Polska rzeczywistość społeczno-polityczna naznaczona jest śladami długotrwałej podległości wobec zewnętrznych sił, co wyraźnie widoczne jest zarówno w działaniach elit, jak i w codziennych postawach dużej części społeczeństwa. Postkolonialne schematy myślenia, tak silnie obecne w naszym kraju, wyrażają się przede wszystkim w orientacji na zewnętrzne ośrodki siły, potrzebie uzyskania aprobaty z zagranicy oraz braku wiary w autentyczność własnych doświadczeń czy rozwiązań. Ten fenomen nie jest abstrakcyjnym konstruktem intelektualnym, ale realnym wzorcem zachowań, oddziałującym na wszystkie poziomy polskiego życia publicznego. Szczególnej uwagi wymaga jednak grupa społeczna, którą określam mianem „pieszczochów danego systemu” – ludzi silnie osadzonych w realiach PRL, którzy dzięki koniunkturalnym przekształceniom lat 90. zostali zassani przez nowy kapitalistyczny ustrój za sprawą konwertującego się aparatu PZPR i służb bezpieczniackich.
Postkolonialność w praktyce elit
Przejawy postkolonialnej mentalności dostrzegalne są na każdym kroku w działaniach polskich elit politycznych oraz gospodarczych. Widać to w orientacji na tzw. „centrum” – czy to Brukselę, Waszyngton, Berlin, czy Londyn. Rozstrzygające decyzje często są uzależniane od opinii międzynarodowych ośrodków, a sukcesy krajowe legitimizuje się dopiero wówczas, gdy znajdą potwierdzenie w zagranicznych raportach, rankingach czy mediach. Podobnie w debatach publicznych ocenia się „europejskość” rozwiązań politycznych, przyjmując za aksjomat, że poglądy formułowane na Zachodzie mają większą wagę i sens niż lokalne tradycje czy doświadczenia.
Częstym zjawiskiem jest także fajnoPolactwo – termin opisujący specyficzną postawę wybranych środowisk, dla których bycie „fajnym Polakiem” oznacza naśladowanie zachodniego stylu życia, sposobów debaty czy nawet kodów językowych. Takie osoby nie tylko akceptują własny niedobór, lecz wręcz celebrują swojej niższości wobec Zachodu. Część miejskich, wykształconych elit z duma przyznaje się do „europejskiego stylu myślenia”, a zarazem deprecjonuje wszystko to, co kojarzy się z lokalnym dziedzictwem, określając je jako „obciachowe” czy wręcz „zaściankowe”. Wydaje się, że miernikiem sukcesu – w rozumieniu tych grup – jest skuteczność adaptacji do zachodnich standardów, nawet jeśli odbywa się to kosztem własnej tożsamości.
Wyborcy i społeczeństwo postkolonialne
Postkolonialna mentalność to jednak nie tylko kwestia elit. W społeczeństwie powszechnie pokutuje przekonanie, że polskość jest czymś „gorszym”, a „prawdziwa nowoczesność” przychodzi z Zachodu. Przejawia się to chociażby w podejściu do marek, produktów, wyborów życiowych, a nawet w ocenianiu działań rządu czy instytucji publicznych. Produkty polskie są często oceniane jako „z drugiej półki” wobec zachodnich, a własny kraj długo traktowany był jako „cywilizacyjnie opóźniony”.
Typowe zachowania wynikające z tego kompleksu niższości to: wybiórcza adaptacja zachodnich wzorców (często powierzchowna), bierność wobec polityki (dziedzictwo PRL i nauczonej bezradności), brak zaufania wobec rodzimych instytucji oraz silna potrzeba uzyskania zewnętrznej legitymizacji. Wielu Polaków odczuwa autentyczną dumę dopiero wtedy, gdy np. polska drużyna, dzieło, czy projekt zostaje doceniony na prestiżowym zagranicznym forum. To zagraniczny sukces „czyni nas” wartościowymi, a nie wewnętrzne przekonanie o własnych kompetencjach.
