Sądząc po prawnych przygotowaniach Kijowa po wojnie z Rosją szykuje się na wojenkę z nami.
29 lipca 2025 roku prezydent Ukrainy podpisał ustawę o zmianie pochodzącej jeszcze z 2014 r. ustawy o przywróceniu praw osób deportowanych ze względu na przynależność narodową (Відомості Верховної Ради (ВВР), 2025, № 47, ст.204). Otwiera w ten sposób na nowo dawno już przebrzmiały spór dotyczący mienia pozostawionego przez polskich wysiedlonych na terenach wchodzących w skład współczesnej Ukrainy.Rzecz jasna w zamierzeniach rządzącej w Kijowie junty akurat ten aspekt w ogóle nie był brany pod uwagę.Co więcej, dobry wujaszek z Kijowa chce się także upominać o polskich obywateli przesiedlonych w ramach akcji „Wisła” z terenów uważanych w Kijowie za etnicznie ukraińskie. Szczególnie to ostanie sformułowanie jest zabawne. Ukraina bowiem jest państwem wielonarodowym; pisanie o ziemiach etnicznie ukraińskich jest podobnie wiarygodne jak niedawny bełkot ich ministra o chrześcijaństwie, które do Europy wniknęło przez… Ukrainę.
Wróćmy jednak do tematu. Otóż wspomniana ustawa (zakon Ukrainy) wprowadza do ukraińskiego systemu prawnego kategorię osób deportowanych z powojennej Polski jednocześnie odwołując się do utraty przez nie domów i majątku.
Za deportację ustawa przyjmuje przesiedlenia ludności ukraińskiej z terenów Polski do ZSRS oraz akcję „Wisła”. Propaganda antypolska zdążyła połączyć w jedno „deportacje”, „wywłaszczenie z mienia”, „zbrodnie komunistyczne” i „państwo polskie”. Niestety, nawet w ukraińskim parlamencie. Już w tym roku, w marcu, wydano rozporządzenie na mocy którego osobom „deportowanym” została przyznana jednorazowa zapomoga.
Czy to oznacza, że Ukraina szykuje się do roszczeń windykacyjnych wobec Polski?
Musimy pamiętać o jednym. Bez względu na to, za jak wielką potęgę Kijów się uważa, Ukraina jako państwo z wojny z Rosją wyjdzie osłabiona w niewyobrażalny wręcz sposób. Jednocześnie zaś stanie w bliższej czy też ciut dalszej przyszłości wobec konieczności spłacania zaciąganych teraz długów. Wyciągając wzajemne roszczenia wobec Polski będzie usiłowała dokonać pewnej redukcji. Znając natomiast stopień wiedzy herstorycznej Brukseli opowieści o Polakach rabujących mienie Ukraińców zapewne spotka się tam z życzliwym przyjęciem. Szczególnie wówczas, gdy władzę utraci Tusk wraz z całą tą liberalną patolewicą. A jeśli nie straci to zapewne połknie tę ukraińską żabę i jeszcze dorzuci kolejne miliony z budżetu, by podratować biednych „przesiedleńców”. Tymczasem trzeba pamiętać o stanie prawnym, który to w latach 1990-tych skutecznie uniemożliwił występowanie obywateli polskich z roszczeniami do Litwy, Białorusi i Ukrainy.
Ustawa z dnia 8 lipca 2005 r. (o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej – HD) określa zasady realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej w wyniku wypędzenia z byłego terytorium Rzeczypospolitej Polskiej lub jego opuszczenia w związku z wojną rozpoczętą w 1939 r. dokonanego na podstawie:
-
- układu z dnia 9 września 1944 r. pomiędzy Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego a Rządem Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Rad dotyczącego ewakuacji obywateli polskich z terytorium B.S.R.R. i ludności Białoruskiej z terytorium Polski,
- układu z dnia 9 września 1944 r. pomiędzy Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego a Rządem Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Rad dotyczącego ewakuacji obywateli polskich z terytorium U.S.R.R. i ludności ukraińskiej z terytorium Polski,
- układu z dnia 22 września 1944 r. pomiędzy Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego a Rządem Litewskiej Socjalistycznej Republiki Rad dotyczącego ewakuacji obywateli polskich z terytorium Litewskiej S.R.R. i ludności litewskiej z terytorium Polski,
- umowy z dnia 6 lipca 1945 r. między Tymczasowym Rządem Jedności Narodowej Rzeczypospolitej Polskiej i Rządem Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich o prawie zmiany obywatelstwa radzieckiego osób narodowości polskiej i żydowskiej, mieszkających w ZSRR i o ich ewakuacji do Polski i o prawie zmiany obywatelstwa polskiego osób narodowości rosyjskiej, ukraińskiej, białoruskiej, rusińskiej i litewskiej, mieszkających na terytorium Polski i o ich ewakuacji do ZSRR.
