znaczy nastąpi pewnie koncentrowanie sprzętu w brygadach, będzie go na tyle, że niektóre będą w całości przechodzić na sprzęt NATO, a pozostałe będą przejmować pozostały sprzęt, nawet gorszej jakości, ale który wystarczy jednostkom które trzeba niestety ciągle trzymać w rejonie Kijowa czy granicy z Białorusią.
Przy okazji, ku uwadze fundamentalistycznym pacyfistom, którzy cokolwiek by się nie działo, zawsze szerzą bzdury o dominacji kompleksu militarnego nad światem – patrzajcie co się dzieje. Trzeba zaopatrzyć średniej wielkości kraj i średniej wielkości armię przez unię 27 państw i one nie mają zdolności produkcyjnych. Wszystko idzie z magazynów mobilizacyjnych. I z rozpaczą w oczach, bo naprawdę nie istnieje niemal bieżąca produkcja. Przez trzydzieści lat świat zachodu raczej się rozbrajał.
A produkcja uzbrojenia to nie jest hodowla bambusa, że sadzisz i rośnie. To jest złożony proces, ponowne postawienie linii produkcyjnej czy uruchomienie na nowo trwa, nie dzieje się z poniedziałku na wtorek.
Można powiedzieć, że jeżeli w dającej się przewidzieć przyszłości jedynym realnie zagrażającym Europie państwem jest chora rosja – to Ukraina kupuje reszcie czas, całe dekady na to, żeby być gotowym.
To nie abstrakcja.
To dlatego mała Estonia, granicząca z rosją podjęła niezwykła decyzję i postanowiła oddać Ukrainie nie to że 24 armaty FH70. Ona postanowiła oddać Ukrainie po prostu całą swoją artylerie polową.
Podobnie jak postanowiła to zrobić Dania.
Małe kraje,
wielki szacunek,
wielka odwaga.
Ale też rozsądek. Póki armia rosyjska krwawi na Ukrainie, a krwawi potężnie – nie jest w stanie nawet pomyśleć o niesieniu swojego parszywego miru komukolwiek innemu. Ruski Wietnam? Afganistan?
Nie.
Przy Ukrainie Afganistan, Czeczenia, Wietnam to były pieszczoty.
I teraz sens drugi.
Bo mówiłem, że to wszystko ma dwa sensy.
Ten jeden to sensowna postać, kształt sił zbrojnych, hybrydowych, niejednorodnych natowsko-nienatowskich, jaki można wreszcie z czołgami, bojowym wozami piechoty, kołowymi wozami piechoty zacząć budować. To już nie donacje, jałmużna, ale poważne zaopatrzenie.
Ale kiedy okazało się, że ledwo wypiliśmy setkę za Abramsy, Leopardy, Bradleye, Warriory, Mardery, Challengery – poszła fama, że samoloty F-16 z uzbrojeniem też nie są wykluczone.
Przypadkiem się okazało, że ukraińscy piloci, technicy już od wielu lat zapoznają się gdziesik z tym jak używać prawidłowo F-16.
Przypadek? Nie sądzę.
Tutaj pierwsza otworzyła usta Holandia. Też mały kraj. Skąd w nich ta determinacja, zapyta ktoś? Ano powiem – karma wraca władzimirze siurkowiczu.
Zestrzeliliście MH17?
Wśród 298 zabitych wtedy cywilów było 193 obywateli Królestwa Niderlandów.
I teraz mała Holandia ma 193 powody, żeby w w sytuacji kiedy można rosji dołożyć w dziób, albo nogę podstawić, nie odkładać tego na później.
A jaki jest ten drugi sens, zapytacie?
Otóż moim zdaniem Mordor i moscow morgul rośnie w siłę. I to rośnie szybciej niż się spodziewano. Nie jakością, ale ilością. Nie dzielnością, ale tępą dyscyplina i obietnicą łupów oraz gwałtów.
Nowy moskiewski głównodowodzący na przykład nakazał żołnierzom się golić. Śmieszne? Tak i nie. Bo to tylko jeden z sygnałów, że wzmaga się dyscyplinę. Ściąga się łańcuch, wybiera smycz, żeby trochę przypomnieć gończym psom komu służą i że maja słuchać. Na słuchaniu się polega zdolność zaczepna nazgulców.
