Tzw. Marsz Niepodległości. Jeszcze się nie zaczął, a już jego organizatorzy sondują Nawrockiego czy zapali na nim racę. Pomimo zakazu wojewody. Jeśli to prawda to oznacza to, że kompletnie im one wypaliły mózgi.
To prawda. Nawrocki lubi być postrzegany jako „swój chłop”. Co to zje kebaba. Pobrata się na meczu z kibolami. Taki chłopak „z podwórka” który, jeśli potrzeba, poboksuje z Wielkim Bu.
A jeśli zapali racę, na tzw. Marszu Niepodległości, to jego zwolennicy gotowi go okrzyknąć Zbawcą Narodu.
Mojżeszem, co swoich wyznawców wyprowadził z tuskowej niewoli do bogoojczyźnianej Ziemi Obiecanej. Z krzyżem na sztandarach i szablą Wołodyjowskiego w dłoni.
Gdyby to zrobił (a mam nadzieję, że jednak weźmie pod uwagę godność Urzędu Prezydenta RP i tego nie uczyni), definitywnie by przekreślił ponadpartyjny charakter swojej posady. Zgodnie, z którym głowa państwa reprezentuje wszystkich Polaków. Od lewa do prawa. I ma obowiązek szanować prawo oraz ich poglądy i uczucia.
Sam wielokrotnie podkreślał w kampanii wyborczej, że jest kandydatem obywatelskim (choć była to ściema jakich mało) i ta deklaracja go zobowiązuje.
Dla tych co na niego nie głosowali, bez mała jakiś dziesięciu milionów, tzw. Marsz Niepodległości jest wyłącznie imprezą PiS i Konfederacji.
Okazją, by pod biało-czerwonymi sztandarami, pokazać, że tylko oni są prawdziwymi Polakami i patriotami. Wykrzyczeć swój sprzeciw wobec Tuska, UE, Niemców, rudowłosych, tęczowych itd.
Co sprowadza się do tego, że reszta, nie myśląca tak jak oni, nie ma prawa nazywać się Polakami.
Tak czy owak, śmieszny to kraj, w którym jego niektórzy obywatele, namawiają głowę państwa do łamania prawa i ośmieszenia powagi jej Urzędu.
Ps. A swoją drogą, widziały gały co wybierały.
Zostaw komentarz