Prawo do rekompensaty przysługuje również osobom, które pozostawiły nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej w związku z umową pomiędzy Rzecząpospolitą Polską a Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich o zamianie odcinków terytoriów państwowych z dnia 15 lutego 1951 r.
Wymienione powyżej układy i umowy stanowiły formę zobowiązania się państwa polskiego do udzielania pomocy przesiedleńczej, wskazując jednocześnie, że szczegółowe zasady i tryb udzielania tej pomocy będą określone w ustawach obowiązujących w Polsce.
https://www.gov.pl/web/mswia/sprawy-zabuzanskie
Należałoby rozważyć, czy jednostronne odstąpienie Ukrainy od układu z dnia 9 września 1944 r. pomiędzy Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego a Rządem Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Rad nie będzie powodowała nieważności ustawy z 8 lipca 2005 r. co automatycznie powoduje powrót roszczeń polskich do mienia pozostawionego na Ukrainie. To by zaś oznaczało konieczność zwrotu sporej części Lwowa (pozostała część należna jest Żydom i nielicznym Niemcom) bądź też wypłaty stosownego odszkodowania. Podobnie byłoby w innych miastach, należących przez wiei do Rzeczpospolitej.
Przypominam, że w Polsce ponad dekadę działa Powiernictwo Kresowe (KRS: 0000594030) stawiające sobie za cel uzyskanie rekompensat finansowych lub zwrotu własności mienia nieruchomego pozostawionego na Ukrainie, Białorusi i Litwie będącego przed 17 września 1939 r. własnością Polaków.
Zełenśki chce wywołać burzę? Ależ proszę bardzo. Musi jednak pamiętać, że po zakończeniu dziwnej wojny z Rosją skończy się zasilanie jego kraju. A wtedy zacznie brakować wszystkiego, począwszy od prądu i łączności.
I po kilku latach życia w coraz gorszych warunkach materialnych, coraz bardziej rozwijającej się korupcji i narastającym lawinowo bezhołowiu sąsiedzi sięgną po swoje, co z radością zostanie przyjęte przez pozostałą na miejscu ludność. I wcale nie będą to rozbiory, ale zajęcie ziemi… praktycznie niczyjej.
Zełenśki powinien obawiać się jednak innego scenariusza.
W 1991 roku Czeczenia ogłosiła niepodległość. Rosja była jednak zbyt wstrząsana wewnętrznymi napięciami, by zareagować od razu. Dopiero w 1994 roku wybuchła I wojna czeczeńska. O dziwo Czeczenia ją wygrała.
Do rozejmu doszło w sierpniu 1996 roku.
Rozzuchwaleni tym czeczeńscy wojownicy postanowili zanieść ogień islamskiej rewolucji do sąsiednich regionów To była główna przyczyna wybuchu II wojny czeczeńskiej. Tym razem Rosja spacyfikowała kraj tak, że procentowe straty ludności przewyższyły nawet nasze poniesione podczas II wojny światowej a stolicę trzeba było zbudować od nowa. Po dekadzie ustał wszelki opór.
Tak samo może być na Ukrainie. Jeśli Kijów wygra, co oznaczać będzie rozejm i przynajmniej częściowe wycofanie się Rosji z zajętych terytoriów, będzie próbował wymusić ustępstwa wśród sąsiadujących z Ukrainą państw, gdyż uwierzy w swoja niezwyciężoność.
Rosja spokojnie będzie czekała, aż konflikt na tyle się zaogni, że dostawy sprzętu dla Ukrainy będą możliwe tylko przez port w Odessie albo drogą powietrzną.
Kto jednak zaryzykuje zbrojenie tak nieodpowiedzialnego kraju? Amerykanie już teraz odnajdują broń wysłaną Ukrainie w Nikaragui…
A wtedy Moskwa uderzy powtórnie. Pozbawiona pomocy Zachodu Ukraina padnie w ciągu kilku dni.
…………….
Tak naprawdę Zełenśki może już tylko drażnić. Im szybciej uświadomi sobie, że siedzi w lejku*, tym lepiej dla Ukrainy.
25.08 2026
_________________________________________
* siedzieć w lejku to znaczy znajdować się w sytuacji, w której z czasem mamy coraz mniej dozwolonych ruchów (St. Lem)
Zostaw komentarz