A jak się smycz ściąga to potem się puszcza. I ten czas robi się bliski. Prawdopodobnie ktoś z wiedzących więcej powiedział w Rammstein jakoś tak:
– Panowie i Panie, oczywiście nowe ruskie T-90 nie są tak dobre jak te starsze z naszą elektroniką, ale u ruskich tak to bywa, że czasem masa zamienia się w jakość. Ostatecznie wygrywa ten, kto narzuci swoją wole drugiemu, licznik start jest tylko czynnikiem dodatkowym. Armia Czerwona od 1941 do 1945 niezależnie czy wygrywała czy przegrywała ponosiła wyższe straty od Wehrmachtu a i tak koniec końców- wygrała. I teraz jest tak, że postawiliśmy wszystko na wspieranie wolnej Ukrainy. jeżeli to spierdolimy, to dziura w prestiżu zachodu, NATO będzie nie do odrobienia. Ukraina to – z całym szacunkiem – nie jest Afganistan. Skoro zatem powiedzieliśmy jak tu jesteśmy w Rammstein A – to zapierdalamy razem cały alfabet do Z, Ź, Ż. Nie ma miejsca na hamletyzowanie.
Ta. szczególnie to ostatnie.
Moim zdaniem laika, ktos wie, że skoro zima jest wiecznym listopadem, to rozstrzygnięcie nastąpi wiosną. Najwyraźniej są dane, że może być źle, gorzej niż teraz i trzeba dać naszym nie ilość, bo nie ma jak, ale jakość do łapy, która będzie miała szansę zrównoważyć ilość. I stąd ta fala.
Jest determinacja, nie ma entuzjazmu, bo przeczucie jest takie że mordor mimo przegranej znowu zbiera siły.
I będzie pewnie ta jak w tej cześci świata bywało wiele razy.
Bitwa zaczepno-odporna. Jedyna metoda słabszych, co od wieków mocują się a to z Ordą, a to Osmanami a to z moskwą. Najpierw przyjmujesz uderzenie przeciwnika częścią swoich sił, starasz się go spowolnić, oddać trochę terenu, dać mu się rozciągnąć, najlepiej nieregularnie, a potem, kiedy przeciwnik wykorzystał już co miał i nie uzyskał (oby) przełamania, walisz odwodem. Nie musi być liczny. Pod Marengo Napoleon w zasadzie przegrał, odwody którymi zmienił wygraną Austriaków w ich klęskę były cząstką zaledwie tego z czym zaczynał bitwę, głownie dywizja Desaix’a, który zresztą przypłacił chwile chwały – życiem.
A my jesteśmy tym Rohanem, co powinien dawać odpowiedź.
Dzień po dniu, uparcie, tam gdzie kto jest i co robi. Widzialnie i niewdzianie, uczynkiem i zaniechaniem, bez ustanku.
Do tego też jest potrzebna siła, wytrwałość i hart
czego i Wam serdecznie życzę.
Na zdjęciach – klocki systemu – poznajcie się.
______________________________________________________________
Wracam do starych zrzutek – UA Future 3 lutego jedzie z kolejną partia zaopatrzenia, Akcja Zima zebrała na razie 54% zakładanego budżetu, dajcie tam swój input jak możecie. Niebawem Jacek Cielecki rusza z kolejnym konwojem UA Future a tu zrzutka na akcję zima trwa – https://zrzutka.pl/88d5ug
Ciągle też trwa zbiórka dla Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics sygnowana przez wydawców z projektu Wyleczyć z wojny – 95% ze środków przekazanych poszło już do batalionu, czekam obecnie aż się uskłada większa kwota do przewalutowania, czemu nie. Najdłuższa zrzutka tej wojny, założyliśmy ja z koleżeństwem wydawcami 24 lutego 2022 roku i nie ustajemy, wiekszośc z 66 tysięcy jakie sa na liczniku juz trafiła do odbiorców, czekam az zbierze się znowu jakaś większa kwota żeby ją przewalutować i wysłać – https://zrzutka.pl/r88stc
Trwa też zbiórka na samochód od Team-Concept, pojazdy specjalne i łodzie Alucoria DINO519, bez obaw, podwozie mercedesa, będzie ja naprawiać. Czołgu ze zrzutki nie kupimy, ale autko pancerne – czemu nie? https://zrzutka.pl/hwcxf6
ja zaś dziękuję za wszelkie udostępnienia, objawy życzliwości i wsparcia, każde słowo, szer, komentarz, kawa postawiona w buycofee.to uświadamia mi, że pełnię jakiś rodzaj nieformalnej służby społecznej. Moja służba na tym tutaj polu ma charakter w pełni woluntarystyczny. Nikt ode mnie tych tekstów nie kupuje, nikt mi za nie nie płaci, a zarazem to są realne godziny w necie, kiedy nie robię nic innego. I tak będe to robił, ale jakby ktoś chciał odwdzięczyć się stawiając mi iwrtualna kawę – bez obaw, wszystko wypiję. buycoffee.to/radek_wisniewski
Autor: Radosław Wiśniewski
Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.
Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74
Zostaw komentarz