Piłsudski, który nie jest moim bohaterem przez Zamach Majowy powiedział, „podczas kryzysu-powtarzam-strzeżcie się agentur”. Ale jak widać mimo wojny hybrydowej, którą prowadzi przeciw Polsce Rosja, nasza opozycja, głownie PiS, mają w nosie jego ostrzeżenie.

Zbyt długo byłem w polityce by nie zdawać sobie sprawy z tego, że walka polityczna ma swoją dynamikę, bo zaraz po wyborach zaczyna się nowa, nieformalna kampania o dusze i głosy wyborców.
Obfituje ona w awantury, wzajemne oskarżenia, brutalny, częstokroć, język.

I gdyby za naszą wschodnią granicą nie toczyła się wojna, a Rosja nie prowadziła przeciw nam wojny hybrydowej obfitującej w akty dywersji, to byłbym spokojny.
No może nie tyle spokojny, ale nie widziałbym większych zagrożeń, dla bezpieczeństwa kraju.

Dziś jednak, każdy incydent spowodowany przez Rosję, który rodzi podziały i polityczne awantury, jest dla nas zagrożeniem.

Rosja, co wiemy z własnej historii, jest mistrzem w manipulowaniu nastrojami społecznymi i opiniami Polaków.
Świadczy o tym zalew dezinformacji w internecie.

Także działalność „pożytecznych idiotów” i rozmaitych agentów wpływu przyczynia się do tego, że skaczemy sobie do gardeł.

Niepomnych tego, że Putinowi właśnie o to chodzi.

Wie to doskonale opozycja.

Wiedzą Kaczyński, Nawrocki, Braun, Mentzen, ale tylko dolewają oliwy do ognia.

Oczywiście, zbójeckim prawem opozycji, jest krytykować rząd.
Pokazywać jego błędy i zaniechania, ale jest granica, której opozycji nie wolno przekraczać.
Tą granicą jest bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne kraju.

Czasami mam wrażenie, że w Polakach jest jakiś „gen warcholstwa” objawiający się nie tylko w każdej postaci „liberum veto”, ale też w tym jak przestrzegamy prawa i jak odnosimy się do współobywateli.

Jazda z prawnym zakazem prowadzenia samochodów.
Po pijaku i na pełnym gazie.
Efekty widać w statystykach.
Tysiące zabitych na drogach i tysiące kierowców jeżdżących po alkoholu.
To tylko jeden z przykładów, a lista jest długa.

Piłsudski mówił o nas ” naród wspaniały, tylko ludzie k…y”.
I niestety miał rację.

Wniosek.

Właśnie dziś musimy strzec się „agentur”.

Nie tylko tych znanych służbom kontrwywiadowczym, ale tym mniej rozpoznawalnym, a niekiedy nieświadomym tego, że są sterowani przez Kreml.
Zwłaszcza w internecie.

Polityków, którzy dla słupków poparcia, są gotowi podpalić Polskę i szczuć jednego przeciw drugiemu.