FajnoPolactwo jako wyraz postkolonialnej samoświadomości
W kontekście postkolonialnych zachowań termin fajnoPolactwo nabiera szczególnego znaczenia. Oznacza on nie tylko zachłanne przejmowanie zachodnich wzorców, lecz przede wszystkim nieustanną samokrytykę połączoną z celebracją własnej „nieprzystawalności” do nowoczesnego świata. Stereotypowy przedstawiciel tej postawy jest często intelektualnie sceptyczny wobec polskich realiów, ironiczny wobec patriotyzmu i zarazem otwarcie promuje model funkcjonowania transferowany z Zachodu. Równocześnie niekiedy z zażenowaniem czy nawet pogardą odnosi się do tych, którzy próbują bronić tradycyjnych wartości lub domagają się podmiotowości w relacjach międzynarodowych. FajnoPolactwo stało się zatem nową postawą elitarnej przynależności, której miarą jest zdolność do dystansowania się od własnych korzeni na rzecz modnej, europejskiej tożsamości.
Najsilniejszy „gryf” postkolonialnej mentalności – pieszczochy systemu
Analizując zjawiska postkolonialne w Polsce, trudno nie zauważyć, że to właśnie grupa ludzi najsilniej związanych z instytucjami i administracją PRL wykształciła szczególnie trwały i silny „gryf” postkolonialnej mentalności. To oni, jako „pieszczochy danego systemu”, zostali przez konwertujący się aparat PZPR i służby bezpieczniackie niemal aksamitnie przeniesieni do rzeczywistości kapitalistycznej. Ich zdolność do szybkiej adaptacji, do konformizmu i lojalności wobec nowej rzeczywistości – ale przy zachowaniu dawnych nawyków hierarchicznych i orientacji na centrum decyzyjne – sprawiła, że to właśnie ta grupa wyznaczała przez dekady normy politycznej poprawności.
Pieszczochy dawnego systemu zachowały prestiż, dostęp do zasobów i wpływ na kształt życia społecznego, wykorzystując swoje dawne relacje do budowania dominacji w nowych warunkach. Ich podejście do świata opierało się na przekonaniu o własnej wyższości, a zarazem podporządkowaniu się tym, którzy dysponowali zewnętrznymi źródłami legitymacji: najpierw Kreml, potem Zachód. W efekcie umacniało się przekonanie, że kluczowe decyzje – zarówno w polityce, jak i w gospodarce – zapadają zawsze poza polskimi granicami lub ponad głowami „zwykłych obywateli”.
Konsekwencje i perspektywy
Opisane wyżej mechanizmy postkolonialnej mentalności i obecność pieszczochów dawnego systemu mają wymierne skutki dla polskiej polityki, gospodarki oraz szerzej – dla tożsamości narodowej. Orientacja na zewnętrzne autorytety oraz kulturowy (a niekiedy wręcz ekonomiczny) import rozwiązań skutkuje brakiem stabilności i konsekwencji w polityce, a także poczuciem mimikry czy wtórności na poziomie społecznym.
Wyzwanie dla polskiego społeczeństwa polega na odzyskaniu podmiotowości, zbudowaniu trwałego zaufania do własnych instytucji oraz odrzuceniu biernej, postkolonialnej postawy na rzecz realnego dialogu i współpracy zarówno z Zachodem, jak i z innymi regionami świata – ale już z pozycji partnera, a nie petenta. Krytyczna analiza roli fajnoPolactwa oraz koniukturalizmu pieszczochów systemu powinna stanowić wstęp do refleksji na temat nowych wzorców tożsamościowych i możliwych dróg wyzwolenia z mentalnej podległości.
Tylko wtedy Polska będzie w stanie nie tylko skutecznie adaptować najlepsze praktyki światowe, ale też odważnie kształtować własny, suwerenny model rozwoju społecznego i politycznego.
Zostaw komentarz