O tym, że wielu polskich kierowców to chamy, wie chyba każdy. Nagminnie jeżdżą po pijaku, nie przestrzegają przepisów, a innych, w tym pieszych., rowerzystów traktują jak zawalidrogi. Jednym z przykładów jest tzw. opaska wzdłuż drogi na Gdańsk, na odcinku od Kiełpina-Graniczki do Czosnowa. W weekendy, kierowcy, głównie z Warszawy traktują ją jak dodatkowy pas S-7 i pędzą, mimo ograniczeń , na złamanie karku. Bo im się k…a spieszy.

Tzw. opaski służą głównie ruchowi lokalnemu, pieszym, rowerzystom, lokalsom oraz są dla tych pojazdów, które muszą dostać się do licznych przy S-7 centrów logistycznych i firm.
Rzadko mają pięć metrów szerokości. Najczęściej mniej i nierzadko są wyboiste, pełne dziur.
Obowiązuje na nich ograniczenie prędkości do pięćdziesięciu kilometrów.

Ale warszawskie, głównie, chamy za kierownicą mają to w d…ie.

W każdy popołudniowy piątek i w sobotę do południa z opaski wzdłuż S-7, w kierunku Gdańska robią sobie dodatkowy pas.
I biada pieszemu czy rowerzyście, a jest to popularny szlak w kierunku Palmir, a dalej do Nowego Dworu Mazowieckiego, który znajdzie się na drodze tych durniów.
Pędzą często z prędkością większą jak ta dopuszczalna.
Samochód za samochodem.
Niekiedy są ich setki.

Nie zważają na dzieci na rowerach, hulajnogach bo jeszcze do niedawna ta droga, nawet w weekendy, była bezpieczna.

I dodajmy, jedyna dla mieszkańców okolicznych wiosek, by bezpiecznie przemieszczać się po okolicy.

Teraz to się zmieniło.

Trawestując przysłowie, pokaż mi jak jeździsz, a powiem ci kim jesteś.

Niestety, najczęściej pieprzonym, warszawskim chamem za kółkiem, który myśli sobie, że jest panem szos.