Na nasz Uniwersytet przyjechała inspekcja państwowa. Rektor pan za pośrednictwem Kierownika Działu kazał na ten czas przegonić pracowników z jednego pokoju, żeby zrobić miejsce dla komisji. Wstawiono do niego najdroższe meble a także osobisty barek Rektora pana, w którym znajdowały się napoje alkoholowe z prawie każdego zakątka świata. Rektor pan osobiście doglądał czy wszystko jest OK.
Inspekcja państwowa rozpoczęła pracę od wizytacji garażu podziemnego.
– To są bezdomni? – zapytał zdziwiony inspektor wskazując palcem na śpiących na kartonach pracowników Uniwersytetu.
– Nie, nie – to taki rodzaj czilałtu dla naszych pracowników, lubią się na jakiś czas poczuć bezdomnymi, żeby później lepiej zamieszkiwać swoje domy. To taki program pionierski w skali kraju i Europy – tłumaczył Kierownik Działu.
– A nie zimno im tam jest? – zapytał inspektor.
– Nie, bo oni wciąż piją samogon z gąsiora. Nigdy go nie brakuje. Sam Rektor pan co jakiś czas zjeżdża na parking i sprawdza, czy w gąsiorze jest samogon. Gdyby go bowiem zabrakło, to skacowani pracownicy gotowi byliby wszcząć rewolucję, a to ostatnia rzecz jakiej Rektor pan sobie życzy. On pragnie utrzymywać bowiem pracowników w stanie umiarkowanego niezadowolenia.
– O, tamten przewrócił się na drugi bok – wskazał palcem inspektor.
– Do piątku jako tako przetrzeźwieje i będzie w pracy. – odpowiedział Kierownik Działu.
– To on od poniedziałku nie pracuje? – zapytał zdziwiony inspektor.
– W poniedziałek to on zaczyna pić i zanim przetrzeźwieje jest piątek. My tutaj szanujemy prawa pracownicze do chlania i palenia papierosów bez filtra. – objaśnił Kierownik Działu.
– Jedźmy teraz do Biblioteki – zaordynował inspektor.
W Bibliotece był tłum studentów i kolejka do czytania książek. Inspektor był zaskoczony bardzo pozytywnie. Tłum ten był sztucznie wywołany gdyż normalnie w Bibliotece prawie nikogo nie ma. Ale Dziekan zmobilizował odpowiednie zasoby na czas wizytacji.
– A dlaczego czyta pani książkę do góry nogami? – zapytał inspektor.
– A to książka ma nogi? – odpowiedziała studentka gasząc inspektora. – Czytam tylko to, co chcę przeczytać i uwielbiam teksty wsteczne, takie naopak pisane. To mnie uwzniaśla.
– Wystarczy, powiedział inspektor, teraz spotkanie z kadrą w celu omówienia tego i tamtego. Prowadź pan – powiedział inspektor do Kierownika Działu.
Na naszym uniwersytecie znajduje się taki tajemniczy pokój, w którym o każdej porze dnia i nocy znajduje się 12 pracowników, sześć kobiet i sześciu mężczyzn. Wszyscy przygotowani do odpowiedzi na najtrudniejsze pytania. Zachwalający nasz Uniwersytet. Wszyscy pod krawatem.
To do tego pokoju zaprowadził Kierownik Działu inspektora.
Inspektor zamieniwszy słowo z poszczególnymi pracownikami stwierdził, że nie mają oni nic sensownego do powiedzenia.
– A teraz na dach poproszę – powiedział inspektor.
– No dobrze – odpowiedział Kierownik Działu – ale to trzeba kamizelkę ubrać.
– Ubiorę, a wie pan dlaczego na dach chcę wyjść? – zapytał inspektor.
– No nie wiem – odpowiedział spłoszony Kierownik Działu.
– Bo stamtąd gwiazdy widać – odpowiedział inspektor. – Prawdziwe takie, nie symulowane.
Zostaw komentarz