Niemcy, nie żadni naziści, bo nie wszyscy byli członkami NSDAP. Raczej mniejszość. Zaatakowali Polskę 1 września 1939 roku. Niemcy, nie beznarodowi naziści. Niemcy.

Problem z Niemcami jest taki, że oni nie potrafią zachowywać się jak ludzie. Historia ostatnich dwóch wieków na to dobitnie wskazuje. Przekonanie o rzekomej wyższości rasy zdominowało ich myślenie o sąsiadach i całym świecie. To oni przez dwa wieki wywoływali krwawe wojny w Europie i na świecie. Nie kto inny. Arcyksiążę Ferdynard nie zginął przypadkowo. Był tym z dynastii Habsburgów, który dążył do pokoju i pojednania między narodami CK Monarchii.

Niemcy to jedyny chyba naród, który jest w stanie pogodzić w sobie subtelnych poetów i krwawych generałów. Sztukę, naukę, politykę i militaria. W tym ich już nikt nie prześcignie.

Łączna liczba polskich ofiar okupacji niemieckiej (zabici, zamordowani, zmarli w wyniku warunków okupacyjnych): 5,6–5,8 mln obywateli (szacunek IPN), czyli ok. 16–16,5% przedwojennej ludności Polski (35,1 mln w 1939 r.).

Prawie 1/5 polskiej populacji. Przypomnijmy to Niemcom. Niemcy potrafią liczyć, więc niech policzą ile straciliśmy i ile nam się należy. Tu już nie chodzi o kasę, ale o sprawiedliwość.

Aha, pierdzielenie, że dostaliśmy tzw. Ziemie Odzyskane, z budynkami z cegły zamiast z gliny i słomy, można włożyć między bajki. Po pierwsze, w odróżnieniu od Czechosłowacji, Niemcy byli wysiedlani humanitarnie. Nie było pogromów jak w Czechach. Przeciwnie, Polacy często dogadywali się z miejscowymi Niemcami. Wielu wysiedlanych Niemców nie miało nic wspólnego z nazizmem. To prawda. Polska utraciła spore terytorium na wschodzie. Najlepszy element narodu. Najbardziej patriotyczny.

Ale nasze Kresy to co? Przepadły od tak? Wilno, Brześć, Lwów, Stanislawów, Kołomyja. To przecież polskie miasta były. Kamienicę przy ul. Gołomba we Lwowie po pradziadku mam do odzyskania. Lwów to polskie miasto w otoczeniu rusińskich wsi. Semper fidelis.