„Decyzja Ministra Sprawiedliwości Waldemara Żurka w zakresie zawieszenia mojej żony, sędzi Małgorzaty Hencel-Święczkowskiej w pełnieniu funkcji prezesa sądu i rozpoczęcie procedury odwołania na 3 miesiące przed zakończeniem jej ostatniej kadencji ma charakter personalny i jest przejawem zemsty” – napisał Święczkowski.
Ma rację, że ma charakter personalny. Być może jest przejawem zemsty. Ale czy naprawdę czego innego należało się spodziewać? Przecież Ziobro, Swięczkowski et consortes robili dokładnie to samo!
Jedyne, co mnie dziwi, to że po wyborach nie zrobiono niczego z KRS, a wsadzając tam polityków zwycięskiej koalicji de facto uprawomocniono posunięcia PiS.
Tylko ostre, radykalne posunięcia będą podstawą do napisania nowego prawa, które na dłuższy czas zakończy tak ostrą, dewastującą państwo, wojnę elit. Lecimy bowiem na ścianę. Pierdołowaty Bodnar nie nadawał się do roli Ministra Sprawiedliwości. Mam nadzieję, że Żurek to będzie inna liga.
Inna liga nie miałaby na koncie 64 postępowań przeciwko jego zawodowym błędom, które zniknęły z szaf KRSu, rozwalonych łomami gdy jego poprzednik dokonywał pierwszej części przywracania siłą „praworządności”, nie utajniłaby stanu majątkowego i nie procesowała się 5 lat przeciwko myjce oraz odebraniu żonie wypłaconych córce alimentów. To nie jest inna liga, a jeśli to owszem, liga więzienna, bo taki typ powinien gnić za kratami za oszustwa a nie zostać …. Ministrem. Więc Bodnar, mimo że nie mniejszy gangster, to była przy nim EUropa a to jest co najwyżej pański ziomal z pińskich błot. I owszem lecicie na ścianę, ale bez hamulców i ta ściana wasz lot zakończy. Pewno nie będzie co zbierać. Mała strata, krótki żal.