W mediach, na początku roku szkolnego, pełno porad dla rodziców co mają robić by pierwsze dni szkoły, po wakacjach, upłynęły ich pociechom bez nadmiernego stresu. Oj biedni rodzice takiego Miłosza, Szymborskiej, Herberta i osób z mego pokolenia, którym żaden psycholog nie doradzał. A już przechlapane, mieli starzy takiego Mozarta, Bethovena, Einsteina, błądzili we mgle choć ich dzieci wyszły na ludzi.

Dziś bez rad psychologa nijak nie da się żyć.

Boli cię głowa, masz duchowe rozterki, dzieciaki dają popalić, żona/mąż zdradzają, w pracy się sypie, lecisz w USA, na kozetkę, a w Polsce, do psychologa.

Owszem, czasy się zmieniły, żyjemy szybciej, nowe technologie opanowały nasze życie, nie styka kasy na spłatę kredytu itd.
Nic tylko się nakryć prześcieradłem i czołgać na Powązki albo inny, lokalny cmentarz.
Psychologia jest potrzebna, ale we wszystkim trzeba zachować umiar.
Bo za chwilę nie będziemy w stanie wyjść z domu bez porady psychologa.

Starzy ludzi z mego pokolenia, z dzieciakami rozmawiali.
Albo, robiły to babcie, dziadkowie.
Może nie naukowo, po swojemu, ale przekazywali swoje doświadczenie.

Miało to dobre i złe strony.

Złe, bo opowiadali o swoich czasach, kiedy były inne, szkolne wymagania, inny styl życia.
Generalnie, większość rzeczy była inna, jak dzieciaka młodszego od nich o kilkadziesiąt lat.

Dobre, bo poświęcali dzieciom swój czas, budowali relacje, nie w świecie wirtualnym jak dziś, ale realnym.

Taki dzieciak, jak ja, czuł się kochany i bezpieczny w gronie najbliższych.
Owszem, czasami dostawał „w skórę” za swoje przewinienia, złe oceny.
Dziś nie mam o to żalu do swoich śp. Rodziców.
Wychowywali tak, jak umieli i jak ich nauczyli ich rodzice.

Przekazywali następnemu pokoleniu wzorce zachowań.

Że trzeba szanować starszych, nie bić się, nie kłamać, nie oszukiwać itd.
I tak „zakodowane” dzieciaki szły, już jako dorośli, potem w świat.

Jestem daleki od dawania rad młodym rodzicom, ale tylko powiem, że czas poświęcony dzieciom w wieku szkolnym, zaprocentuje potem trwałymi relacjami z nimi jak już dorosną.

Nie mam kozetki więc musi Wam wystarczyć fotel :)