W przeciwieństwie do PiS, który jest antyrosyjski i proamerykański, Konfederacja jest partią antyamerykańską z silnym sentymentem do wakarowskiej polityki kontynentalnej. Ze wszystkich też formacji politycznych w Polsce, Konfederacja jest najbardziej antyukraińska.
Jednym słowem, Konfederacja bardzo chętnie zmieściłaby się w pozycji między Niemcami a Rosją, wspierając i Berlin i Moskwę w ponownym urządzeniu „Mitteleuropa” po swojemu. Konfederacja bowiem właśnie w USA widzi największe permanentne zagrożenie dla cywilizacji łacińskiej – dostrzegając w Stanach Zjednoczonych „wszelkie źródło” wynaturzeń w sferze obyczajowej a w Rosji – owego „katechona”, który wynaturzenia te brutalnie i bezwzględnie, ale jednak powstrzymuje.
Konfederacja jest też ugrupowaniem o silnej identyfikacji antysemickiej. Może jawnie antysemickie deklaracje są dziś tam nieco stłumione, ale na zapleczu wciąż całkiem widoczne. Poglądy w rodzaju tych, jakie zupełnie niedawno wygłosiła modelka Samuela Górska („Ja nie chcę żydostwa, nie chcę LGBT, nie chcę wielu rzeczy, które obecnie są. Tylko Konfederacja, mam wrażenie, zapewnia taką normalność.”) były lansowane na związanych z Konfederacją portalach i znikały jedynie wówczas, kiedy się „szum zrobił”. Trudno oczekiwać, żeby władze USA chętnie widziały takich partnerów w polskim rządzie!
Konfederacja deklaruje też libertariańskie poglądy gospodarcze, sprzeciwiając się programom socjalnym i wyrównywaniu szans regionów za pomocą polityk rządowych. Chętnie i ze zrozumieniem przyjmie zatem perspektywy „zarobienia” na współpracy z Niemcami, oferując tamtejszym inwestorom niskie podatki i szeroko otwarty rynek. Przypomnijmy też, że poseł Grzegorz Braun w Niemczech razem z AfD namawiał do zniesienia sankcji nałożonych na Rosję – właśnie jako „uderzających” w naszą gospodarkę.
Zarazem – jako partia skrajnie prawicowa, z wyraźnie antyeuropejskim nastawieniem, Konfederacja nie przyczyni się do poprawy naszych stosunków z Brukselą, lecz jedynie pogłębi izolację naszego kraju w Unii.
Wszystko to razem składa się w bardzo niepokojący obraz rosnącego znaczenia tych sił w Polsce, które domagają się zdecydowanej rewizji obecnego proatlantyckiego kierunku polityki zagranicznej Polski – i to właśnie teraz, kiedy zaczynamy widzieć wyraźne owoce współpracy z USA.
Rośnie mój sentyment do Konfederacji. Przemiany które dokonują się „w świecie zachodnim” idą z USA. Oczywiście, że alternatywą nie może być komunizm, czy postkomunizm, ale Konfederacja nie wzywa do uwieszenia się jakiegoś mocarstwa, ale szukania jakiejś ścieżki niezależności. Swoją drogą pewnie jest to praktycznie możliwe, ale jako idea słuszne. Oczywiście USA nie jest monolitem…
Nie jestem w stanie dopatrzeć się w Braunie rusofila. Chętnie poszukam informacji na temat jego namawiania do zniesienia sankcji. Na razie przyjmuję, że działał w dobrej wierze (sankcje uderzają w obie strony – dla kogo są bardziej bolesne i czy nas na nie stać to zależy od wielu czynników). Ze względu na brak wiedzy na temat umów z USA, pozostanę ostrożny w ocenie. W PIS najbardziej drażni mnie nachalna propaganda – brak wiary w prawdę no i postawa jakoś to będzie (kamienie milowe i dodruk pieniądza). Ponarzekałem ;). Serdecznie pozdrawiam.
A tak w ogóle to Bóg istnieje ;).