Jeszcze nie tak dawno nasz umiłowany przywódca Tusk z uśmiechem na twarzy siorbiąc jakiś płyn z talerza mówił w kierunku kamery: – dobry ten żurek, co? Najwyraźniej jednak zamiast na zakwasie warzyć go musiał na jakimś zacierze, bo kwaśnieje on w sposób niemiłosierny. 😉

Lata temu na nieistniejącym już portalu 3obieg.pl twórczo rozwinąłem ideę księdza J. Tischnera. Otóż do czterech wymienionych przez niego prawd dodałem piątą – sprawiedliwości.

Dla wielu ta prawda wydaje się najważniejszą, bowiem z czasem staje się obowiązującą, gdy już nie przysługują od niej środki zaskarżenia. Implicite taka prawda sądowa wywołuje u znacznej części przedstawicieli nadzwyczajnej kasty nieodwracalne zmiany w mentalności.

Skoro ich słowo wygłaszane na sądowej sali staje się ostateczne, co oznacza, że mogą kształtować opis rzeczywistości w sposób dowolny, zaczynają cierpieć na coś, co jeszcze przed wyborami 2015 r. celnie nazwał Janusz Wojciechowski syndromem boga.

Niegdysiejsze rzymskie porzekadło Roma locuta zastąpiło nowe – curia locuta, causa finita.

To trzeba mieć na uwadze, słuchając wypowiedzi następcy Bodnara, niejakiego Waldemara Żurka.

Przecież to człowiek, który dwie dekady z okładem był sędzią, z czego gros czasu w sądzie okręgowym co oznacza, że często występował w II instancji i wygłoszone przez niego zdanie było ostateczne. Przynajmniej na tym padole.

I znowu podeprzyjmy się Starożytnymi.

Consuetudo altera natura est mawiali Rzymianie, co po polsku znaczy – przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka.

Magister Żurek, choć jest już tylko ministrem w wyjątkowo kiepskim rządzie, mentalnie pozostał sędzią.

Stąd właśnie bierze się ten jego wrzask i tupanie, gdy tylko jakiś Organ nie postępuje tak, jak on wcześniej werbalizował.

Mieliśmy już żenującą wypowiedź skierowaną do Prezydenta, gdy Żurek wyznaczył mu czas na dokonanie zaprzysiężenia osób wybranych do… nieistniejącego wg sędziego Żurka Trybunału Konstytucyjnego.

Teraz kolejny cios – Trybunał Konstytucyjny uznał, że Prezydent nie musi wcale zaprzysięgać ludzi wybranych w sposób budzący co najmniej wątpliwości.

No i Żurek wybuchł.

Prawdopodobnie ukuta z jego udziałem intryga poszła na drzewo, zatem wściekły „drwal” dał upust frustracji.

W wypowiedzi dla polskojęzycznego Onetu wali:

– Tak wyglądają tzw. wyroki na zlecenie. Nie chcę tego nawet komentować. Właśnie po to naprawiamy trybunał, żeby tam odbywało się orzekanie, a nie swego rodzaju polityczny cyrk.

Myślę, że z częścią tej wypowiedzi można było by się zgodzić. Otóż cały ten przyspieszony wybór z rażącym naruszeniem procedury plus następczy Cyrk Czarzastego traktowane razem w istocie stanowią cyrk polityczny.

Żurek nie zauważa jednak oczywistej oczywistości. Otóż w tym cyrku przyszło mu robić za małpę, na dodatek odrażającą.

Już tylko moment dzieli nas od chwili, gdy Tusk zastąpi ją… koniem. 😉

Pyrsk, dobrzy ludkowie!

12.05 2026