Technicznie to sprawa skazanego Wąsika miała być ogarnięta (słowo „rozstrzygnięta” nie przechodzi mi przez klawiaturę) w taki sposób, że jeden z trzech członków składu orzekającego wyznaczonych do jej sądzenia, „sędzia” Dalewski zaraz potem, jak się o tym dowiedział, przyjechał szybko z Bydgoszczy i wydał samodzielnie postanowienie (rozumiem, że bez uzgodnienia z pozostałą dwójką sędziów) o przekazanie tej sprawy do Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN, tam już czekał skład, który szybko rozstrzygnął odwołanie skazanego Wąsika.
Relacjonujący portalowi wp.pl tę sprawę Prezes Sądu Najwyższego, Sędzia Piotr Prusinowski określa sędziego Dalewskiego mianem „neo-sędziego”:
„Dzisiaj rano wyznaczam skład trzyosobowy, dzisiaj rano z Bydgoszczy, „co koń wyskoczy”, przyjeżdża neo-sędzia pan Romuald Dalewski, jednosoobowo wydaje postanowienie o przekazaniu tej sprawy do izby Kontroli Nadzwyczajnej”.
Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym przydziału spraw i wyznaczenia składu orzekającego dokonuje Prezes Sądu Najwyższego kierujący pracą danej izby.
A zatem pytanie, jakie nie zostało zadane w tym wywiadzie jest następujące:
Dlaczego Pan Sędzia Piotr Prusinowski jako Prezes Sądu Najwyższego wyznaczył do orzekania osobę nie będącą sędzią Sądu Najwyższego?
Sąd Najwyższy, jest przecież związany uchwałą trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. (BSA I-4110-1/2020; OSNKW 2020, z. 2, poz. 7), gdzie stwierdzono, że „Nienależyta obsada sądu w rozumieniu art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k. albo sprzeczność składu sądu z przepisami prawa w rozumieniu art. 379 pkt 4 k.p.c. zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego Sądu Najwyższego na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa ukształtowanej w trybie określonym przepisami ustawy z dnia 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2018 r. poz. 3).”.
Cytowana uchwala ma moc zasady prawnej, co oznacza, że jest nią związany każdy skład Sądu Najwyższego dotąd, dopóki sam SN od niej nie odstąpi w trybie przewidzianym prawem.
Wydaje się zresztą, że pogląd ten podziela
Pan Sędzia Prusinowski, który w wypowiedzi dla portalu wp.pl stwierdzil ponadto:
„W mojej ocenie Izba Kontroli Nadzwyczajnej sądem nie jest”.
Chaosu prawnego, jaki został po rządach PiS i wspierającego tę partię prezydenta Dudy, nie da się usunąć metodą Aleksandra Wielkiego – nikt nie weźmie miecza i nie przetnie tego węzła zwłaszcza, że ma on strażników w postaci prezydenta i instytucji takich jak Trybunał Konstytucyjny, Krajowa Rada Sądownictwa, Prokuratura (chociaż akurat Pana Barskiego można „czymś zająć”, skoro jest on ustawowo zobligowany do wykonywania szczegółowych poleceń Ministra Bodnara), o ukrytych w różnych instytucjach zwolennikach „ancien régime -u” nie wspominając.
Wydaje się więc, że trzeba to robić metodą „na sapera” i bardzo ostrożnie rozbrajać miny zostawione przez poprzedników.
Pan Sędzia Prusinowski chyba nie ma doświadczenia w saperce. Wszedł na tę minę, która wybuchła i wyrwała mu poczucie bezpieczeństwa płynące z zajmowanej funkcji.
Teraz zaś twierdzi, że to Marszałek Sejmu musi dalej ją rozbrajać decyzją o tym czy to, co dostał w sprawie skazanego Wąsika, jest w ogóle orzeczeniem Sądu Najwyższego.
Sprawa ta jest tylko egzemplifikacją tego z jakimi problemami przyjdzie się mierzyć w najbliższym czasie. Przede wszystkim jest jednak lekcją aby nie iść na kompromisy z bezprawiem, a pierwsze jaskółki takich pokus już się pojawiają zarówno wśród polityków, jak i – co widać na załączonym obrazku – sędziów.
Jesteśmy w stanie prawnej wojny domowej. Od tego, kto ją wygra, zależeć będzie przyszłość społeczeństwa obywatelskiego – albo będziemy rządzić w naszym domu, albo rządzić będą nami „wybrańcy”, którzy będą to robić coraz bardziej arbitralnie.
Dlatego należy wyciągnąć z niej wnioski. Rząd nie powinien uznawać i wykonywać żadnego orzeczenia wydanego z udziałem neo-sędziego. Izba Kontroli Nadzwyczajnej sądem nie jest, a więc odwołanie skazanego Wąsika nie zostało jeszcze rozpoznane. Marszałek Hołownia powinien przekazać je jeszcze raz do Sądu Najwyższego.
Koniecznie zapoznać się z:
http://pressmania.pl/sad-najwyzszy-czy-23-stycznia-miala-miejsce-proba-hybrydowego-zamachu-stanu/
I nie pisać bzdur.