Kogo nie było wtedy na Placu, ten nie wie, czym może być wiatr. Wiatr fizyczny – którego podmuchy sięgają aż do kości, a zarazem metafizyczny – przenikający ‘serca i nerki’, budzący bojaźń i drżenie.
Nigdy wcześniej żadnego człowieka nie żegnano w podobny sposób. Media pisały o “globalnej żałobie”. Nawet w państwach laickich i niekatolickich opuszczono flagi. Na pogrzeb Jana Pawła II przyjechali królowie, ponad dwustu prezydentów i premierów oraz 4 miliony ludzi. Ani ogromny Plac św. Piotra, ani pobliska Via della Conciliazione nie mogły ich pomieścić, więc w kilkunastu symbolicznych miejscach Rzymu ustawiono telebimy, wokół których gromadziły się ludzie.
Na placu św. Piotra miejsca były rezerwowane wedle sektorów. Mieliśmy wejściówki ale dopiero na miejscu się okazało że skierowano nas do krzeseł stojących w bezpośredniej bliskości ołtarza. Obok mnie usiadł John Kerry, który rok wcześniej rywalizował z George’em W. Bushem w wyborach prezydenckich i przegrał. Zapamiętałam go, bo poruszał się o kuli i sykał wstając czy siadając; po długim locie musiała boleć go chora noga. Jak potem sie dowiedziałam monarchie brytyjską reprezentował książę Karol, choć właśnie tego dnia miał brać ślub z Camillą Parker-Bowles. Ale Anglia musiała przysłać kogoś bardzo ważnego, bo po 450 latach od ekskomunikowania okrutnika i żonobójcy Henryka VIII, to JP2 przywrócił stosunki dyplomatyczne z Brytyjczykami.
Nigdy z taką jaskrawością nie odczułam dostojnego piękna bazyliki św. Piotra z otulającymi plac ramionami kolumnady.
Po przekątnej widzieliśmy w oddali delegację polskiego parlamentu. Pani poseł Senyszyn nieustannie wstawała zapewne pozując do zdjęć, a dwaj nierozłączni wtedy posłowie Michał Kamiński i Bielan przechadzali się między rzędami i gadając przez telefon, aż służby musiały ich uspokajać.
Świeciło ostre wiosenne słońce. O godzinie 10 drewniana trumna opuściła bazylikę. Postawiono ją na ziemi. Gdy kard. Ratzinger kładł na niej otwarty Ewangeliarz jeszcze było spokojnie. Wiatr ruszył do ataku, gdy z bazyliki wylewał się strumień kardynałów; a było ich chyba stu czterdziestu.
Wicher nabierał mocy: zrywał z głów piuski, łomotał ornatami, a te unosiły się, plątały, oślepiały właścicieli. Czerwień drgała, wirowała, furkotała, jak w apokaliptycznej wizji. Widzący to, zahipnotyzowani, wstrzymywali oddech. Tylko główny celebrans Joseph Ratzinger pozostał niewzruszony. Wszak wszystko było doskonale przemyślane i przygotowane wedle odwiecznego, sprawdzonego rytmu: wspaniałe głosy śpiewających, dobór tekstów i psalmów. I w perfekcyjną harmonię wkroczył gość niezaplanowany: zimny, surowy wiatr.
Wpierw powoli przewracał karty leżącego na trumnie Ewangeliarza, jak gdyby je czytał od lewa do prawa i z powrotem. A potem coraz szybciej, w końcu w szalonym tempie. Hiszpanka spokojnie czytała fragment Dziejów Apostolskich – „Bóg nie ma względu na osoby, ale w każdym narodzie miły jest mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie” – gdy księga zatrzasnęła się tak gwałtownie, że usłyszeliśmy stuknięcie.
Ludzie zamarli.
Po 18 latach, wciąż mam w oczach te obrazy. Wiatr wiał w całym Rzymie, ale poczucie wyjątkowości i napięcia ogniskowało się na niewielkiej przestrzeni przed bazyliką. Obserwatorzy próbowali komentować to na wiele sposobów, np. cytując Psalmy, w których wiatr obrazuje potęgę Boga: “Za rydwan masz obłoki, przechadzasz się na skrzydłach wiatru”, W księdze Ezechiela wiatr jest symbolem tchnienia życia: „Z czterech wiatrów przybądź Duchu i powiej po tych pobitych, aby ożyli” ; w Nowym Testamencie wiatr symbolizuje Ducha Świętego. W wyobraźni post-religijnej wiatr bywa obrazem zaślepienia.
Ta fotografia w nikłej tylko części oddaje to co się działo. A myśmy naturalnie (choć może szkoda) zdjęć żadnych nie robili.
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, publikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz